Złoto outsiderki

Włoszka Federica Brignone spełniła marzenie o triumfie na igrzyskach. Maryna Gąsienica-Daniel nie ryzykowała i skończyła na odległym 18. miejscu.

Federica Brignone wróciła po kontuzji w wielkim stylu! Fot. PAP / EPA

NARCIARSTWO ALPEJSKIE

W czwartek odbył się supergigant kobiet. Jednocześnie był też pierwszy start Polki podczas konkurencji alpejskich - na starcie pojawiła się doświadczona Maryna Gąsienica-Daniel. To nie jest jej koronna konkurencja. - Pierwsza dwudziestka będzie w porządku, pierwsza piętnastka, byłoby bombowo - zapowiadał Michał Okniański, były alpejczyk, obecnie ekspert Eurosportu. Nasza zawodniczka na trasę wyjechała z 26 numerem. Na trudnej, technicznej trasie pojechała bardzo ostrożnie, o 2,66 wolniej od zwyciężczyni, co dało jej 18. miejsce. Tego dnia sztuką było dojechać do mety, zawodów nie ukończyło aż 17 zawodniczek, w tym jedna z faworytek Włoszka Sofia Goggia oraz niespodziewana zwyciężczyni tej konkurencji z Pjongczangu w 2018 roku, Czeszka Ester Ledecka.

Wygrała Włoszka Federica Brignone, srebrny medal w Cortinie d'Ampezzo zdobyła Francuzka Romane Miradoli, a brązowy Austriaczka Cornelia Huetter.

Chociaż Brignone od lat jest czołową alpejką świata, to jej zwycięstwo można uznać za dużą niespodziankę. 35-letnia Włoszka, dwukrotna zdobywczyni Pucharu Świata, także w poprzednim sezonie, w styczniu, wróciła do startów po blisko roku przerwy spowodowanej poważną kontuzją. Od tego czasu wystąpiła w ledwie dwóch zawodach Pucharu Świata (6. i 18. miejsca), ale bez większych sukcesów. Powierzono jej funkcję chorążyni reprezentacji podczas uroczystości otwarcia igrzysk w Cortinie d’Ampezzo. - Po prostu starałam się dać z siebie wszystko – powiedziała w stacji NBC. - Wiem, że dziś byłam kompletną outsiderką. To było naprawdę trudne. Nigdy o tym wcześniej nie mówiłam, moja kontuzja była bardzo dotkliwa niemal każdego dnia, ale wierzyłam, że będzie dobrze. Bycie tutaj, tak naprawdę, było dla mnie najlepsza nagrodą. Ja już przed startem byłam szczęśliwa - mówiła.

W czwartek jadąca z jednym z pierwszych numerów startowych Włoszka uzyskała czas 1.21,43 i aż o 0,41 wyprzedziła Miradoli oraz o 0,52 Huetter. Brignone zdobyła czwarty medal olimpijski, ale pierwszy złoty. 31-letnia Miradoli odniosła największy sukces w karierze. W długiej karierze wygrała tylko jedne zawody PŚ. Także o dwa lata starsza Huetter po raz pierwszy stanęła na olimpijskim podium. Przed czterema laty w Pekinie najlepsza w tej konkurencji była kontuzjowana obecnie Szwajcarka Lara Gut-Behrami.

Gąsienica-Daniel ma jeszcze przed sobą start w swojej koronnej konkurencji, czyli w slalomie gigancie. Zawody są zaplanowane na niedzielę.

(p)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się