Zmęczeni graniem w Maroku
KOMENTARZ „SPORTU” – Michał Zichlarz z Maroka
W drodze z Gare de Marrakesch, czyli kolejowego dworca szalonego miasta, jakim jest Marrakesz – turystyczna stolica Maroka – na stadion w tym mieście, który od centrum miasta jest oddalony o kilkanaście kilometrów (kawał drogi zważywszy na to, jak w tym kraju się jeździ i jakie obowiązują reguły na drogach czy raczej... ich brak), rozmawiałem z nigeryjskim dziennikarzem Sport Republic TV Michaelem Adegbile. Jazda się dłużyła, więc była okazja do konwersacji w autobusie podstawionym przez CAF, organizatora pucharu, czyli Afrykańską Konfederację Piłkarską. Żurnalista wspominał, że jest zmęczony. Czym? Ano kolejnymi turniejami organizowanymi w Maroku! Zaczął wyliczać. – W lipcu byłem tutaj, kiedy rozgrywano kobiecy Puchar Narodów i kiedy Nigeryjki po raz dziesiąty zostały mistrzyniami, pokonując w finale Marokanki. Co do kobiecej piłki, to w październiku i listopadzie rozegrano w tym kraju mistrzostwa świata do lat 17. I tak ma być przez pięć kolejnych lat. Rok w rok ten turniej będzie rozgrywany w Maroku. Co do listopada, to nie można zapomnieć, że w Rabacie odbył się afrykański baraż do interkontynentalnego play offu w marcu w Meksyku, gdzie niestety w finale przegraliśmy z DR Konga. Teraz odbywa się Puchar Narodów, a w marcu kolejny Puchar Narodów, tyle że kobiet. Można się naprawdę zmęczyć tymi przyjazdami do tego kraju – mówił z uśmiechem Michael. W połowie marca faktycznie start kolejnego Women's Africa Cup of Nations. Turniej w udziałem 16 reprezentacji potrwa do 4 kwietnia.
Co do męskiego Pucharu Narodów, to w marcu zaczynają się preeliminacje do kolejnej mistrzowskiej imprezy, która już za… 16 miesięcy! 36 Coupe d’Afrique ma zostać rozegrany w czerwcu i lipcu 2027 roku w trzech krajach Afryki Wschodniej: Kenii, Tanzanii i Ugandzie. Piszę „ma zostać rozegrany”, bo przekładanie turniejów, także tych najważniejszych, z PNA na czele, ma swoją... „tradycję” (epidemie, pogoda, nieprzygotowani gospodarze).
Tymczasem w 2028 roku Puchar Narodów Afryki ponownie może być rozegrany w Maroku! Jak to, zapyta ktoś? Przecież przed rozpoczęciem imprezy 21 grudnia oficjalnie i głośno ogłoszono, że najważniejsza sportowa impreza na Czarnym Kontynencie będzie rozgrywana co cztery lata. Spieszę z wyjaśnieniem: tak, rzeczywiście, ogłoszono taką nowinę, ale co cztery lata... począwszy od 2028.
Za dwa lata turniej ponownie ma być grany, a głównym faworytem do organizacji wszystkiego jest Maroko, choć są już inne kontr kandydatury, bo najlepszych chce też gościć Egipt oraz biedna Etiopia, która na teraz nie ma żadnego stadionu z certyfikatem CAF.
Dopiero od 2028 Puchar Narodów ma być więc rozgrywany co cztery lata, tak że te największe europejskie kluby, które desygnują na mistrzostwa tabuny graczy, wreszcie odetchną. Mnie w tym wszystkim brakuje logiki. W 2013 przeniesiono imprezę na lata nieparzyste, żeby wszystko nie kolidowało z mundialami, żeby afrykańskie reprezentacje miały czas na lepsze przygotowanie się do MŚ. W ten sposób rozegrano jednak tylko kilka turniejów, bo ten pierwszy w 2013 w RPA i kolejne w latach 2015, 2017, 2019. Reszta rozgrywana była w latach parzystych, bo panedmia. Tak było z imprezą w Kamerunie na początku 2022 i w Wybrzeżu Kości Słoniowej przed dwoma laty. Teraz w Maroku jest podobnie. Jak widać, znowu w kalendarzu wróci się do lat parzystych, co w poprzedniej dekadzie zmieniono. Ot, cała Afryka i jej uroki.
Piłkarskiego grania w Maroku nie zabraknie. Reprezentacyjny Prince Moulay Abdallah Stadium w Rabacie. Fot. Andrew Surma
