Zasłużył na (los) Oskara
To się musiało stać prędzej czy później: cała Europa mówi dziś o kolejnym wychowanku akademii Dumy Podlasia.
Bartosz Mazurek (w środku) dosłownie zabrał po meczu pod pachę piłkę, którą strzelił trzy gole. Po jego bokach – jego wielkie autorytety w drużynie: Jesus Imaz i Afimico Pululu. Fot. PAP/EPA
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK
Dzisiaj 18-letni Oskar Pietuszewski jest w FC Porto, a 19-letni „Mazi” po meczu w Florencji zabiera piłkę do domu po trzech golach... Niech to będzie inspiracja dla wszystkich młodych zawodników. Drogowskaz, że warto iść w tę stronę, warto być odważnym – Adrian Siemieniec na pomeczowej konferencjibyć może tylko dlatego o czwartkowym wyczynie Bartosza Mazurka na Stadio Artemio Franchi mówił w stonowany sposób, bo Jagiellonia ostatecznie pożegnała się z Ligą Konferencji.
Obecny sezon Mazurek rozpoczął w... III lidze, golem strzelonym 2 sierpnia 2025 suwalskim Wigrom! Pierwszą bramkę w ekstraklasie (w meczu z Widzewem) zdobył ledwie cztery tygodnie temu, akurat w dziesiątym w niej występie. No i przyszedł popis z Fiorentiną...
– Dalej trochę nie dowierzam w to, co się stało. Nigdy dotąd nie strzeliłem hat tricka i nadal ciężko uwierzyć, że zrobiłem to na takim stadionie i przeciwko takiej drużynie – mówił w czwartkowy wieczór przed kamerami Polsatu Sport, który na żywo transmitował „radość przez łzy” Białostoczan. – Wielka szkoda, że te trzy gole nie dały nam awansu... – Mazurek, mimo swego wyczynu, nie skakał z radości. Komplementował za to partnerów, zwłaszcza Afimico Pululu, który asystował przy dwóch trafieniach nastolatka. – Wykładał mi fantastyczne piłki i wykonał gigantyczną robotę; ciągał się z włoskimi obrońcami, utrzymywał przy piłce – dodawał młodzian.
– Po tym, co pokazał, pewnie zrobi się wokół „Maziego” duże zamieszanie; medialne i nie tylko. Zobaczymy, jak na to zareaguje. Kluczem jest doprowadzić do tego, żebyś nie był pamiętany po jednym meczu; żeby to nie był koniec, a początek drogi – przytomnie zaznaczał Adrian Siemieniec.
Siłą rzeczy młody pomocnik Jagi nie uniknie porównań do wspomnianego Oskara Pietuszewskiego, przywoływanego już na wstępie. Mecz we Florencji był przecież swoistym „wyjściem z cienia” stworzonego przez młodszego kolegę. – „Oski” jest znakomity, ale jest u nas chłopak, który talent ma nie mniejszy – usłyszeliśmy jakiś rok temu od jednego z pracowników Jagiellonii, gdy coraz głośniej robiło się o Pietuszewskim. Potem w podobnym tonie na łamach „Sportu” mówił o Mazurku Jacek Bayer, jedna z ikon białostockiej piłki. No i proszę – wszystko się zgadza!
Czy teraz Mazurka – jak wcześniej „Pietucha”, jego serdecznego kumpla – porwą Smoki z Porto? A może jakiś inny europejski gigant?
Dariusz Leśnikowski
O Jesus!
Niedzielne spotkanie w Białymstoku może być ważne historycznie i dokumentacyjnie. W minionej kolejce Jesus Imaz zdobył swego gola numer 107. w ekstraklasie i już tylko jednego trafienia brakuje mu do wyrównania wyniku Flavio Paixao, który jest do tej pory najskuteczniejszym cudzoziemcem w dziejach ligowych bojów o mistrzostwo Polski. 14 bramek z tego dorobku Hiszpan zapisał na swe konto jako piłkarz krakowskiej Wisły, pozostałe 93 – w koszulce Jagiellonii.
(DaL)
