Zdecydowali rezerwowi
Bartosz Nowak i rezerwowi zagwarantowali GieKSie trzy punkty w derbowym meczu z Górnikiem.
Marcel Wędrychowski (w objęciach Lukasa Klemenza) zdobył pierwszą bramkę dla GKS-u. Obok smutny Maksym Chłan (nr 13). Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus.pl
Śląski Klasyk rozpoczął się od pokazu fajerwerków, które unosiły się nad dachem stadionu przy Nowej Bukowej. Później fajerwerki mogliśmy oglądać na boisku. Oba górnośląskie zespoły od pierwszych minut walczyły o zwycięstwo w prestiżowej rywalizacji, a ostatecznie z uśmiechami na ustach z boiska schodzili zawodnicy z Katowic.
Urban patrzył!
Wiele zawdzięczają Bartoszowi Nowakowi, który w sobotni wieczór wpisał się na listę strzelców już siódmy raz w sezonie, otwierając wynik w 23 minucie. Był to też jego piąty mecz z rzędu w lidze, w którym maczał palce przy bramce. Od początku wiosennych zmagań nie zagrał ani jednego spotkania bez asysty lub gola. Bez wątpienia jest jednym z lepszych piłkarzy w ekstraklasie, a widział to z perspektywy trybun selekcjoner reprezentacji, Jan Urban. Do tej pory 32-latek nie zadebiutował w kadrze narodowej, ale może nadszedł czas, żeby otrzymał powołanie? Bo fakty są też takie, że liczby nie oddają w pełni tego, jak gra. To on jest motorem napędowym drużyny, ma świetny przegląd pola i wie gdzie oraz kiedy podać. W pierwszej połowie po jego fantastycznym zagraniu za plecy zabrzańskiej obrony do Mateusza Wdowiaka, bliski gola był Adam Zrelak. Słowak z okazji nie skorzystał.
Na trafienie Nowaka Górnik, który był osłabiony przez brak Erika Janży wykluczonego przez infekcję wirusową, odpowiedział pod koniec pierwszej połowy. Patrik Hellebrand wstrzelił piłkę w pole karne, a tam najlepiej ustawiony był Sondre Liseth. Norweg dał nadzieję przyjezdnym na korzystny wynik po zmianie stron.
Rezerwowi na medal
GieKSa miała jednak zupełnie inny plan. Choć przez sporą część drugiej połowy wydawało się, że rywalizacja zakończy się remisem, nagle doszło do przełomu. Katowiczanie podziękować mogą rezerwowym, bo to oni odgrywali pierwsze skrzypce na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem. Najpierw do siatki trafił Marcel Wędrychowski, wprowadzony na murawę w 60 minucie, dobijając piłkę wybitą przez Marcela Łubika. Oczywiście akcję sprytnym podaniem rozpoczął Nowak! Z kolei w doliczonym czasie zabłysnął Ilja Szkurin (zastąpił Zrelaka w 79 minucie), który padł w polu karnym po kontakcie z Michałem Rakoczym. Początkowo sędzia pokazał Białorusinowi żółtą kartkę za próbę wymuszenia rzutu karnego. Później, po kilkuminutowej analizie VAR, zdecydował się przyznać GKS-owi „jedenastkę”. Wykorzystał ją kapitan Arkadiusz Jędrych.
Po meczu trener Rafał Górak podkreślił, że jest zadowolony z występu zmienników. – Bardzo zależy mi na tym, żeby nasza głębia składu dawała takie skutki, jakie dała w sobotę. Ilja Szkurin zamieszany był przy dwóch bramkach [przy golu Wędrychowskiego to on oddał strzał, po którym Łubik wybił piłkę – przyp. red.], Marcel Wędrychowski zdobył bramkę, świetną zmianę dał Borja Galan. To są czynniki, które umacniają mnie w słuszności podejmowanych wraz z zarządem i sztabem szkoleniowym decyzji. Chodzi o sposób, w jaki tę drużynę budujemy. Zespół w tej rundzie zdaje egzamin po tym, w jakiej sytuacji znaleźliśmy się po ostatniej kolejce poprzedniego roku [GKS był w strefie spadkowej – przyp. red.] – stwierdził szkoleniowiec.
