Zimny prysznic pod choinkę
Prezentujący przez większą część spotkania świąteczną formę Nafciarze przegrali z młodziutkimi Duńczykami, których niedawno pokonali na wyjeździe.
Duńska młodzież zrewanżowała się płocczanom za porażkę u siebie. Fot. Przemysław Strąk / Press Focus
LIGA MISTRZÓW
Na zakończenie tegorocznych zmagań w LM Orlen Arena przeżyła wielki zawód. Co prawda wynik otworzył Dawid Dawydzik, ale w pierwszym kwadransie inicjatywę posiadali goście. Wyglądało to tak, jakby mistrzowie Polski, niczym wytrawni bokserzy, szukali na początku słabych punktów przeciwników. A tych nie było. Nie wszedł też dobrze w mecz Mirko Alilović - jedna udana interwencja w 20 minut - a jak już zaliczył drugą, to wpadła dobitka. Widać było, że goście świetnie odrobili lekcję z porażki u siebie. Przyjechali na Mazowsze z planem na mecz i konsekwentnie w Orlen Arenie go realizowali, momentami bawiąc się z Wiślakami, grając im na nosach.
Potrzebne męskie słowa
Na przerwę Duńczycy udawali się z w pełni zasłużonym dwubramkowym zapasem. - Mam wrażenie, że świąteczna atmosfera panuje nad Wisłą. Duńczycy czytają naszą grę, nie ma rzutu z drugiej linii. Obrona nie pomaga, nie jesteśmy kompaktowi, dlatego nasi bramkarze mają tak słabe statystyki. Mam nadzieję, że w przerwie nasi zawodnicy powiedzą sobie troszkę męskich słów i zaczną grać to, do czego nas w tym sezonie przyzwyczaili – skomentował pierwsze 30 minut były rozgrywający Wisły Płock (324 mecze/828 bramek), Michał Zołoteńko.
Po przerwie w płockiej bramce pojawił się Torbjorn Bergerud i dobrze zaczął, więc i jego koledzy zabrali się za odrabianie strat. Nie było im łatwo, ale w 42 minucie odzyskali prowadzenie. W ostatni kwadrans wchodzili przy remisie, co zwiastowało emocje, jednak duńska młodzież znów „odpaliła” mistrzów Polski, tym razem na trzy kroki. Sytuacja Nafciarzy stawała się już mocno skomplikowana, bo GOG odskoczył na cztery bramki. Trzeba się było śpieszyć, bo płocczanie mieli cztery minuty na odrobienie trzech bramek. Szybko odrobili dwie bramki, potem jeszcze jedną i została minuta.
32 sekundy przesądziły
Były 32 sekundy do syreny i o czas poprosił Xavier Sabate. Ustawił ostatnią akcję Gergo Fazekasz trafił. Teraz o minutę przerwy poprosił Kacper Christiansen. Zostało 15 sekund, które wystarczyły Duńczykom do zadania ostatecznego ciosu. W ostatniej sekundzie z zerowego (!) kąta trafił Oskar Rassmusen, Alilović nie zareagował, a powinien. - Dobrze ją rozegrali, zresztą tak jak cały mecz. Może taki zimny prysznic nam się przyda... - rzucił załamany Michał Daszek, kapitan Wisły.
Zbigniew Cieńciała
◼ Orlen Wisła Płock - GOG Gudme 34:35 (14:16)
ORLEN WISŁA: Bergerud, Alilović - Daszek, Richardson 9/4, Fazekas 4, Dawydzik 1, Zarabec 1, Krajewski 4, Janc 5, Serdio 2, Szusznja 1, Mihić 3, Ilić 2, Szita 2, Samoiła, Szyszko. Kary: 4 min. Trener Xavier SABATE.
GOG: Nielsen, Boutaf - N. Pedersen 1, K. Pedersen, Bjerre 9/5, Villhelmesen 6, Jakobsen 1, F. Pedersen 2, M. Rasmussen, Balstad, Dalby, O. Rasmussen 5, Lykke 4, Lindskog , Mittun 5, Tonnesen 2. Kary: 4 min. Trener Kasper CHRISTENSEN.
Sędziowali: Kursad Erdogan i Ibrahim Oezdeniz (Turcja). Widzów 3975.
Przebieg meczu: 1:0 (1), 1:1 (2), 3:5 (7), 6:6 (15), 6:8 (13), 8:9 (15), 9:11 (17), 10:13 (22), 13:16 (29), 14:16 (30), 14:17 (31), 17:17 (34), 17:19 (37), 20:20 (40), 22:21 (42), 24:26 (47), 25:29 (52), 30:32 (56), 32:33 (57), 34:35 (60).
