Zawisza... mglisty
Mecz Tyszan w Bydgoszczy został odwołany z powodu złych warunków atmosferycznych.
Chyba widać, że na rozgrzewce niewiele było widać... Fot. Zawisza Bydgoszcz
Kibice Zawiszy i GKS-u Tychy datę 8 listopada już dawno temu zaznaczyli sobie na czerwono. Zaprzyjaźnieni fani liczyli na wielkie święto na trybunach i ostrzyli sobie apetyty na widowisko zarówno na trybunach, jak i na murawie, bo przecież po 14. kolejce Bydgoszczanie zajmowali 6. miejsce, a goście usadowili się na pozycji wicelidera. Okazało się jednak, że mecz, który w niedzielny wieczór miał kończyć 15. kolejkę w Bectlic 2. Ligi został odwołany.
- Nasi piłkarze dotarli do Bydgoszczy już w sobotę – mówi Krzysztof Bizacki, działacz Trójkolorowych. – Wtedy jeszcze nic nie zapowiadało, że mecz może zostać odwołany. My, jadąc w niedzielę, do Torunia dotarliśmy praktycznie w słońcu, ale przez ostatnie 40 kilometrów przed szybą samochodu mieliśmy już gęstniejące „mleko”. Nie spodziewaliśmy się jednak, że wieczorem na stadionie imienia Zdzisława Krzyszkowiaka widoczność będzie aż tak kiepska. Zresztą do 19.15 jeszcze się łudziliśmy, że może coś się zmieni i mecz dojdzie do skutku. Piłkarze w normalnym rytmie czasowym wyszli nawet na rozgrzewkę, ale kiedy ją kończyli, decyzje zapadły.
Mleko się rozlało
Sędzia Rafał Szydełko z asystentami Maciejem Śliwą i Danielem Wilczakiem z Rzeszowa po konsultacji z delegatem PZPN-u oraz mającymi komentować spotkanie będące w ramówce TVP3 stwierdzili, że w takich warunkach atmosferycznych mecz nie może się odbyć. - Co prawda ja nie przypominam sobie, żebym w trakcie mojej piłkarskiej kariery nie rozegrał meczu z powodu mgły, ale z drugiej strony rozumiem też decyzję sędziego – dodał wychowanek GKS-u Tychy, członek „Klubu Zasłużonych” w Trójkolorowych barwach, w których barwach rozegrał 231 ligowych spotkań i strzelił 53 gole, a ponadto mający w swoim piłkarskim CV 2 występy w reprezentacji Polski oraz 289 meczów i 65 goli w ekstraklasie w barwach Ruchu Chorzów i Sokoła Tychy. – Przeważyły argumenty komentatorów telewizyjnych Marcina Fedka i Wojciecha Łobodzińskiego. Stwierdzili wprost, że z miejsc komentatorskich nie widać tego, co się dzieje na murawie.
Nie doszli do porozumienia
W takich przypadkach, gdy spotkanie zostaje odwołane, spotykają się przedstawiciele klubów z wysłannikiem PZPN-u, żeby ustalić nowy termin meczu. - Wysłannik Zawiszy podał swoją propozycję, a my swoją. Daty były różne, więc delegat meczowy stwierdził, że w takim przypadku nowy termin wyznaczy Departament Rozgrywek PZPN. Takie są fakty, które znamy w tej chwili, a dywagacje czy to dobrze, czy źle, że nie rozegraliśmy tego spotkania, nie mają sensu. Po pierwszej porażce w sezonie, czyli przegranej 1:2 z Lechią Zielona Góra w ostatnim dniu października, na pewno nasi piłkarze chcieli jak najszybciej wyjść na boisko i zmazać plamę. Zawisza, który dwa ostatnie spotkania wygrał, chciał natomiast powalczyć o przedłużenie passy. Nie wiem, na kiedy PZPN wyznaczy nam nowy termin przyjazdu do Bydgoszczy – zakończył Krzysztof Bizacki.
W drugiej połowie listopada
Do końca listopada Tyszanie grają co tydzień: 15 w niedzielę, 21 w sobotę i 27 w piątek, a w grudniu 2 w środę mają mecz Pucharu Polski i 6 w niedzielę kończą rundę jesienną. Wszystko wskazuje więc na to, że w grę wchodzi, któraś ze śród z połowy bieżącego miesiąca.
Jerzy Dusik
