Zepchnięci z fotela
W oparach kontrowersji Blaugrana przegrała z Gironą i została wyprzedzona przez Real Madryt.
Jules Kounde był sfaulowany przy golu Girony, ale sędziowie tego nie zauważyli. Fot. PAP / EPA
HISZPANIA
Ponad dwa miesiące temu, 6 grudnia 2025 roku, Barcelona wygrała z Betisem 5:3. Dzień później Real Madryt przegrał z Celtą 0:2. Od tamtego momentu Duma Katalonii była na szczycie Primera Division. Utrzymywała się na fotelu lidera aż do minionego poniedziałku, gdy niespodziewanie przegrała z Gironą 1:2 i została wyprzedzona przez Królewskich.
– Piłkarze są trochę zmęczeni. Być może to normalne. Miałem nadzieję, że będziemy mieli więcej kontroli nad meczem, że popełnimy mniej błędów. Musimy teraz być głodni zwycięstw – powiedział trener Hansi Flick. Porażka z Gironą nadeszła zaraz po tym, jak jego podopieczni przegrali 0:4 z Atletico w Pucharze Króla. – Wszyscy jesteśmy rozczarowani. Będziemy jednak walczyć. Mamy czas, żeby wrócić, przez następne dwa tygodnie nie mamy spotkań między weekendami. Będziemy trenować, a piłkarze będą mieli możliwość do odpoczynku – podkreślił niemiecki szkoleniowiec.
W pierwszej połowie rzutu karnego nie wykorzystał Lamine Yamal, trafiając w słupek. Blaugrana dopiero po zmianie stron zdobyła gola, a na listę strzelców wpisał się Pau Cubarsi. Nie miało to jednak znaczenia, ponieważ później do głosu doszli gospodarze z Girony. W 86 minucie wyszli na prowadzenie. I zapewne z porażką ekipie Barcelony było łatwiej się pogodzić, gdyby nie kontrowersja przy trafieniu Frana Beltrana na 2:1. Na sekundy przed golem faulowany był Jules Kounde, ale sędzia główny Cesar Soto Grado nie zauważył przewinienia na Francuzie, podobnie zresztą jak sędziowie VAR.
To spowodowało frustrację trenera, który podczas konferencji prasowej zapytał dziennikarza Santiego Ovalle z Cadena SER, czy według niego był faul. – Dla mnie to był faul – usłyszał od niego odpowiedź.
– Dziękuję bardzo i nie mam więcej nic do dodatnia. To było oczywiste – skomentował Niemiec. Wcześniej przerwał rozmowę z dziennikarzem DAZN, który nie chciał odpowiedzieć na takie samo pytanie.
Nie gryzł się w język Raphinha, skrzydłowy Barcelony. „Bardzo trudno gra się wtedy, gdy przepisy zmieniają się w zależności od tego, czy działają na twoją korzyść, czy przeciwko tobie. Musimy grać przeciwko wszystkim, żeby wygrywać. Nie ma problemu: zrobimy to” – napisał w swoich mediach społecznościowych Brazylijczyk. Hiszpański serwis Archivo VAR, który analizuje wszystkie pomyłki sędziów w LaLiga, podał wstrząsającą statystykę. W tym sezonie sędziowie popełniali błędy na niekorzyść Barcelony dziesięciokrotnie! Na drugim miejscu w tej statystyce są zespoły Realu Madryt i Realu Sociedad, przeciwko którym sędziowie mylili się po pięć razy! Walka więc jest zdecydowanie nierówna...
Kacper Janoszka