Pogodzony z karnym
Do kontrowersji doszło przy wyniku 2:1, gdy piłkę ręką w polu karnym gospodarzy dotknął Marcel Wędrychowski. Futbolówka najpierw odbiła się od jego kolana, a następnie wylądowała na dłoni. – Pogodziłem się już z faktem, że może być karny dla Górnika. Wygrałem głową przebitkę, wybijając piłkę, ale uderzyłem się nią w rękę. Byłem wściekły na siebie, ale akcja została chyba zinterpretowana jako błąd techniczny, a po czymś takim nie dyktuje się karnego – skomentował sytuację Marcel Wędrychowski.
Kacper Janoszka
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ GKS Katowice – Górnik Zabrze 3:1 (1:1)
1:0 – Nowak, 23 min (bez asysty), 1:1 – Liseth, 44 min (bez asysty), 2:1 – Wędrychowski, 85 min (bez asysty), 3:1 – Jędrych, 90+7 min (karny)
GKS: Strączek 6 – Czerwiński 7, Jędrych 7, Klemenz 6 – Jirka 4 (60. Galan 5), Kowalczyk 5 (60. Rasak 5), Milewski 5 (84. Markovic niesklas.), Wasielewski 6 – Wdowiak 6 (60. Wędrychowski 7), Zrelak 6 (79. Szkurin niesklas.), Nowak 7. Trener Rafał GÓRAK. Rezerwowi: Kudła, Błąd, Gruszkowski, Kuusk.
GÓRNIK: Łubik 5 – Sacek 4, Janicki 4, Bochniewicz 5, Josema 4 (46. Zmrzly 4) – Sadilek 4 (67. Kubicki 4), Hellebrand 6 (90. Rupanow niesklas.), Ambros 5 (84. Rakoczy niesklas.) – Ikia Dimi 4 (67. Massimo 3), Liseth 6, Chłań 5. Trener Michal GASPARIK. Rezerwowi: Loska, Donio, Olkowski, Podolski, Sauer, Szcześniak.
Sędziował Patryk Gryckiewicz (Toruń) – 4. Asystenci: Marcin Boniek (Bydgoszcz) i Bartosz Kaszyński (Bydgoszcz). Czas gry 101 (47+54). Widzów 13404. Żółte kartki: Zrelak (20. faul), Mielwski (60. faul), Błąd (90+4. poza boiskiem) – Hellebrand (22. faul).
GŁOS TRENERÓW
Michal GASPARIK: - Wszyscy widzieli, że przegrał zespół lepszy. Nie jesteśmy skuteczni. Potrzebujemy zdobyć bramkę jako pierwsi. Graliśmy dobrze, mieliśmy okazje bramkowe, a nikt nie stworzył ich w meczach z Katowiczanami. Nie możemy jednak tracić gola przy pierwszej sytuacji! Nie chcieliśmy punktu, bo czuliśmy, że możemy mieć trzy, a nie mamy nic…
Rafał GÓRAK: - Spotkanie miało kilka faz, bywało gorąco pod obiema bramkami. Byliśmy bardzo dobrze zorganizowani. Drużyna wytrzymała napór rywala. Bardzo dobrze zareagowaliśmy. Zrealizowaliśmy nasz plan. Znów wygraliśmy zespołowością, zawziętością, ogromnym charakterem, sercem, wolą walki i bardzo wysokimi umiejętnościami poszczególnych piłkarzy.
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| GKS | GÓRNIK | |
| 42 | posiadanie piłki | 58 |
| 6 | strzały celne | 5 |
| 10 | strzały niecelne | 10 |
| 3 | rzuty rożne | 3 |
| 0 | spalone | 0 |
| 11 | faule | 11 |
| 3 | żółte kartki | 1 |
