Zima w Białymstoku
Śnieg storpedował mecz Jagiellonii z GieKSą. Czy można było temu zapobiec?
Tak wyglądała murawa w Białymstoku w niedzielne popołudnie. Fot. Michał Kość/PressFocus
KONTROWERSJA KOLEJKI
W niedzielne wczesne popołudnie katowiczanie mieli zmierzyć się z Jagą, jednak przed godziną 13.00 sędzia Wojciech Myć podjął decyzję, że mecz się nie odbędzie przez obfite opady śniegu, który zasypał murawę. Arbiter dokonał inspekcji i dość szybko stwierdził, że grać się nie da. GKS-owi zależało jednak, żeby mecz rozegrać. W rozmowie z Canal+ wspominał o tym trener Rafał Górak. Podkreślił, że do Białegostoku przyjechało mnóstwo kibiców GieKSy, którzy szczelnie wypełnili sektor gości. Wydali oni sporo pieniędzy, żeby przejechać niemal 500 kilometrów na Podlasie - zupełnie po nic, jak się okazało. GieKSa wynagrodziła jednak wiernym fanom ten przejazd – po spotkaniu wszyscy piłkarze oddali swoje koszulki najmłodszym kibicom w sektorze gości, a wczoraj klub oficjalnie poinformował, że wszyscy, którzy wybrali się do Białegostoku, otrzymają za darmo bilety na mecz z Jagą w Pucharze Polski, w czwartek 4 grudnia przy Nowej Bukowej.
Na koszty narażony został też klub. GKS Katowice na samą logistykę związaną z meczem na Podlasiu - przejazd, nocleg w jednym z białostockich hoteli oraz wyżywienie - wydał około 20 tysięcy złotych.
Bywało gorzej
Można się było więc zastanawiać, co trzeba było zrobić, żeby mecz został rozegrany? Na trybunach pojawiło się mnóstwo ludzi (nie tylko z Katowic), którzy wydali pieniądze na bilety i poświęcili część niedzielnego mroźnego popołudnia, żeby zobaczyć widowisko sportowe. Decydujący o przerwaniu rywalizacji mogą bronić się przede wszystkim „ochroną zdrowia piłkarzy” i to jest zrozumiałe. Z drugiej strony - już nieraz w ostatnich latach rozgrywano mecz na szczeblu centralnym na kompletnie białym boisku. Tak było w grudniu 2023 roku, gdy Lech zagrał z Koroną w szalonych, znacznie trudniejszych warunkach niż te w Białymstoku. Co więcej, tego samego dnia dwa lata temu na zapleczu ekstraklasy w niemal identycznej aurze pogodowej grał… GKS Katowice z Arką Gdynia przy Bukowej!
Łopaty nie poszły w ruch
Biały puch pojawił się na murawie w ciągu kilkudziesięciu minut przed rozpoczęciem meczu. Błyskawicznie - jak zwykle w przypadkach odwoływania meczów z podobnych przyczyn – pojawiło się pytanie o podgrzewanie murawy. To jednak jest system, który nie ma topić śniegu. Prezes Chorten Areny w Białymstoku Cezary Mielko podkreślił, że system jest włączony od dwóch tygodni. Co więc należało zrobić, żeby spotkanie uratować? Zadziałać mogły tylko łopaty. Pracownicy obiektu początkowo odgarnęli śnieg tylko z linii. Prezes Mielko przekazał jednak, że ludzie byli w gotowości, żeby zabrać się do pracy na całym placu gry. Potrzebowali tylko sygnału ze strony PZPN, że mecz może się odbyć. Sędzia Wojciech Myć takiego sygnału nie wysłał. Z pewnością wpływ na decyzję arbitra i osób zarządzających miało to, że opady nie ustępowały.
Może być ciasno
Nie podjęto jednak próby opóźnienia meczu o godzinę, ani też odgarnięcia większej ilości śniegu. W ten sposób Jagiellonia ma dodatkowy mecz zaległy, a władze ekstraklasy będą się głowić, gdzie w kalendarzu wcisnąć to spotkanie. Jeśli białostoczanie dostaną się do fazy pucharowej Ligi Konferencji, może być ciasno - mecze 1/16 finału tych rozgrywek zaplanowano na 19 i 26 lutego. Ekstraklasa wraca do gry na przełomie stycznia i lutego; wg nieoficjalnych wieści rozważany jest scenariusz, w myśl którego Jaga z GieKSą zagrać miałaby w środku tygodnia, między 19. a 20. kolejką, a więc najpewniej 3 (wtorek) lub 4 (środa) lutego 2026.
Kacper Janoszka
