Zmiana lidera
Sam Burns popisał się fenomenalną rundą 65 i wysforował się na prowadzenie na półmetku rywalizacji w Oakmont Country Club.
Sam Burns rozbił bank rundą 65. Fot. Facebook U.S. Open Championship
U.S. OPEN CHAMPIONSHIP
Przewaga mogłaby być znacznie większa gdyby nie końcówka czwartkowej rundy. Do tego momentu miał tylko jedno uderzenie straty do lidera, kiedy jego gra trochę się rozsypała, a ostatnie cztery dołki rozegrał z wynikiem 5 uderzeń powyżej par, po birdie na czternastce notując kolejno: bogey-double bogey-bogey-bogey. Nic takiego nie wydarzyło się już w piątek. Na brutalnie trudnym polu, gdzie zaledwie trzech zawodników, najmniej w ostatnich siedmiu edycjach tego turnieju, po 36 dołkach szczyci się minusowym rezultatem, Sam Burns grał jakby był z innej planety. Rozpoczynając dzień od dziesiątki, na swoich pierwszych trzynastu dołkach trafił sześć birdie, a przydarzył mu się zaledwie jeden bogey. Pozostałe dołki grał na par. „Wczoraj grałem naprawdę dobrze, poza ostatnimi dołkami. Więc myślę, że dzisiaj po prostu przygotowywałem się psychicznie, żeby wyjść i spróbować rozegrać dobrą rundę – powiedział pięciokrotny zwycięzca na PGA Tour. - To było niefortunne, ale było zbyt wiele dobrego, żeby skupiać się na odrobinie złego”.
Oprócz niego poniżej normy zdołało w piątek zejść jeszcze tylko pięciu rywali, w tym australijski mistrz PGA Championship z 2015 roku - Jason Day i norweski 27-latek, Viktor Hovland.
Sam bryluje z wynikiem -3, a tuż za nim jest prowadzący po pierwszej rundzie J.J. Spaun, który stracił szansę na współprowadzenie po bogeyu na osiemnastce, szóstym w swojej rundzie 72. Tylko Burns i Hovland (68) zaliczyli po 11 dołków poniżej par na 36 dołkach, najwięcej w trzech turniejach U.S. Open w Oakmont od czasu zmiany na par 70 w 2007 roku.
Viktor Hovland , który ponownie wraca do gry po tym jak przepadł po swoim niespodziewanym zwycięstwie w marcowym Valspar Championship, zamyka podium, tracąc dwa uderzenia do lidera. Miał trochę szczęścia w piątek, trafiając dwukrotnie spoza greenu, z ponad 15 metrów – raz na dziesiątce putterem, a raz wedge'em na siedemnastce, zdobywając na tym krótkim par 4 eagle’a. Mimo double’a na dwójce, nie krył zadowolenia ze swojej gry: „Zdecydowanie jestem zmęczony i wyczerpany, bo tak bardzo skupiam się na każdym pojedynczym uderzeniu – powiedział z tym swoim rozbrajającym uśmiechem - Jestem bardzo zadowolony z -2, ale wiem też, że w pewnym momencie miałem -4. Więc to jest bardzo przyjemne, ale też „Człowieku, mogło być trochę niżej”. Jesteśmy jednak w naprawdę dobrej sytuacji po dwóch dniach, więc jestem szczęśliwy”.
Niezatapialny 44-letni Adam Scott, grający w swoim 96. (!) z rzędu turnieju wielkoszlemowym, dopisał kolejną rundę 70 i dołączył do zajmującego czwarte miejsce Bena Griffina (71) z wynikiem par.
W grze wydają się wciąż pozostawać tacy wielcy mistrzowie wielkoszlemowi jak: Brooks Koepka (+2), Jason Day i Keegan Bradley (+3), Scottie Scheffler, Collin Morikawa i Jon Rahm (+4), Jordan Spieth (+5), Xander Schauffele oraz Rory McIlroy (+6).
Cut oczywiście był na dużym plusie, a poprzeczki na +7 nie przeskoczyli tacy giganci jak: Patrick Cantlay, Phil Mickelson, Ludvig Aberg, Tommy Fleetwood, Dustin Johnson, Gary Woodland, Justin Thomas, Shane Lowry czy już nie broniący tytułu - Bryson DeChambeau.
Pełna transmisja z polskim komentarzem Jacka Persona i Mateusza Kniaginina rusza o godzinie 18.00 na platformie Viaplay. Od 14.00 pokazywane są wybrane grupy turniejowe – tylko z angielskim komentarzem.
Kasia Nieciak
Viktor Hovland znowu złapał formę. Fot. Facebook U.S. Open Championship
Tylko trzy minusy na tablicy wyników! Grafika Facebook U.S. Open Championship
