Zatrzymanie i co dalej?
Z DRUGIEJ STRONY - Mariusz Rajek
Zatrzymanie włodarza Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka ma z wielu powodów jednak wymiar szczególny. Mowa wszak o prezydencie piastującym swoje stanowisko od 2010 roku. Szesnaście lat! W dodatku zdarzało mu się wygrywać z naprawdę ogromną przewagą nad kontrkandydatami. Matyjaszczyk wygrywał i w żadnym (albo prawie żadnym) stopniu nie przeszkadzał mu w tym brak jakichkolwiek ruchów, choćby pozorowanych, w kierunku budowy stadionu Rakowa. Swój elektorat sportowy wolał zbijać przy Olsztyńskiej, na żużlowym Włókniarzu, którego od lat hojnie wspierał miejskimi dotacjami za promocję miasta.
Czy zatem obecne zatrzymanie, bardzo prawdopodobne postawienie mocnych zarzutów, a w konsekwencji śmierć polityczna, mogą zmienić coś w sprawie wyczekiwanego od lat przez kibiców piłkarskich stadionu? Niechęć Matyjaszczyka do Rakowa (choć czasami lubił podkreślać, że za młodu kopał w nim piłkę w sekcjach juniorskich) była powszechnie znana. Przy Limanowskiego się nie pojawiał, ale raczej nie z poczucia wstydu z powodu „dzieła”, jakie wybudował, a w obawie przez solidnymi gwizdami i mało przyjemnymi transparentami. Bo dodać trzeba, że uczucia prezydenta do klubu były w pełni, a czasami nawet bardziej, odwzajemniane przez fanów.
W Rakowie w środę może korki od szampanów nie wystrzeliły, ale raczej trudno spotkać tam kogokolwiek, kto takim obrotem spraw byłby zmartwiony. Dominuje raczej poczucie umiarkowanej satysfakcji. Zaskoczenia nie ma żadnego, co najwyżej tym, że do zatrzymania dochodzi dopiero teraz. Za chwilę zaczną się jednak pojawiać pytania: co dalej? Trudno sobie wyobrazić, aby prezydent sprawował swe rządy z więziennej celi. Do tego droga oczywiście jeszcze daleka, ale materiał dowodowy wydaje się zbyt obszerny, a przygotowywanie do akcji zbyt długie, aby sprawa mogła rozejść się po kościach. Zakładając nowe wybory, można być pewnym, że każdy z kandydatów obietnicę rychłego powstania obiektu godnego klubu regularnie grającego w europejskich pucharach wpisze sobie jako jeden z kluczowych punktów programu. Za dużo już jednak w tym mieście podobnych obietnic słyszano przez lata, aby dać się jeszcze na to nabierać.
Ciekawe, jaką strategię w obliczu takich wydarzeń przyjmie Michał Świerczewski? W przeszłości już uśmiechał się do kandydatów, którzy w teorii mieli mieć szansę zdetronizować Matyjaszczyka. Miał się również zaangażować w niedawne referendum w sprawie odwołania prezydenta. Patrząc jednak na fiasko całego przedsięwzięcia, todobrze, że nie był z tym w żaden sposób kojarzony. A może tym razem sam będzie chciał zaangażować środki w kampanię swojego kandydata? Możliwości pewnie ku temu ma całkiem spore, ale czy chęci również? W częstochowskich kuluarach mówi się, że idealnym kandydatem na nowego prezydenta z dużą szansą na powodzenie byłby… Wojciech Cygan, obecny prezes Rakowa. Ci, co go dobrze znają, mówią jednak: „Wojtek? Wygrałby! Ale on się na to nigdy nie zgodzi”… Pożyjemy, zobaczymy.
