Złota Maja
Wychowanka Mazury Golf Maja Ambroziak zwyciężyła w PKO Bank Polski Międzynarodowych Mistrzostwach Polski. To już trzeci złoty medal 22-letniej studentki Texas Tech University w tej imprezie.
Po wakacjach Maja rozpocznie swój ostatni rok w drużynie Texas Tech. Fot. Team Maja
Poprzednio triumfowała w tym turnieju dwa lata temu, również w Modrym Lesie. Pierwszy sukces w najważniejszej amatorskiej imprezie golfowej w Polsce świętowała na polu Kraków Valley. Znam Maję od momentu, kiedy jako 11-latka stawiała swoje pierwsze golfowe kroki w szkółce juniorskiej w Mazury Golf, którą miałam szczęście i przyjemność wtedy prowadzić. Od początku wydawała się niezwykle dojrzała jak na swój wiek. Pierwsze momenty nie były jakoś nadzwyczajnie spektakularne, ale widać było jej duży talent. Po kilku latach wystrzeliła w absolutnie imponującym stylu, na przestrzeni zaledwie dwóch sezonów 2018 i 2019, wtedy trenowana przez Kamila Tatarczuka, schodząc z początkowego handicapu 36 do +1,4! Swoją dominację na arenie krajowej rozpoczęła jeszcze jako juniorka, wygrywając mistrzostwa Polski juniorów w 2021 i 2022 roku. W mistrzostwach Polski kobiet jej szturm rozpoczął się od trzech drugich miejsc z rzędu w latach 2020-2022. W czterech kolejnych odsłonach zwyciężała już trzykrotnie w latach 2023, 2024 i 2026, tylko raz zajmując drugie miejsce. Całkiem nieźle! Największym zagranicznym sukcesem Mai było zwycięstwo w turnieju NCAA w barwach Texas Tech, wywalczone na pierwszym roku studiów, w zaledwie trzecim występie za Atlantykiem! Warto dodać, że w barwach Texas Tech jeszcze wcale nie tak dawno występował Szwed Ludvig Aberg - obecnie gwiazda europejskiej drużyny Ryder Cup, czy koleżanka Mai z zespołu - Singapurka Shannon Tan, najlepsza zawodniczka Ladies European Tour poprzedniego sezonu.
Po zwycięstwie Mai w mistrzostwach Polski w Modrym Lesie przeprowadziłam z nią mały wywiad.
To już twoje trzecie złoto w mistrzostwa Polski kobiet. Który z tych medali był dla ciebie najważniejszy, który najtrudniejszy, a kiedy było najłatwiej? Opisz pokrótce dwa pierwsze złota.
- Tak, to już trzeci medal w tym turnieju, co bardzo mnie cieszy. Tak się jakoś złożyło, że w każdym z tych trzech zwycięstw goniłam za liderką przed ostatnim dniem. Najtrudniejszy był chyba ten pierwszy raz, z racji tego, że nałożyłam na siebie najwięcej presji. Nie powiem najłatwiejszy, ale najmniej spodziewany był zdecydowanie ten rok, wcale nie myślałam o wygranej, aż do momentu gdy poszłam na dogrywkę - dopiero tam uświadomiłam sobie, że udało mi się odrobić te uderzenia straty z pierwszej rundy. Przed moim pierwszym złotym medalem w 2023 roku byłam blisko kilka razy, w tym rok wcześniej, gdy po pierwszej dziewiątce ostatniej rundy w Postołowie byłam -5 i prowadziłam przed Dorotą Zalewską kilkoma uderzeniami. Wtedy jednak nie skończyłam drugiej dziewiątki tak dobrze i zakończyłam turniej ze srebrnym medalem. Patrząc na to jednak z perspektywy czasu takie doświadczenia dobrze przygotowały mnie na granie pod presją i wygrywanie turniejów rangi mistrzostw Polski.
Goniłaś od pierwszej rundy, chyba tak naprawdę łatwiej jest gonić niż uciekać? Jak zmieniało się twoje nastawienie po każdym dniu i jak grało się w poszczególnych rundach?
