Zasłonił twarz i obraził

Real Madryt zrewanżował się Benfice za porażkę sprzed trzech tygodni. W Lizbonie doszło także do rasistowskiego skandalu.

Vinicius (z prawej) miał zostać obrażony na tle rasowym przez rywala. Fot. PAP / EPA

LIGA MISTRZÓW

We wtorkowy wieczór trener Juventusu Luciano Spalletti z ponurą miną opuszczał murawę stadionu w Stambule. Trudno się mu dziwić. Stara Dama nie wygrała czterech ostatnich spotkań we wszystkich rozgrywkach. W miniony weekend poniosła porażkę z Interem Mediolan w lidze, po bramce Piotra Zielińskiego na chwilę przed ostatnim gwizdkiem. Wczoraj z kolei jego zespół został upokorzony przez Galatasaray. Być może usprawiedliwieniem są kontuzje napastników (jako snajper wystąpił Weston McKennie, nominalny pomocnik), ale Juventus przegrał 2:5. Nie był więc to jedynie wynik problemów kadrowych w ofensywie. Była to konsekwencja braku formy, koncentracji i ogólnej słabości. Co z tego, że pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem 2:1 Turyńczyków, gdy dubletem (pierwsze bramki w sezonie) popisał się Teun Koopmeiners, skoro po zmianie stron kompletnie nie miało to znaczenia, bo przewaga została błyskawicznie roztrwoniona. Galatasaray – zespół, który nie jest europejskim gigantem – wyglądało na tle Juventusu jak kandydat do zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Przy wyniku 3:2 ciśnienia nie wytrzymał rezerwowy Juan Cabal, który w ciągu 20 minut zobaczył dwie żółte kartki… Tym samym Juventus jest o krok od odpadnięcia z Ligi Mistrzów. Z pewnością nie tak wyobrażał sobie powrót do klubowego futbolu trener Spalletti, który jeszcze rok temu był selekcjonerem reprezentacji Włoch. Stara Dama pod jego wodzą nie tylko jest już jedną nogą za burtą Champions League, a znajduje się też dopiero na piątym miejscu w Serie A z 15 punktami straty do liderującego Interu.

Rewanż z kontrowersjami

Na Estadio da Luz po trzech tygodniach powrócił Real Madryt. Cały piłkarski świat pamięta o tym, jak Lizbończycy sprawili, że Królewscy wypadli poza top 8 fazy ligowej, gdy gola na 4:2 zdobył golkiper Orłów Anatolij Trubin. Los chciał, że obie ekipy spotkały się ponownie w play offie i Los Blancos mieli okazję do rewanżu. W tym spotkaniu działo się niewiele mniej niż w poprzednim, szczególnie w drugiej połowie. Vinicius otworzył wynik rywalizacji po zmianie stron, oddając fantastyczny strzał w okienko. Wówczas doszło do niecodziennej sytuacji. Gdy piłkarze czekali na wznowienie gry od środka, Vinicius podbiegł do sędziego, sygnalizując mu, że został obrażony na tle rasowym, wskazując palcem na Gianlucę Prestianniego, 19-letniego Argentyńczyka. Powtórki pokazały, że zasłonił on usta koszulką, kierując słowa w stronę skrzydłowego Realu. Sędzia Francois Letexier zatrzymał grę i po kilku minutach, gdy atmosfera się uspokoiła, wznowił ją, a Vinicius do końca meczu zmagał się z gwizdami z trybun. Był też obrzucany butelkami i zapalniczkami. Nic sobie jednak z tego nie robił, a Real utrzymał jednobramkowe prowadzenie.

Nerwowej atmosfery nie wytrzymał także trener Benfiki, Jose Mourinho, który zobaczył dwie żółte kartki i ostatnie minuty meczu oglądał z perspektywy trybun. Wszystko przez żywiołową reakcję na faul Viniciusa, gdy domagał się kartki dla Brazylijczyka.

Odrobione straty

Trzeci raz w sezonie pauzować z powodu kontuzji będzie Ousmane Dembele, zdobywca Złotej Piłki za sezon 2024/25. Francuz w meczu z AS Monaco musiał zejść z boiska w 27 minucie. W tym momencie ekipa z Księstwa wygrywała 2:0, a PSG było świeżo po niewykorzystanym rzucie karnym przez Vitinhę. Za Dembele na murawie pojawił się Desire Doue i… zaraz potem wpisał się na listę strzelców. W ten sposób Paryżanie rozpoczęli drogę o powrót do meczu i do już do przerwy doprowadzili do stanu 2:2. Gdy w 48 minucie Aleksandr Gołowin zobaczył czerwoną kartkę za brutalny faul, stało się jasne, że zespół Luisa Enrique zaraz wyjdzie na prowadzenie. I zrobił to w 67 minucie, gdy dublet ustrzelił Doue. Tak właśnie PSG z problemami wygrało z Monaco.

Wybici z rytmu

Z 15-minutowym opóźnieniem rozpoczął się mecz Borussii Dortmund z Atalantą. Niemiecki klub poinformował, że zespół za późno przyjechał na stadion. Być może to wytrąciło z rytmu przyjezdnych z Bergamo (w wyjściowym składzie znalazł się Nicola Zalewski), bo już w 3 minucie stracili gola po uderzeniu Serhou Guirassy’ego. Atalancie zabrakło koncentracji także w newralgicznym momencie, czyli w ostatnich minutach pierwszej połowy, gdy Maximilian Beier trafił do siatki po podaniu Guirassy’ego. I na tym właściwie ten mecz się skończył. Atalanta nie miała argumentów do tego, żeby zmniejszyć straty do Dortmundczyków, nie wspominając już o doprowadzeniu do wyrównania, a tym bardziej zwycięstwie.

Kacper Janoszka

1/16 FINAŁU

◼ Galatasaray – Juventus 5:2 (1:2)

1:0 – G. Sara (15), 1:1 – Koopmeiners (16), 1:2 – Koopmeiners (32), 2:2 – Lang (49), 3:2 – D. Sanchez (60), 4:2 – Lang (75), 5:2 – Boey (86)

Borussia Dortmund – Atalanta 2:0 (2:0)

1:0 – Guirassy (3), 2:0 – Beier (42)

Benfica – Real Madryt 0:1 (0:0)

0:1 – Vinicius (50)

AS Monaco – PSG 2:3 (2:2)

1:0 – Balogun (1), 2:0 – Balogun (18), 2:1 – Doue (29), 2:2 – Hakimi (41), 2:3 – Doue (67)

Mecze rewanżowe odbędą się 25 lutego (środa).

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się