Złote sprinterki

Kaja Ziomek-Nogal, Karolina Bosiek i Martyna Baran zostały mistrzyniami Europy.

Martyna Baran, Karolina Bosiek i Kaja Ziomek-Nogal były najszybsze w sprincie drużynowym. Fot. PAP/Piotr Nowak

ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE

W piątek rozpoczęły się w Tomaszowie Mazowieckim mistrzostwa Europy, które po raz pierwszy odbywają się w Polsce. W premierowej konkurencji, sprincie drużynowym, Polki wywalczyły tytuł w gronie czerech rywalizujących drużyn. Finiszowały z czasem 1.27,07, o ponad 5,5 s lepszym od Belgijek (1.32,65). Na trzecim stopniu podium stanęły Niemki (1.34,52). Z powodu upadku wyścigu nie ukończyły broniące tytułu Holenderki.

Reprezentantki Polski przyznały, że lepiej nie dało się rozpocząć zawodów przed własną publicznością i miały nadzieję, że to dopiero początek sukcesów biało-czerwonych na tych zawodach. Jak mówiły, w pełni zrealizowały swój plan na ten bieg.

- Przed startem był dreszczyk emocji, ale czułyśmy duże wsparcie z trybun. Wszystko poszło tak, jak miało pójść. Ułożyłyśmy się dobrze od samego początku, a na ostatniej zmianie nogi już trochę piekły. To był nasz bardzo dobry bieg i dobre przetarcie przed startami indywidualnymi – powiedziała Karolina Bosiek, która w niedzielę wystartuje jeszcze na 1000 m.

Biało-czerwone w sprincie drużynowym triumfowały też w ostatnim cyklu Pucharu Świata, wygrywając m.in. w Tomaszowie Mazowieckim. Kaja Ziomek-Nogal zaznaczyła jednak, że po złoto ME sięgnęły w jeszcze lepszym stylu niż wówczas, bo pojechały o sekundę szybciej niż przed rokiem. - Wtedy też pokonałyśmy bardzo dobre zawodniczki. Teraz jechałyśmy innym składem i inna była nasza taktyka. Pojechałyśmy jeszcze szybciej, choć nie miałyśmy dużo czasu, żeby ćwiczyć razem, bo dla każdej z nas najważniejsze są starty indywidualne. Zrobiłyśmy jednak wszystko tak, jak zaplanowaliśmy. To niesamowite uczucie wygrywać przed polską publicznością, naprawdę słyszałam ich doping z trybun - zaznaczyła sprinterka, która w sobotę będzie rywalizować jeszcze na 500 m.

Polki żałowały, że sprintu drużynowego nie ma w programie olimpijskim, bo – jak mówiły – to bardzo widowiskowa konkurencja. - Zawsze będę powtarzała, jak bardzo żałuję, że to nie jest konkurencja olimpijska, bo to są niesamowicie emocjonujące wyścigi – przekonywała Ziomek.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się