Zimowa dziewiątka

Łukasz Piszczek podsumował transferowe łowy.

Łukasz Piszczek wierzy w zespół. Łukasz Sobala/PressFocus

Plus 9 to nie temperatura w skali Celsjusza, ale liczba zawodników, których zimą pozyskał tyski klub. Czy to znaczy, że Łukasz Piszczek jest zadowolony z transferowych łowów?

- Okienko transferowe oceniam jako bardzo udane – zapewnił szkoleniowiec tyszan. – Przede wszystkim dlatego, że miałem wszystkich zawodników do dyspozycji już na obozie w Turcji. Oczywiście, chciałoby się mieć wszystkich zdrowych, a pod tym względem nie było idealnie. Dwójka piłkarzy nie mogła brać udziału w treningach, ale cieszę się, że grupa była razem, że zawodnicy mogli też spędzać czas ze sobą po treningach. Po meczu mieliśmy wieczór wolny, więc mogli wyjść na kolację i poobcować ze sobą. A wracając do treningów: poświęcamy dużo czasu na analizę i na tłumaczenie w treningu jak chcemy, żeby zawodnicy się poruszali. Bardzo szybko przyswajają wiedzę, dlatego jestem zadowolony.

Doświadczenie i piłkarskie obycie

Szukając klucza, według którego sztab szkoleniowy 16. drużyny I ligi dobierał zawodników do swojej wizji zbudowania drużyny, można zobaczyć, że przede wszystkim królują doświadczenie i boiskowe obycie. Z wyjątkiem wypożyczonego z Lecha 19-latka Bartłomieja Barańskiego - ale również mającego już za sobą grę w ekstraklasie i debiut w europejskich pucharach - pozostali piłkarze z niejednego pieca chleb jedli. Nie znaczy to jednak, że mają przesyt futbolu.

- Bardzo zależało mi na tym, żeby nasi nowi zawodnicy znali już naszą I ligę i polską piłkę – dodał trener trójkolorowych. – Obcokrajowcy Luis Silva i Dani Sandoval obcowali już w polskiej szatni i ten okres aklimatyzacji nie jest im potrzebny. To było istotne. Chcieliśmy sprowadzić ludzi, którzy są jakościowi i dostępni na rynku transferowym, a zimą to nie jest łatwe. Domyślam się, że nie każdy transfer się sprawdzi, ale chcieliśmy sobie dać możliwość, żeby popełnić jak najmniejsze błędy. Dużo analizowaliśmy. Dużo z nimi rozmawialiśmy przed podpisaniem kontraktów, żeby nie było transferów, o których później powiemy, że są nieudane. Ja do tego podchodzę spokojnie. Tworzy się nowa drużyna i musimy być cierpliwi. Mam jednak nadzieję, że efekty będzie widać w następnych meczach.

Nie ma co narzekać

Oprócz wymienionych już Barańskiego, Luisa Silvy i Sandovala w grupie pozyskanych są także: Piotr Krawczyk, Marcin Listkowski, Igor Łasicki, Paweł Łysiak, Jakub Mądrzyk i Jacek Wuwer. Ta lista nie oznacza jednak spełnienia transferowych zimowych marzeń Łukasza Piszczka.

- Pierwsze trzy mecze w roli trenera GKS-u potraktowałem jako sprawdzian dla tych, którzy jesienią grali w tym zespole. Chciałem zobaczyć, jak drużyna działa i jakie są możliwości poszczególnych zawodników. I wyrobiłem sobie ten obraz. Wiedziałem, gdzie i jakich zawodników mniej więcej chcę ściągnąć. To nie jest jednak też tak, że dostałem wszystko co bym sobie wymarzył jako trener. Ale ja też nie narzekam, bo nie ma na co narzekać. Dostałem solidnych zawodników i musimy teraz funkcjonować jako drużyna – podsumował Łukasz Piszczek.   

Jerzy Dusik

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się