Znaleźli kozła ofiarnego

Magda Balsam postanowiła bronić się przed falą - mimo wszystko niesłusznej - krytyki. Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus
Znaleźli kozła ofiarnego
Po nieudanym występie biało-czerwonych w sieci rozpętała się burza. Większość „kibiców” winą za 16. miejsce obarcza Magdę Balsam.
Sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą - to powiedzenie Javiera Moro z książki „Szkarłatne sari” zna chyba każdy. To, co wydarzyło się na dobiegających końca mistrzostwach świata, pasuje jak ulał. Występami naszej reprezentacji przestaliśmy się pasjonować w poniedziałkowy wieczór. Tego dnia uległa bowiem Rumunii i do straconej wcześniej - z powodu wysokich porażek z Niemkami w fazie grupowej oraz z Dunkami w fazie zasadniczej - szansy na ćwierćfinał doszedł brak przepustki na turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich, a tę mogłoby zagwarantować uplasowanie się na miejscach 9-10. Zamiast tego - wobec najsłabszego bilansu uzyskanego przez drużyny z 4. lokat - biało-czerwonym pozostała 16. pozycja, czyli w połowie stawki. Na podsumowanie i zastanawianie się, dlaczego Polki zostały wyprzedzone chociażby przez... Angolki, przyjdzie czas. Zajmą się tym szefowie ZPRP, którzy wysłuchają raportu trenera Arne Senstada i zastanowią się, czy nadal on ma podejmować się misji wyciągania szczypiorniaka z głębokiego kryzysu. Na razie jego podopieczne znalazły się w ogniu krytyki „fachowców zza monitora”, których aż świerzbią palce, by przywalić i czekać czy równo spuchnie. Na ofiarę hejtu wybrali Magdę Balsam, obarczając ją winą za porażkę z Rumunkami. Nie zabrakło obelg, a nawet wulgaryzmów, ale w obecnych czasach sieć przyjmie wszystko. „Przez ciebie przegraliśmy”, „To twoja wina”, „Jak mogłaś tego nie trafić” - mogła przeczytać prawoskrzydłowa, która nie zamierzała udawać, że pada deszcz, skoro na nią plują. Zamieściła na Facebooku emocjonalny wpis, broniąc się przed inwektywami. „Pracuję nad sobą w każdym aspekcie: diety, odnowy, snu, techniki czy mentalności. Robię wszystko, co profesjonalny sportowiec powinien i dlatego jestem dziś tu gdzie jestem. Sport/rywalizowanie wymaga dużo odwagi i pokory. Trenuję je nieustannie, stąd pochylam się nad tym, co zawiodło. Jako profesjonalistka nie mam i nie powinnam mieć poczucia winy, bo w żaden sposób nie jest to konstruktywne, a tylko obciąża moje ciało i umysł, co nie jest dobre w żadnym aspekcie. Tego co się wydarzyło nie traktuję jako porażki, a wyznacznik do pracy nad tą częścią mnie, która zrobiła bunt na pokładzie i - mimo pełnej gotowości - zawiodła was oraz mnie w momencie kiedy chciałam najbardziej. Rozgrywając 264 minuty zdobyłam 29 bramek ze skutecznością 70,7%. Analizując statystyki i moje samopoczucie (nie czułam zmęczenia), widzę sukcesy oraz to, co wymaga mojej zwiększonej uwagi i pracy. Jestem Magda, jestem człowiekim i nie jestem nieomylna, tak jak każdy na tym globie. Sztuką nie jest się nie mylić, tylko umieć przyjąć taką sytuację i dalej robić swoje. Przeszłość mnie nie określa, tylko uczy i daje wskazówki. Tak robią najlepsi. Ja również chciałam te mistrzostwa rozegrać o wiele lepiej, ale boisko zawsze weryfikuje i z tym trzeba się zmierzyć. Bycie w reprezentacji jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem i zawsze będę w niej grać najlepiej jak potrafię. To mogę wszystkim obiecać. Wygrywamy i przegrywamy razem - napisała zawodniczka MKS-u Lublin, najskuteczniejsza z naszych zawodniczek.
Marek Hajkowski
