Zerwana etykieta
Karol Knap jedną nogą był już poza klubem, ale trener znalazł mu nową pozycję. Pierwszy sprawdzian przyszedł niespodziewanie szybko.
Karol Knap dostał szanse od trenera i losu. Czy ją wykorzysta? Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
CRACOVIA
Karol Knap może wskoczyć do pierwszego składu na piątkowy mecz z Lechią Gdańsk. Mauro Perković podkręcił staw skokowy i potrzebuje półtora tygodnia przerwy.
Problem w 2024
Do piłki na szczeblu centralnym Knapa wprowadzał w pierwszoligowej Puszczy Niepołomice Tomasz Tułacz. Początki nie były łatwe, ale wychowanek Karpat Krosno – po występach w 4. lidze – mężniał z każdym treningiem i meczem. Już po roku czekała go kolejna, ale... bliska przeprowadzka. Do Krakowa, ponieważ potencjał w pomocniku zauważył Michał Probierz. Grał dużo – w pierwszym sezonie wystąpił w 23 spotkaniach, a w kolejnym – gdy doczekał się też debiutanckiego gola w ekstraklasie – dobił do 30. Trzeci także był udany: 29 meczów. Sytuacja zmieniła się dla niego na gorsze w drugiej połowie 2024, gdy drużynę do kolejnej kampanii przygotowywał już Dawid Kroczek. Zaczął ją w podstawowym składzie, ale to było jego ostatnie 45 minut dla Pasów. We wrześniu trafił na wypożyczenie Stali Mielec. Jak mu poszło? Jesienią nie uzbierał rzucającej na kolana liczby minut. Więcej grał na finiszu sezonu, który dla klubu z Podkarpacia zakończył się spadkiem do 1. ligi.
Spadek ze Stalą
Zatrudnienie w Cracovii Luki Elsnera było szansą dla wielu zawodników. Knap jednak nieszczególnie wkupywał się w jego łaski. Na przełomie roku jednym tchem razem z Michałem Rakoczym byli wymieniani jako ci, z którymi Pasy nie wiążą przyszłości. „Raki” został wytransferowany do Górnika Zabrze, a Knap – ku zaskoczeniu wielu – znalazł się w kadrze na zagraniczne zgrupowanie. Już w pierwszej tegorocznej kolejce zagrał ponad 50 minut i zaliczył asystę przy jedynym golu w wygranym meczu z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza. Zaczął na ławce i pod koniec pierwszej połowy zastąpił kontuzjowanego Maura Perkovicia na... lewej obronie. Tylko trenerzy i sam zawodnik wiedzieli, że nie wszedł po to, by załatać tam dziurę do przerwy w meczu, a potem Elsner poprzesuwa klocki. Na ławce był przecież Bartosz Biedrzycki, dla którego lewa obrona lub wahadło to naturalna pozycja. Okazało się jednak, że po sprzedaży Davida Olafssona to właśnie Knap będzie zmiennikiem Perkovicia na boku defensywy. Słoweński trener wymyślił dla niego nową rolę na boisku.
Nie etykiety, a profile
– Karol zdecydowanie ma profil obrońcy – podkreśla Elsner. – Jest dobry w defensywie, lubi biegać od bramki do bramki. Dał dobrą zmianę i świetnie się zachował przy strzelonym golu – chwalił podopiecznego. A jak to było ze zmianą pozycji 24-latka, byłego reprezentanta Polski do lat 20? – Próbowaliśmy tego rozwiązania w ostatnich treningach. Jest to dla nas opcja, bo piłkarze nie mają etykiet – ten jest pomocnikiem, a drugi obrońcą – tylko profile i na nie patrzymy. Karol pokazał, jak szybko można zmienić swoją sytuację. Był jedną nogą poza klubem, a teraz jest dwoma w klubie – odpowiada trener. Karol Knap zdradza nam, że to nie był jego pierwszy kontakt z lewą obroną. Zdarzało mu się tam grać w juniorach, ale przez lata automatyzmy zanikły, więc musi się z powrotem przyzwyczaić. – Byłem przygotowany na zmianę drużyny zimą. Rozmowy między klubami trwały długo i nie przyniosły konkretów. Zostałem w Cracovii i jestem z tego powodu szczęśliwy.
Michał Knura
