Zastal Express zatrzymany

Profesorski mecz Ponsara, blamaż pierwszej piątki Zastalu. Po meczu numer trzy Legia prowadzi w wielkim finale!

Francuz Carl Ponsar był najlepszym zawodnikiem sobotniego meczu w Zielonej Górze. Fot. PAP/Lech Muszyński

ORLEN BASKET LIGA

Zastal przedarł się aż do wielkiego finału, a w nim sensacyjnie prowadził z faworyzowaną Legią. Nic dziwnego, że w sobotni wieczór w Centrum Rekreacyjno-Sportowym w Zielonej Górze zjawił się komplet 5 tysięcy widzów. Bilety na to spotkanie rozchodziły się jak ciepłe bułeczki.

Przygotowano specjalną efektowną oprawę, a kibice dowodzeni przez popularnego konduktora i słynny w całej lidze fanklub Zastal Express mocno dopingowali przez pełne 40 minut. "Niech dziś śpiew się niesie z CRS-u, nikt nie zatrzyma Zastal Expressu" - głosił ogromny transparent.

Okazało się, że dobrze funkcjonujący Zastal został jednak zatrzymany. Legia zrobiła to niemal natychmiast po pierwszym gwizdku. W inauguracyjnej kwarcie gospodarze dali radę zdobyć tylko 7 punktów! Po 5 minutach Legia miała 10 "oczek" przewagi (13:3) i to właściwie wystarczyło. Gospodarze przez cały mecz nie potrafili nic z tym zrobić. Minimalnie odrabiali straty, by po chwili przegrywać kilkunastoma punktami. - Przegraliśmy, bo nie graliśmy razem, zwłaszcza w ataku - tłumaczył potem trener Zastalu Arkadiusz Miłoszewski. - Legia jest zbyt mądrym zespołem, by grać przeciw niej rwane sytuacje. Trzeba grać cierpliwie, zespołowo, a my byliśmy nerwowi. Chcieliśmy bardzo szybko prowadzić, szybko pokazać, że chcemy wygrać. To się nie mogło udać - dodał.

W trzeciej kwarcie przewaga gości sięgała 17 "oczek". Lepsi byli w zbiórkach, skuteczniejsi w rzutach z gry i mieli mniej strat.

To, co najbardziej rzucało się w oczy w statystykach Zastalu, to absolutna niemoc wyjściowego ustawienia. Pierwsza piątka uzbierała w sumie w całym meczu... 23 punkty! Gdyby nie dublerzy, byłby całkowity blamaż. Duet liderów Garrison - Mazurczak trafił 1 z 13 rzutów z gry! Jeśli tym graczom nie idzie, to zespół ma problem. - Brakowało nam dziś ewidentnie skuteczności, takiej pewności w oddawanych rzutach. Może brakło nam nieco energii? A to dziwne, bo 5 tysięcy osób przyszło i ten zastrzyk energii powinniśmy dostać bardzo szybko. Dziś była niemoc - przyznał Filip Matczak.

Energii pod dostatkiem mieli za to Legioniści. Profesorem na boisku był Carl Ponsar. Francuz rozegrał mecz kompletny - 22 punkty, aż 13 zbiórek (4 w ataku), 3 asysty, 2 przechwyty. Bardzo dobrze spisywali się rezerwowi, Race Thompson i Ojars Silins. - Jestem dumny z mojego zespołu. Zagraliśmy bardzo fizycznie i w pełni kontrolowaliśmy zbiórki. Zaprezentowaliśmy najlepszą defensywę w całej tej serii - mówił trener Warszawian Heiko Rannula. - Nie zamierzamy się jednak relaksować. Wiemy doskonale, że Zastal zrobi wszystko, aby wyrównać stan rywalizacji, dlatego już teraz w stu procentach koncentrujemy się na najbliższym spotkaniu - dodał szkoleniowiec.

A mecz numer cztery odbędzie się w poniedziałek, także w Zielonej Górze.

FINAŁ

◼ Orlen Zastal Zielona Góra - Legia Warszawa 63:79 (7:18, 23:21, 17:22, 16:18)

Stan rywalizacji play off (do czterech zwycięstw): 2-1 dla Legii.

ZIELONA GÓRA: Garrison, Mazurczak 2, Sulima 1, Szumert 8 (2x3), Maughmer 12 (1x3) – Majewski 4, Matczak 4 (1x3), Fayne 5, Cartier 13 (1x3), Lewis 14. Trener Arkadiusz MIŁOSZEWSKI.

WARSZAWA: Graves 2, Pluta 8 (2x3), Kolenda 7 (2x3), Hunter 6, Ponsar 22 (3x3) – Czapla, Tomaszewski, Brewton III 13, Siliņš 7 (2x3), Thompson 9 (1x3), Wilczek 5 (1x3). Trener Heiko RANNULA.

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się