Zgodnie z planem
PIŁKA RĘCZNA
Holenderki i Francuzki uzupełniły grono półfinalistów mundialu, dołączając do Niemek i Norweżek, które z awansu do czwórki cieszyły się we wtorek. Holenderki nie miały większych problemów z odprawieniem Węgierek. Mecz od początku do końca toczył się pod dyktando miejscowych, wpieranych przez 9000 gardeł na trybunach hali w Rotterdamie. Większość pomysłowo przeprowadzanych akcji kończyła się golem, dzięki czemu przewaga była regularnie powiększana, by w 30 minucie dojść do 5 trafień i taką przewagę utrzymać do syreny (28:23). Najlepszą strzelczynią została Dione Housheer, ale na piątkowypółfinał z Norwegią będzie musiała wyregulować celownik, bo tylko 8 z 15 rzutów znalazło drogę do siatki. Swoje - jak zawsze w tym turnieju - dołożyła Yara Ten Holte, broniąca 41-procentową skutecznością (15/37). Holandia to rywal naszych pań w fazie głównej, a z Francją, która wczoraj późnym wieczorem dość spokojnie wyeliminowała Danię, mierzyły się w fazie grupowej. To starcie nie miało aż takiej dramaturgii jak poprzednie, kończone mimalnymi zwycięstwami jednej bądź drugiej drużyny. Trójkolorowe już w pierwszej połowie odjechały na 5 bramek i dystans ten utrzymały do przerwy. Co prawda po zmianie stron Skandynawki przyspieszyły i dogoniły rywalki na 17:19, ale te na więcej im nie pozwoliły, zwyciężając 31:26. W piątkowym półfinale z Niemkami tak łatwo mieć jednak nie będą.
(mha)
