„Zielek” rządzi, a „Zaleś” ma rezerwy
Rozmowa z Piotrem Czachowskim, byłym reprezentantem Polski, dziś ekspertem i telewizyjnym komentatorem Serie A.
Nicola Zalewski po pięciomiesięcznym „milczeniu” snajperskim w Atalancie, w sobotę świętował gola w Serie A. Co pokaże we wtorkowy wieczór w Dortmundzie? Fot. PAP/EPA
Polscy kibice przed meczami 1/16 finału Ligi Mistrzów zacierają ręce. Nicola Zalewski właśnie strzelił drugiego w tym sezonie – po pięciu miesiącach – gola dla Atalanty...
– Strzelił, to prawda. I – co widzieliśmy dokładnie na ekranach – po jego reakcji, jego cieszynce, dała mu ta bramka mnóstwo satysfakcji. To taka „jego” bramka, jeszcze z czasów gry w Interze: zejście do linii pola karnego, uderzenie prawą nogą po długim słupku. Z gola oczywiście musimy się cieszyć, jak on; ale to wciąż jeszcze nie był taki występ, na jaki w jego wykonaniu czekają kibice Atalanty i... Biało-czerwonych. A najbardziej czeka trener Rafaele Palladino.
Bo mu zaufał?
– Przede wszystkim – o czym już mówiliśmy – znalazł dla niego nową pozycję: „dziesiątkę”. Ma na niej dużo mniej zadań defensywnych niż na wahadle, gdzie świetnie się wprowadził Lorenzo Bernasconi. W ogóle w tym ustawieniu Atalanta gra bardzo dobrze w 2026 roku, ale Zalewski wciąż jeszcze ma wielkie rezerwy. Marzy mi się, żeby w tym dwumeczu z Borussią Dortmund był centralną postacią, kluczową dla Atalanty. Palladino też się to pewnie marzy.
Bo stracił Ademolę Lookmana?
– Ona może być bardzo ważna, zwłaszcza w kontekście straty Charlesa De Ketelaere. Belg – przypomnę – jest już po artroskopii, po operacji łąkotki i ma zapewne dwa miesiące z głowy. Ubyło więc dwóch wybitnych graczy na pozycję numer „10”, więc przed „Zalesiem” naprawdę wielka okazja, by udoskonalić swe umiejętności gry w tej roli. Mówię „udoskonalić”, bo w Primaverze w barwach Romy grywał właśnie na tej pozycji; dopiero Jose Mourinho przesunął go na „fascia sinistra” - jak mawiają fachowo Włosi, czyli lewe skrzydło. Teraz ma szansę wrócić do korzeni – z pożytkiem dla siebie i... naszej reprezentacji. Mam nadzieję, że do marcowych baraży wyszlifuje formę!
Borussia to rywal w zasięgu Atalanty?
– Przegrała na koniec fazy ligowej z Interem, ale w rywalizacji z Atalantą – moim zdaniem – ta niemiecka maszyna ma wystarczająco dużo plusów, by ją rozstrzygnąć na swoją korzyść.
Mało nadziei wlewa pan w polskich fanów Atalanty i Nicoli...
– Atalanta nie będzie faworytem. Niemcy to... Niemcy – zawsze grają do końca. Na dodatek Serhou Guirassy strzela jak na zawołanie, niezależnie od rywala. A Palladino defensywę Atalanty wciąż jeszcze ustawia. I wciąż jeszcze są w niej pewne braki do przykrycia; wciąż nie jest „nieprzemakalna” i „nieprzenikalna”. Natomiast patrząc na to, jak chłopaki z Bergamo się poruszają, jak biegają – cień szansy na fajnego figla, psikusa widzę.
Psikusa raczej nie sprawią Piotrkowi Zielińskiemu i jego kolegom Norwegowie. A może się mylę?
– Nie powinni, patrząc na to, jak ostatnimi czasy gra Inter, i w jakiej dyspozycji jest jego najlepszy w ostatnich dniach i tygodniach piłkarz.
Kolejna brameczka - „palce lizać”!
– Już w momencie, kiedy piłka leciała w jego stronę, „Zielek” wiedział, jak ją chce przyjąć, co z nią zrobić i jak z tej swojej magicznej lewej nogi uderzyć. Bramkarz Juve był bez szans: a przecież to była sama końcówka, gol rozstrzygający o zwycięstwie, może nawet – w dalszej przyszłości – o „scudetto”. Piotrek już dzieli i rządzi, a – jak sam powiedział Mateuszowi Święcickiemu z Eleven Sports przed meczem z Cremonese – w marcu ma być w jeszcze lepiej formie! Ale niechby przyjechał na zgrupowanie reprezentacji „tylko” w takiej formie, jak obecnie, nie mielibyśmy się czego obawiać w barażach.
Pod warunkiem, że nam się do tego czasu nie zmęczy „Zielek”!
– Kiedy się na niego patrzy dziś – na ten „zug”, który złapał; luz, z którym dotyka piłki; wypieszczone każde podanie; liczbę skutecznych odbiorów w środkowej strefie boiska – to nie mam wątpliwości, że Piotrek, dzięki swemu doświadczeniu, tej formy nie zgubi. Oby tylko zdrówka mu nie brakło, oby się jakieś nieszczęście nie przydarzyło. A gdyby tak jeszcze „Zaleś” - również dzięki na przykład niespodziewanemu awansowi Atalanty – doszlusował do niego z formą, z absolutnym spokojem czekałbym na mecze z Albanią! Na razie zaś zacieram ręce na mecze Atalanty i Interu w Lidze Mistrzów!
Rozmawiał Dariusz Leśnikowski
Liga Mistrzów – play off
◼ Borussia Dortmund – Atalantawtorek, 21.00 – Canal+ Extra 2
◼ Bodo/Glimt - Inter Mediolan
środa, 21.00 – Canal+ Extra 1
