Zawsze są plotki
Rozmowa ze Stefanem Feiertagiem, strzelcem dwóch goli dla Wieczystej w półfinale baraży z Chrobrym
Napastnik Wieczystej jest trudny do zatrzymania. Fot. Michał Kędzierski / Press Focus
Jesteście krok od ekstraklasy. Spodziewałeś się, że będzie to dla was tak dobry mecz?
- Tak, spodziewałem się tego, bo mamy w zespole dużą jakość. Oczywiście po czerwonej kartce to nie było zbyt łatwe zadanie. To było trudne spotkanie, ale myślę, że zagraliśmy dobrze. Było w tym trochę cierpienia, ale ostatecznie zasłużyliśmy jednak na to, żeby awansować dalej.
Po stracie bramki na 2:2 wyglądaliście tak, jakbyście i tak chcieli wygrać ten mecz za wszelką cenę, a nie tylko czekać na dogrywkę czy serię rzutów karnych.
- W piłce nożnej nigdy nie warto na coś czekać. W karnych szanse wynoszą 50 na 50 i to czysta loteria,. Przy naszej jakości chcemy wygrywać każdy mecz. Na szczęście nam się to udało i mamy nadzieję... Nie, mamy naprawdę duże szanse, aby wygrać również w niedzielę.
Twój zwycięski gol był bardziej spektakularny od pierwszego. Wyszło znakomicie.
- Druga bramka była chyba jedną z moich najładniejszych, jakie w życiu zdobyłem lewą nogą! To był idealny moment w tym meczu, mam nadzieję, że powtórzymy to w niedzielę. Wcześniej miałem szansę po bardzo dobrym dośrodkowaniu, dałem z siebie wszystko, jednak bramkarz dobrze obronił. Ta sytuacja pokazała nam, że potrafimy stwarzać okazje. Uważam, że to dobrze wpłynęło na nasze głowy - poczuliśmy, że jesteśmy w stanie wygrać ten mecz.
Czy po czerwonej kartce dla Aleksandara Djermanovicia planem Wieczystej na drugą połowę było założenie, że mimo wszystko najlepszą obroną jest atak? Waszą siłą jest ofensywa, „murowanie” bramki nie jest w waszym DNA, w filozofii trenera Kazimierza Moskala.
- Taki był plan, ale nie zawsze jest łatwo atakować przeciwko jedenastu, grając z jednym zawodnikiem mniej. Dobrze to zrobiliśmy, nie daliśmy Polonii zbyt wiele przestrzeni i to było z naszej strony bardzo dobre posunięcie taktyczne.
W tym roku mocno walczyłeś o to, by w ogóle zapewnić sobie miejsce w wyjściowej jedenastce, a teraz nikt nie wyobraża sobie składu bez Stefana Feiertaga. Od końca kwietnia strzeliłeś siedem goli, a w całym sezonie masz ich 16.
- W futbolu wszystko się dzieje bardzo szybko, a szczególnie w naszym zespole. Mamy wielu zawodników o wysokich umiejętnościach. Po zimowej przerwie trener decydował się na grę innymi napastnikami, ale ja cały czas dobrze trenowałem. Znowu dostałem szansę i radzę sobie naprawdę dobrze.
Jak trudno się gra, walczy o awans, gdy wokół jest tyle informacji - często sprzecznych - dotyczących przyszłości klubu?
- Jestem w Krakowie dopiero rok, ale wielu zawodników gra z Wieczystej dłużej i tak to tutaj wygląda, że wokół tego klubu zawsze są jakieś plotki. My po prostu gramy, chcemy zwyciężać i awansować do ekstraklasy. My wykonujemy swoją robotę na boisku, a na to, co się wydarzy poza nim, nie mamy żadnego wpływu.
Uważasz, że po ewentualnym wywalczeniu awansu do główny sponsor Wojciech Kwiecień nie porzuci projektu?
- Nie wiem, jego zapytajcie. Nie mam pojęcia, co on zrobi. Ale tak jak powiedziałem, my staramy się dawać z siebie wszystko na boisku i chcemy wejść do ekstraklasy.
W niedzielę na finał baraży do Krakowa przyjedzie Chrobry. Jaki to rywal?
- Myślę, że teraz mają w sobie dużo pewności siebie, skoro wygrali po rzutach karnych. Konkurs jedenastek na pewno ich podbudował. My mamy w zespole bardzo dobrą jakość i musimy po prostu pokazać to samo, co przeciwko Polonii. Jestem przekonany, że kiedy to zrobimy, będziemy mieć dużą szansę na wygranie meczu.
Rozmawiał i notował Michał Knura
