„Złoty” gol

W Satelicie GieKSa wykonała zadanie, a teraz przed nią sesja wyjazdowa.

Jean Dupuy został bohaterem drugiego meczu z Unią. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus

TAURON HOKEJ LIGA

Rewanżowe spotkanie GKS-u Katowice z Unią Oświęcim znów obfitowało w zwroty akcji. Gospodarze prowadzili 2:0, ale goście zdołali wyrównać i mieli szansę na zdobycie zwycięskiego gola, ale w dogrywce „złotym” trafieniem popisał się Kanadyjczyk Jean Dupuy - posłał krążek pod poprzeczkę i został bohaterem tej emocjonującej potyczki.

Przed drugim meczem w serii Jacek Płachta, trener gospodarzy, nie miał żadnych możliwości zmian i zespół wystąpił w takim samym zestawieniu, natomiast Robert Kalaber w miejsce Kacpra Prokopiaka w 3. formacji wstawił Samuela Petraša. Słowak jest postrzegany jako hokeista od „czarnej” roboty i szukający zwady na lodzie, choć tym razem nie było powodów do narzekania za jego grę faul, ale – jak się później okazało – trzeba było go pochwalić za intuicję oraz skuteczność. Obaj szkoleniowcy zdecydowanie zmienili taktykę, bo jedni i drudzy zaczęli ostrożnie, z mocnym nastawieniem na grę obroną. Owszem, nie stronili od akcji ofensywnych i było wiele dobrych sytuacji pod bramkami, ale długo utrzymywał się wynik bezbramkowy. Jesepr Eliasson oraz Linus Lundin byli niezwykle czujni i szybko wyjaśniali gorące sytuacje, nakrywając krążek.

W 14 min szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy. Zackary Hoffman zdecydował się na uderzenie spod niebieskiej linii, a „gumę” tuż przed nosem Lundina przekierował do siatki Dupuy. To trafienie było ukoronowaniem dobrej gry i przewagi gospodarzy. Gdy 17 min goście zostali ukarani za nadmierną ilość graczy na lodzie, Katowiczanie wzięli się solidnie do pracy i niemal przez prawie 2. min nie wypuszczali gości z ich tercji. Było sporo spięć pod bramką, ale ani Patryk Wronka, ani Dupuy czy Juha Koivusaari nie potrafili umieścić krążka w sieci.

Obie drużyny w drugiej odsłonie nie miały nic do stracenia i od początku stawiały na ofensywę. Mieliśmy okazję zobaczyć niezwykle ciekawe widowisko i, na dodatek, z trzema golami. W 23 min Roman Rac szarżował na bramkę Katowiczan, ale Eliasson nie dał się zaskoczyć. Kilkanaście sekund później było już 2:0. Sam Coatta zagrywał do Iana McNulty'ego, który z bliskiej odległości wpakował krążek do bramki. Znów 4. formacja zaakcentowała swoją obecność, bo asystę zapisał Jakub Hofman. Wprawdzie gospodarze prowadzili 2:0, ale nie mogli być pewni wygranej. Unia cały czas szukała kontaktowego gola. Snajperskim instynktem wykazał się Petraš. Najpierw w zamieszaniu pod bramką przytomnie dobił „gumę” do siatki. Sędziowie na wideo analizowali spalonego w polu bramkowym. Damian Tyczyński był jednak spychany przez Błażeja Chodora i w tej sytuacji arbitrzy uznali bramkę. Wyrównujący gol znów był dziełem słowackiego napastnika. Reece Scarlett zdecydował na strzał z ostrego kąta, zaś stojący przed bramką Słowak sprytnie przekierował krążek i nie dał najmniejszych szans Eliassonowi. Goście w pełni zasłużenie doprowadzili do remisu, bo w tej partii byli zespołem aktywniejszym i skuteczniejszym.

Potem rozgorzała twarda walka o zwycięską bramkę. Mateusz Michalski, Bartosz Fraszko i Stephen Anderson mogli zmienić wynik. Z drugie strony Erik Ahopelto i Scarlett mieli okazje, ale nie zdołali umieścić krążka w bramce. Na 2:25 min przed syreną Petraš sfaulował Fraszkę i usiadł w boksie kar. Gospodarze z pasją atakowali, ale nic nie wskórali. Gra w przewadze nie jest ich najmocniejszą stroną i w tym meczu tylko to potwierdzili. O wszystkim miała zadecydować dogrywka 3 na 3. Nie trwała jednak długo, bo fantastycznym uderzeniem w samo „okienko" popisał się Dupuy. Teraz rywalizacja przenosi się do Oświęcimia i pewnie znów wszystko będzie się toczyło wokół jednego trafienia.

Włodzimierz Sowiński

◼ GKS Katowice - Unia Oświęcim 3:2 (1:0, 1:2, 0:0, 1:0) po dogrywce

Stan rywalizacji 2-0

0:1 - Dupuy – Hoffman – Wronka (13:35), 2:0 - McNulty – Jakub Hofman – Coatta (22:55), 2:1 - Petraš – Rac – D. Tyczyński (28:10), 2:2 – Petraš – Rac – Morrow (29:49), 3:2 – Dupuy – Anderson (60:51).

Sędziowali: Paweł Breske i Marcin Polak – Mateusz Kucharewicz i Michał Żak. Widzów 1300.

GKS: Eliasson; Lundegard – Runesson, Verveda – Varttinen (2), Hoffman – Chodor, Maciaś; Jonasz Hofman – Pasiut – Fraszko, Wronka – Anderson – Dupuy, Bepierszcz – Michalski – Koivusaari, Coatta – McNulty – Jakub Hofman, Dawid. Trener Jacek PŁACHTA.

UNIA: Lundin; Makelä - Söderberg, Scarlett (2) – Morrow, Matthews – Kubeš, Mościcki; Peresunko – Olsson Trkulja – Partanen, Ahopelto – Heikkinen – Moutrey, Petraš (2) – D. Tyczyński – Rac, Kusak – Galant – Krzemień, Prusak. Trener Robert KALABER.

Kary: GKS – 2 min, Unia – 4 min.

Trzeci mecz w czwartek, 19 marca, o godz. 18.00 w Oświęcimiu


99 SEKUND potrzebowali goście, by doprowadzić do remisu.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się