Zdania są podzielone
Po zajmującym meczu Polska pokonała w Katowicach Austrię w nietypowej formule olimpijskiej, która zadebiutuje podczas najbliższych igrzysk.
Gra mieszana: Anna Brzyska i Mateusz Zalewski kontra Liu Zhenlong i Karoline Mischek. Fot. PAP / Art Service
TENIS STOŁOWY
Mecz odbył na Katowice Arena, czyli tam, gdzie na co dzień grają piłkarze ekstraklasowego GKS-u Katowice. Zgodnie z założeniami obiekt jest wielofunkcyjny, więc mogło na nim odbyć się również spotkanie międzypaństwowe w tenisie stołowym. Rozegrano je w nowej olimpijskiej formule, stwierdźmy, dość kontrowersyjnej. Mecz kończy się bowiem po... ośmiu wygranych przez jedną z drużyn setach!
Co to był za mecz!
W każdym spotkaniu w Katowicach rozgrywano trzy sety i każdy liczył się do końcowego wyniku. Jako pierwsze rywalizowały miksty i Polska objęła prowadzenie 2:1. Pierwszego singla kobiet łatwo wygrała Katarzyna Węgrzyn i było 5:1. Następnie zagrali Miłosz Redzimski i Maciej Kołodziejczyk. Ten pierwszy w rankingu światowym zajmuje miejsce 37., a biorąc pod uwagę jedynie pingpongistów europejskich – 16. To multimedalista mistrzostw Europy i świata w młodszych kategoriach wiekowych. Mecz Redzimskiego z Kołodziejczykiem był świetny. Rywal reprezentował Austrię, ale urodził się w Polsce. Medalistami mistrzostw Polski są przecież jego rodzice Wojciech i Ewelina, a także stryj Jarosław Kołodziejczyk, dziś wiceprezes Europejskiej Unii Tenisa Stołowego. Kołodziejczyk pokazał, że wspaniale gra w obronie – potrafił walić topspiny, stojąc daleko do stołu i atakować z defensywnych pozycji. – Marcin jest zawodnikiem zaawansowanym technicznie, nie było łatwo. Tym bardziej cieszę się, że wygrałem – mówił Miłosz Redzimski. – Ale ta nowa formuła, szczerze mówiąc, nie przypadła mi do gustu – dodał.
Tymczasem po deblu kobiet było 8:1, więc spotkanie się skończyło. Jako że miało charakter towarzyski, trenerzy umówili się na dalsze gry. Ostatecznie Polacy wygrali więc jeszcze wyżej i w pełni zrewanżowali się za starcie sprzed kilkunastu tygodni w Wiener-Neudorf. Wówczas Austriacy po zaciętym boju wygrali 8:7 (choć prowadzili już 7:1).
Powrót sentymentalny
Dla Marcina Kusińskiego, jednego z trenerów reprezentacji, był to – można powiedzieć – sentymentalny powrót. Kiedyś grał w Baildonie Katowice i reprezentacji Polski, zdobywał medale drużynowych mistrzostw Europy. Teraz, po latach, wrócił do Katowic, tak jak tenis stołowy na wysokim poziomie. – Pamiętam czasy Baildonu, cieszę się, że w Katowicach mamy teraz miejsce, gdzie takie mecze mogą się odbywać – mówił wiceprezydent miasta Waldemar Bojarun. – Jestem pod wrażeniem. Warunki do gry mieliśmy znacznie lepsze niż w pierwszym meczu w Austrii – podkreślał Redzimski.
◼ Polska - Austria 8:1 (po meczach dodatkowych 12:3)
Wyniki
◾ singiel kobiet: Katarzyna Węgrzyn - Elina Fuchs 3:0
◾ singiel mężczyzn: Miłosz Redzimski - Maciej Kołodziejczyk 3:0
◾ debel kobiet: Katarzyna Węgrzyn i Anna Węgrzyn - Mischek i Fuchs 3:0
◾ debel mężczyzn: Marcel Błaszczyk i Zalewski - Kołodziejczyk i Zhenlong 1:2
Do ośmiu setów
Obecna formuła meczu drużyn mieszanych jest nieco inna od tradycyjnej. W tamtej wygrany pojedynek oznaczał punkt dla zespołu. Teraz rozgrywa się kolejno miksta, singla kobiet i mężczyzn oraz debla kobiet i mężczyzn. Za każdym razem gra się trzy sety bez względu na wynik. Suma zdobytych setów w poszczególnych pojedynkach wyłania zwycięzcę, a rywalizacja trwa do ośmiu wygranych setów.