- Tak, dużo bardziej lubię gonić liderkę, niż nią być - to pozwala mi na luźniejszą grę. Po pierwszej rundzie 75 i czterech uderzeniach straty do Kingi i Kleo, jak już wspomniałam, nie miałam żadnych oczekiwań na wygraną. Tak naprawdę na ten turniej jechałam bez żadnego nastawienia, po prostu chciałam zobaczyć co się wydarzy, z racji tego, że dopiero co przyleciałam po intensywnym sezonie w Stanach i nie miałam od tamtej pory żadnej przerwy. Na drugiej rundzie zdecydowanie wpadało mi więcej puttów, jednak wciąż nie myślałam o zwycięstwie, tylko grałam na luzie. Trzeci dzień był najlepszy pod względem birdie, dobrze mi się grało. Nie miałam pojęcia ile dokładnie uderzeń jestem od dziewczyn, nie lubię tego liczyć. Przed ostatnim dołkiem szczerze nie wiedziałam, czy mam realną szansę, starałam się tylko dać sobie szansę na birdie. Udało mi się trafić, a Kinga zagrała bogeya i okazało się, że to wystarczyło aby iść na dogrywkę.
Całkiem nieźle. Pierwsza runda ze sporą stratą od prowadzenia, gra bez oczekiwań przez dwa kolejne dni i nagle jesteś w dogrywce dzięki birdie na ostatnim dołku. Niespodziewanie dla samej siebie stanęłaś przed szansą na kolejną wygraną w tym turnieju. Wystarczył jeden dołek dogrywki z fantastyczną zawodniczką Armady Kingą Kuśmierską.
- Przed turniejem i w jego trakcie nie myślałam o wygranej. Na dogrywce Kinga zaczynała, zagrała hybrydą w prawo, przed bunkier. Ja moją hybrydę zagrałam dość daleko i prosto. Kinga wybiła z wysokiej trawy krótko, a potem przebiła chipa około siedem metrów za flagę. Ja zagrałam na… cztery stopy od dołka, prawie idealnego wedge’a z wiatrem na krótką flagę, gdzie nie było prawie greenu na lądowanie piłki. Za moment mogłam już cieszyć się zwycięstwem i moim trzecim złotym medalem w mistrzostwach Polski. Dalej nie dochodziło do mnie, że udało mi się wygrać, i to w taki sposób.
W niedzielę, kiedy zdobywałaś złoto, w finale Rolanda Garrosa grała też sensacja ostatnich tygodni - Maja Chwalińska. Myślę, że Idealnie wstrzeliłaś się z momentem na wygranie w Modrym Lesie - kolejna Maja na topie. Czy śledziłaś jej historię i czy kibicowałaś swojej imienniczce, która zrobiła taką furorę na świecie?
- Tak, w sobotę dobrze się złożyło, bo grałyśmy rano, więc zdążyłyśmy o 15 obejrzeć cały mecz Mai. Lubię tenisa i śledziłam jej wyniki w Rolandzie Garrosie. Dużo osób mi o tym wspominało, jaki to zbieg okoliczności, imienia, i trochę historii.
Za tobą już trzy lata w drużynie Texas Tech. Opisz ten miniony rok - jak się grało i jak studiowało, jak łączyłaś te dwie dziedziny? Wydaje mi się, że nie jest to wcale łatwe...
- Trudno mi uwierzyć, że minęły już trzy lata od kiedy poszłam na studia, czas leci tam bardzo szybko. Zagrałam w tym roku wszystkie turnieje w pierwszy składzie, co było dla mnie celem. Grało mi się jak co roku dobrze, w tym sezonie byłyśmy w wielu fajnych miejscach, jak w ikonicznym Pebble Beach, Tuscon w Arizonie, Fort Lauderdale na Florydzie, czy w Las Vegas. Najlepszy start zaliczyłam na Jim West Invitational, gdzie byłam trzecia z wynikiem -8. Co do studiów, ten rok był dla mnie trochę intensywniejszy, jako że jestem już tak zwanym „upperclassman”, więc zajęcia robią się dużo trudniejsze. Jednak dalej udaje mi się utrzymać średnią 4.0, jak i dostawać dodatkowe wyróżnienia od szkoły w dziedzinie, którą studiuję - rachunkowości. Łączenie treningów, turniejów i nauki rzeczywiście nie jest najłatwiejsze, jednak do ogarnięcia przy dobrym zarządzaniu czasem.
