Zespół kompletny?
Na pierwszy rzut oka Portugalii nie brakuje nic, żeby osiągnąć sukces podczas mistrzostw świata.
Vitinha to człowiek odpowiedzialny za kreowanie gry w ofensywie. Fot. SOPA Images/SIPA USA/PressFocus
W 2016 roku Portugalia wygrała mistrzostwa Europy. To obrazek, którzy fani futbolu mają w głowie do teraz. Dramatyczny finał Euro we Francji, w którym gospodarze przegrali 0:1 po dogrywce, a bohaterem Portugalczyków został rezerwowy Eder, o którym niewielu przed tym meczem słyszało, a jeszcze mniejsza liczba osób wie, co stało się z nim po turnieju (w ramach wyjaśnienia – grał w Lille, Lokomotivie Moskwa i Al-Raed, po czym w 2022 roku zakończył karierę). W finale miał błyszczeć Cristiano Ronaldo. To on miał być bohaterem Portugalii, ale już w 25 minucie zszedł z boiska z kontuzją. Przez resztę meczu wcielił się w rolę selekcjonera. Przy linii bocznej skakał, szarpał Fernando Santosa (prawdziwego selekcjonera), krzyczał, dowodził zespołem. W końcu mecz się zakończył, a Ronaldo mógł cieszyć się z pierwszego trofeum z reprezentacją. Choć zapewne zupełnie inaczej wyobrażał sobie ten moment.
Ronaldo to punkt centralny zespołu. Patrzy się na Portugalię przez pryzmat 40-latka, który zapewne dalej czuje niedosyt i który chciałby jeszcze zdobyć mistrzostwo świata. Chciałby dokonać tego samego, co Lionel Messi z Argentyną w Katarze. Prawda jest jednak taka, że Portugalia to nie tylko Ronaldo. To nie tylko jego bramki. To nie tylko jego irytujące gesty. Portugalia to bardzo silny zespół, z niezłym selekcjonerem i piłkarzami ze światowego topu. To grupa ludzi, którzy za swój kraj są w stanie dać się pokroić. Może nie zawsze Portugalia będzie lepsza od rywali, ale zawsze pozostawi na boisku serce, żeby w najważniejszych momentach nie zawieść oczekiwań narodu. Tak było w czerwcu podczas Ligi Narodów, gdy dość niespodziewanie drużyna Roberto Martineza pokonała w finale Hiszpanię w serii rzutów karnych.
Wystarczy spojrzeć na skład reprezentacji Portugalii, żeby zrozumieć, że nie jest to pierwszy lepszy europejski zespół. To drużyna, która może sporo namieszać, biorąc pod uwagę jej głód na sukces w mistrzostwach świata. Bruno Fernandes to czołowa postać Manchesteru United. Bernardo Silva jest kapitanem u Pepa Guardioli w Manchesterze City. Vitinha to mózg w PSG. Nuno Mendes jest jednym z najlepszych lewych obrońców na świecie. Defensywą zarządza Ruben Dias, zawodnik The Citizens. Ataki starają się napędzać nieco młodsi Francisco Conceicao (Juventus) i Pedro Neto (Chelsea). Wszystko w portugalskiej drużynie ma ręce i nogi. Nie ma zdecydowanie słabych elementów. Jest za to ogromny talent i chęć wygranej. Czy to jednak wystarczy do osiągnięcia historycznego sukcesu?
Kacper Janoszka
