Zaskoczyli z rożnych

Wieczysta sprostała roli faworyta i awansowała do niedzielnego finału baraży o awans do Betclic 1. Ligi.

Hiszpan Chuma strzałem na 3:1 postawił pieczęć na awansie Wieczystej. Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus

To był najważniejszy mecz w 83-letniej historii krakowskiego klubu i jego sponsora Wojciecha Kwietnia. Na początku, przy rozgrywaniu na własnej połowie, piłkę stracił Petar Brlek. Skorzystał na tym naciskający go Mateusz Andruszko i od razu podał do Nestora Gordilla, który pokonał bramkarza w trzecim meczu z rzędu. Wieczystej to nie złamało – odpowiedziała bramkami po rzutach rożnych i po 17 minutach wyszła na prowadzenie. Wyrównał Michał Pazdan, który zaatakował piłkę przedłużoną przez Michała Koja na dalszy słupek, a na 2:1 po zamieszaniu i poprzeczce strzelił Rafael Lopes. Kolejne 20 minut upłynęło bez większych emocji, natomiast przed przerwą znów zrobiło się ciekawie. Gospodarze ponownie zaskoczyli z rożnego. Po długim zagraniu Koja obrońca przyjął i uderzył pod poprzeczkę, a Maciej Krakowiak z trudem odbił piłkę. W odpowiedzi Jakub Głaz przedarł się prawą stroną rywali i obił słupek.

Przed drugą połową trener Przemysław Cecherz wymienił Brleka, który miał gorszy dzień (bardzo dobre występy przeplata słanbszymi) i dał szansę Pawłowi Łysiakowi, który świetnie sprawdza się jako rezerwowy. Krakowianie mieli przewagę i szanse na podwyższenie prowadzenia, jednak nie pozwalał im na to Maciej Krakowiak. Złapał piłkę mocno uderzoną przez niepilnowanego Michała Trąbkę, do którego ze skrzydła podał Lisandro Semedo. Portugalczyk w krótkim odstępie czasu miał dwie szanse na trzecią bramkę, ale na jego drodze też stanął bramkarz. Mogło się wydawać, że Wieczysta ma spotkanie pod pełną kontrolą, ale to było złudne, bo naprawdę niewiele brakowało, by jeden z wypadów rywali zakończył się wyrównaniem. Raz gospodarze wybijali piłkę z okolicy linii. Tempo nieco spadło, co nie dziwiło, bo zawodnicy rywalizowali w pełnym słońcu. Gospodarze zadali jednak decydujący cios, by nie denerwować się w końcówce. Chaosem w środku pola najlepiej zarządził Łysiak, podał do Semedo, a Chuma posłał piłkę do pustej bramki. W loży Wojciecha Kwietnia można było dostrzec m.in. Sławomira Peszkę, który w kwietniu został zwolniony ze stanowiska trenera. Po spotkaniu były reprezentant przechadzał się klubowymi korytarzami...

Michał Knura

OCENA MECZU ⭐

◼  Wieczysta Kraków - KKS 1925 Kalisz 3:1 (2:1)

0:1 - Gordillo, 4 min, 1:1 - Pazdan, 7 min (głową), 2:1 - Lopes, 17 min, 3:1 - Chuma, 79 min

WIECZYSTA: Mikułko - Brzęk, Mikołajewski (86. Kasolik), Pazdan, Koj - Swędrowski, Brlek (46. Łysiak) - Semedo (86. Goku), Trąbka, Sandoval (68. Peszek) - Lopes (73. Chuma). Trener Przemysław CECHERZ

KKS: Krakowiak - Smoliński (83. Skibicki), Wypych, Gawlik, J. Staszak - Głaz (65, Banasiak), Cierpka, Andruszko (65. W. Staszak), Janiak (50. Flisiuk) - Gordillo, Putno. Trener Michał GOŚCINIAK.

Sędziował Paweł Malec (Łódź). Widzów 999. Żółta kartka Kasolik.

Piłkarz meczu - Michał PAZDAN


GŁOS TRENERÓW

Michał GOŚCINIAK: – Jestem nam bardzo przykro, ale chcę powiedzieć, że jestem bardzo dumny z gry chłopaków. Objęliśmy prowadzenie dzięki bardzo dobremu pressingowi, ale dwie bramki z rożnych szybko sprowadziły nas do parteru. To ostatecznie zdecydowało, choć po pierwszej połowie nie było zawodnika, z którego postawy byłbym niezadowolony. Wieczysta potwierdzi, że nie był to dla niej łatwy mecz.

Przemysław CECHERZ: – Zwycięstwo nie przyszło łatwo, ale jest zasłużone. Cieszę się, że w końcu napastnicy zdobyli bramki – bardzo ważne dla nas i dla nich, by nabrali pewności siebie. Zaczęliśmy źle,ale zespół zareagował wyśmienicie, przeszedł do ataku. Wreszcie wyszły nam stałe fragmenty, które dały nam prowadzenie.