Znaleźć klucz

Katowiczanie muszą poprawić skuteczność, by liczyć na finałowe zwycięstwa.

Alan Łyszczarczyk (przy krążku) w tym play offie zdobywa ważne gole. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

TAURON HOKEJ LIGA

Dwóch zwycięstw GKS-u Tychy na inaugurację finałowej batalii można było się spodziewać – tak twierdzą nie tylko najbardziej zagorzali kibice tej drużyny. Trzeba jednak obiektywnie stwierdzić, że wynik tej konfrontacji mógł być równie dobrze... odwrotny. Powodzenie tyszan w głównej mierze zależało od konsekwencji i gry zespołowej. Przegrani chyba zbyt mocno zawierzyli swoim umiejętnościom indywidualnym, jednak solowe akcje nie mogły przynieść efektów. Brak skuteczności spowodował, że w końcowym rozrachunku GieKSa zjeżdżała z lodu pokonana.

– Spotkały się czołowe drużyny i można było się spodziewać wyrównanej gry – stwierdził zdobywca dwóch goli w tym dwumeczu, a siedmiu w play offie, Alan Łyszczarczyk. – Przy bramce w pierwszym spotkaniu miałem dużo szczęścia, bo krążek po wybiciu jednego z obrońców (Pontusa Englunda – przyp. red.) odbił się od bandy i trafił do mnie, a tę sytuację nie sposób było zmarnować. Nieco wcześniej też miałem okazję, ale John Murray dobrze się zachował. Potem staraliśmy się wytrącać rywali z rytmu i było nam nieco łatwiej, bo kibice mocno nas wspierali. A w drugim meczu postawiłem pieczęć, ale wcześniej świetną robotę wykonali fińscy koledzy. Na razie prowadzimy w serii, ale to nic a nic nie znaczy.

Mateusz Michalski, jeden z napastników od „czarnej” roboty, przed finałem narzekał, że w półfinale z Re-Plastem Unią Oświęcim miał kilka okazji, ale zerowe konto. Wychowanek „Szarotek” mocno pracuje na lodzie i jest niezbędny drużynie, zwłaszcza w osłabieniach. 74 sek. przed końcem zdobył honorowego gola, ale zbytnich powodów do radości nie ma, gdy się przegrywa 1:5. Przez to jednak Tomas Fucikstracił okazję na trzecie czyste konto w play offie...

– Mogę tylko sam na siebie się irytować, bo przecież Mateusz uderzał na raty – stwierdził Czech z polskim paszportem. – Jednak liczy praca zespołowa, a ona została wykonana bardzo dobrze. Oczywiście, po takich zwycięstwach nabiera się pewności siebie. Jednak nie można popadać w euforię, bo na razie tylko zbliżyliśmy się do celu. Proszę pamiętać, że po dwóch meczach z Jastrzębiem też prowadziliśmy, a potem w serii było 2-2. Na razie musimy się skupić na meczu numer trzy, a potem będziemy rozmyślać nad kolejnym.

Hokeiści GieKSy szybko zjeżdżali z lodu, by od razu wymazać z pamięci tę drugą porażkę 1:5. Chcąc myśleć o sukcesie, trzeba przede wszystkim poprawić skuteczność, co to wydaje się kluczem do ewentualnego pierwszego sukcesu.

(sow)