Grałaś w tym roku w turnieju Regionals - jak wyglądała walka o awans do najważniejszego wydarzenia w sezonie akademickim - The Nationals?
- Udało nam się w tym roku zakwalifikować na Regionals z racji na nasz ranking, wylosowano nas na turniej w Ann Arbor w Michigan. Wiedziałyśmy z dziewczynami, że musimy zagrać trzy dobre dni, aby dać sobie szanse w dobrze obsadzonym turnieju. Rywalizowało z nami dużo drużyn wyżej sklasyfikowanych od nas w rankingu, w tym UCF gdzie gra Kinga Kuśmierska. Ostatecznie udało nam się wywalczyć piąte miejsce z dwoma strzałami zapasu, co gwarantowało kwalifikację do Nationals. Zagrałam w Michigan bardzo dobry turniej, byłam druga przed ostatnim dniem, a skończyłam indywidualnie na solidnym, ósmym miejscu.
Pierwszy raz wystąpiłaś w The Nationals. Opisz wrażenia z tej imprezy.
- The Nationals na Omni La Costa w San Diego też było niesamowitym przeżyciem, można było poczuć się jak na LPGA, z racji na liczbę kamer, widzów i profesjonalne podejście do zawodników. Każdego dnia było coś dla nas zorganizowane. Jednego dnia miałyśmy wizytę w siedzibie TPI - Titleist Performance Institute, innego była impreza w wielkiej willi przy polu. Na każdym kroku dostawałyśmy jakieś prezenty, czy to nowe ubrania i buty od uniwersytetu, podarunki od NCAA, czy inne prezenty rozdawane na tych wszystkich imprezach. Samo pole było świetnie przygotowane, a sam fakt, że mogłyśmy zagrać w największym turnieju NCAA jest oczywiście super przygodą i przywilejem.
Przed tobą ostatni rok studiów. Jakie masz plany po ich zakończeniu, jaki stopień naukowy uzyskasz - w jakiej dziedzinie?
- Został mi jeszcze rok w Texas Tech. Skończę moją przygodę na uniwersytecie w maju z licencjatem z rachunkowości. Po zakończeniu planuję wrócić do Europy i zrobić magisterkę, również z rachunkowości, na SGH lub innej dobrej europejskiej uczelni.
Dziękuję za wywiad. Zawsze masz we mnie wielką fankę.
Cztery uderzenia więcej od Mai i Kingi miała reprezentantka Kalinowych Pól - Kleopatra Kozakiewicz, która z rezultatem +4 zdobyła brązowy medal. Podium w klasyfikacji krajowej wyglądało identycznie. Wśród seniorek triumfowała Iwona Sławińska-Zamirowska z Gradi Golf Club, a najlepszą kobietą netto została Matylda Dziadek z Armady. Wśród mężczyzn najlepszy był Czech Jan Vacha, tak samo jak Kleo z rezultatem +4. Tylko jedno uderzenie więcej zanotował członek kadry narodowej i triumfator tego turnieju sprzed dwóch lat - Kostek Łuczak z Open GC, który podobnie jak Kinga Kuśmierska rozpoczynał niedzielną potyczkę na prowadzeniu. Brąz wywalczył Niemiec Tom Steinert, lider po pierwszym dniu. W klasyfikacji krajowej triumfował Kostek, przed Antonim Fijałkowskim z Sobieni i Maxem Powszukiem z Armady. Najlepszym seniorem okazał się Bogdan Bigus z Lisiej Polany, a netto najlepiej spisał się Lech Sokołowski z Sand Valley. Rozegrane zostały również konkursy dodatkowe. Najdłuższy strzał wśród kobiet wykonała… Maja Ambroziak, a w kategorii mężczyzn zwyciężył Tom Steinert. Najbliżej dołka zagrała Lena Szymańska z Kalinowych, a w konkursie mężczyzn najcelniejszy okazał się Vincent Stolle.
Kasia Nieciak
Najnowsze zwycięstwo przyszło dość niespodziewanie.
Kibice obserwują Maję w akcji.
Mocne wsparcie wprost z Naterek.
Medalistki i medaliści PKO Bank Polski Międzynarodowych Mistrzostw Polski. Zdjęcia z Modrego Lasu Mirek Mróz/PZG
