Zielono im. Wreszcie!
W grudniu 2025 na Stadionie Miejskim im. Piotra Wieczorka intensywnie pracowano nad ułożeniem, a po tym fakcie – także nad pielęgnacją nowej murawy.
Poznaniacy – tu Pablo Rodriguez – z bliska przyglądali się nowej murawie przy Okrzei. Fot. Gleb Soboliev / Press Focus
PIAST GLIWICE
Przez kilkanaście ostatnich miesięcy murawa przy Okrzei była obiektem niewybrednych żartów już nie tylko wyzłośliwiających się na jej temat internautów i kibiców spoza Gliwic, ale nawet i samych piłkarzy. I to zarówno zespołów przyjezdnych, jak i graczy Piasta – choć ci na jakość płyty narzekali nieco rzadziej i ciszej. Teraz powodów do narzekania ma już nie być. – Bardzo, bardzo serdeczne podziękowania dla Adriana Magiery i jego ekipy greenkeeperów. To jak dbają o tę trawę, ile wysiłku wkładają w swą pracę, robi różnicę w naszym klubie – Daniel Myśliwiec po wtorkowym meczu z Lechem (1:0) nie zapomniał o „cichych bohaterach” ostatnich tygodni.
Trawa świetnie przygotowana
Jak ważne i dla niego jest „piłkarskie narzędzie pracy” - bo przecież czymże innym jest równa płyta? – pokazała sytuacja z pierwszych minut wtorkowego spotkania. Ryzykując być może sędziowskie upomnienie, trener Gliwiczan wbiegł na boisko i pieczołowicie udeptywać zaczął fragment murawy, wyrwanej chwilę wcześniej piłkarskimi korkami. – Ostatnio nawet powiedziałem prezesowi, że jak mi w trenerce nie wyjdzie, to będę myśleć o firmie kładącej futbolowe murawy – Myśliwiec najpierw uśmiechnął się, słysząc od nas pytanie o (nieoczywiste przecież) zachowanie. A potem już rzeczowo wyjaśnił własną reakcję. - Trawa była świetnie przygotowana, ale po jednym ze wślizgów jej kawałek został wyrwany. Chodziło mi o to, by – po pierwsze – ten fragment nie tracił kontaktu z głębszym gruntem. Po drugie – nie chciałbym, by ktoś sobie na takiej nierówności zrobił krzywdę – mówił szkoleniowiec Piasta.
Gdyby nie skakała...
Nie wszyscy jednak stanem nowej płyty byli usatysfakcjonowani... - Kiedy nie masz stuprocentowej pewności, że piłka będzie szła po ziemi, zaczynasz się zastanawiać, czy nie lepiej ją przyjąć. Przez to niektóre akcje wyglądają wolniej albo inaczej, niż byśmy chcieli. Na lepszych boiskach nie myślisz, czy piłka będzie skakać – mówił „Sportowi” Antoni Kozubal, pomocnik Lecha.
- Ja nigdy nie chciałbym deprecjonować przeciwnika sugerując, że jego wygrana to kwestia warunków zewnętrznych... - odpowiadał Daniel Myśliwiec, gdy wspomnieliśmy o narzekaniach Poznaniaków. – Myślę, że gdyby trawa była lepsza, to my też lepiej byśmy rozgrywali piłkę, szczególnie w drugiej połowie – dodawał.
Zimowe porządki
A trawa, dodajmy, ma być jeszcze lepsza, i to bez czekania na przyjście wiosny i siły natury. Na co dzień trawa jest wzmacniana sztucznymi naświetleniami. - Urządzenia do tego przeznaczone wypożyczyliśmy na miesiąc z Holandii. Chodzi o to, by przez ten trudny okres zimowy – a mamy całkiem sporo meczów w lutym – dobrze o boisko zadbać – tłumaczył prezes Piasta, Łukasz Lewiński. - Dlatego drużyna przed meczem dostała tylko jeden trening na głównej murawie. Chodziło o to, by zawodnicy jej „dotknęli” i być może mieli cień przewagi nad przeciwnikiem – dodawał, trochę nieświadomie wpisując się w narrację cytowanego wcześniej młodego lechity.
Dodajmy jeszcze, że przy Okrzei zainstalowano zimą nowy system nagłośnienia, nowe telebimy i nowe bandy ledowe (- Sprowadzone z Chin – zaznaczał prezes), a także ustawiono nowe ławki rezerwowych. - Mamy też przygotowane środki na remont szatni – podkreślał Łukasz Lewiński.
Terminarz po macoszemu
Jedyne, co we wtorek „nie pykło”, to... frekwencja. Godzina 20.30 w środku tygodnia i przy mroźnej temperaturze nie sprzyja odwiedzinom stadionu. - Cóż, terminarz układa Ekstraklasa SA... - wzdychał prezes. Kolejny mecz Piasta – znów z atrakcyjnym rywalem, bo liderem tabeli, Wisłą Płock – też został w kalendarzu potraktowany nieco po macoszemu: z „Nafciarzami” gospodarze zagrają w poniedziałek o 19.00...
Dariusz Leśnikowski
