Że też piłki nie pękły z oburzenia!
CZADOBLOG - Paweł Czado
To jest mocno obrzydliwe. Prezydent USA Donald Trump stwierdził właśnie, że irańska reprezentacja piłkarska jest „mile widziana” na tegorocznych mistrzostwach świata w Stanach Zjednoczonych, ale jednocześnie doradził tej drużynie, aby nie brała udziału w turnieju „ze względu na własne życie i bezpieczeństwo”. Trump napisał w mediach społecznościowych tak: „Irańska reprezentacja piłkarska jest mile widziana na mistrzostwach świata, ale naprawdę nie uważam, że ich obecność tam jest właściwa, ze względu na ich własne życie i bezpieczeństwo. Dziękuję za uwagę!”.
Hipokryzja zaprezentowana przez Trumpa wręcz obezwładnia: „Jesteście mile widziani, ale nie przyjeżdżajcie, bo może stać się wam krzywda”. Żeby było jasne: to nie jest wpis polityczny, uwierzcie. Nie podnoszę tutaj dyskusji na temat moralnych ocen irańskiego reżimu ani o awanturach rozpalanych w różnych częściach świata przez Trumpa. Od tego są znawcy polityki. Piszę przecież o czymś innym: otóż żaden kraj, nie powinien – po awansie na światową imprezę – być straszony przez organizatora tejże.
Irański minister sportu Ahmad Donyamali zapowiedział już, że jego kraj nie weźmie udziału w tym wydarzeniu, które zacznie się już za niespełna 100 dni. Irańczycy w czerwcu mieli zagrać w Los Angeles z Belgią i Nową Zelandią, a w Seattle, mieście grunge'u, z Egiptem. Nic z tego: według agencji Reutera Donyamali stwierdził w telewizji państwowej, że o udziale nie ma mowy. „Biorąc pod uwagę fakt, że ten reżim zamordował naszego przywódcę, pod żadnym pozorem nie możemy uczestniczyć w mistrzostwach świata” – miał stwierdzić minister. Bardzo ciekawi mnie w takim razie, co z tym vacatem. FIFA i organizatorzy z pewnością będą chcieli Iran kimś zastąpić.
I tu kolejny moralny aspekt całej tej historii: który kraj, który wcześniej awansu nie wywalczył, zgodzi wskoczyć się na miejsce Iranu – kraju, który awans wywalczył. Kto będzie szują?
Rys. Paweł Czado
