Zaskoczenie? Nie. Sensacja - tak!

Pierwszy egzamin w wielkim finale kieleccy wicemistrzowie kraju i ich szkoleniowiec zdali na piątkę. Zaskoczeni Płocczanie twierdzą jednak, że jeszcze nic nie zostało stracone.

Scyzoryki po kapitalnym meczu zdobyły płocką twierdzę. W ataku Aleks Vlah. Fot. Przemysław Strąk/PressFocus

ORLEN SUPERLIGA MĘŻCZYZN

W rozgrzanej do czerwoności Orlen Arenie rozpoczęła się walka o złoto mistrzostw Polski. Pierwsza od 13 lat „święta wojna” odbywała się bez trenera Industrii Tałanta Dujszebajewa, który miesiąc temu rozstał się z klubem i obecnie prowadzi reprezentację Francji.

Europa patrzy

Faworytem spotkania byli walczący o trzecie z rzędu złoto Płocczanie, ale szkoleniowiec Scyzoryków, Krzysztof Lijewski, który przejął drużynę po Kirgizie, był przed meczem innego zdania. - Jesteśmy w bardzo dobrej dyspozycji, wszyscy są zdrowi. Jesteśmy gotowi walczyć o złoto, a zwłaszcza żegnający się klubem bracia Dujszebajewowie – zapowiadał jeden z filarów słynnych „Orłów Wenty”. Z kolei Artur Siódmiak, inny z medalistów mistrzostw świata, kolega „Lijka” z reprezentacji, a dziś ekspert Polsatu Sport wieszczył wielkie emocje i walkę o zwycięstwo do końca w show, którym zainteresowała się Europa.

Rugby nie handball

I owszem walka na parkiecie była straszliwa, choć mecz momentami przypominał spotkanie rugby. Co chwilę trzeba było rozdzielać szarpiących się zawodników, do podejmowania wielu decyzji konieczny był system VAR. Wynikowe emocje skończyły praktycznie po kwadransie. Grający z ogromnym sercem i charakterem goście prowadzili bowiem 6 trafieniami. Torbjorn Bergerud w płockiej bramce wręcz kipiał ze złości, widząc postawę kolegów, którzy pozwalali Kielczanom wchodzić w obronę jak w masło i oddawać rzuty. Przy ławce szalał Xavier Sabate, który najpierw ujrzał żółtą kartkę, a nieuspokojony otrzymał 2-minutową karę. Jakby płockich nieszczęść było mało, czerwoną kartkę po weryfikacji przy monitorze ujrzał obrotowy Abel Serdio.

Nakręceni, napaleni...

Rozgrywający kapitalne zawody wicemistrzowie Polski prowadzili do przerwy w rozmiarach, których chyba nikt nie zakładał. - Mecze z Płockiem zawsze są zacięte. Wisła na pewno nie odpuści, a my musimy zachować chłodną głowę. W klubie wszyscy są nakręceni, napaleni, a my gramy też dla braci Dujszebajewów, dla których są to ostatnie mecze u nas. Alex i Daniel chcą odzyskać tytuł, a my chcemy to zrobić jako drużyna – powiedział w przerwie rozgrywający świetne zawody późniejszy MVP, Piotr Jędraszczyk.

Pytanie do Sabate

Rodziło się pytanie - czy trener Sabate odmieni w przerwie swój zespół? Gdy jednak pierwsze dwie bramki zdobyli Kielczanie, sytuacja Nafciarzy – minus 10 (!) – stała się już arcytrudna. Taka przewaga Industrii było czymś niewiarygodnym. Mając taki zapas goście pomyśleli o obronie wyniku, więc w ciągu 10 minut ich przewaga stopniała o połowę. Trener Lijewski zareagował przerwą na żądanie. - Szukamy spokojnej gry, ale na niej nie pojedziemy do końca. Ruszamy na pełnej k... i z determinacją! - zaapelował do swoich zawodników, których anemia mentalno-wolicjonalna została zahamowana.

Odwrót kibiców

Ponownie pogubieni Płocczanie zaczęli popełniać proste błędy. Nie potrafili pokonać „Loczka” przez blisko 7 minut - Adam Morawski zmienił po przerwie Klemena Ferlina – więc ich kibice zaczęli opuszczać trybuny. - Przede wszystkim zawiedliśmy w pierwszej połowie, zwłaszcza w obronie. 19 straconych bramek to zdecydowanie za dużo. W drugiej zareagowaliśmy dobrze, ale przewaga Kielc była już za duża, żeby dogonić wynik. Musimy ten mecz spokojnie przeanalizować. W rewanżu będziemy walczyć, by odwrócić niekorzystny bilans. Jeszcze nic straconego – powiedział, ale jakby bez wiary rozgrywający Wisły, Melvyn Richardson.

Drugi mecz zostanie rozegrany w najbliższą niedzielę o 12.30 w Kielcach; gra się do dwóch zwycięstw.

Zbigniew Cieńciała

◼ Orlen Wisła Płock – Industria Kielce 25:30 (11:19)

PŁOCK: Bergerud, Borucki, Alilović - Krajewski 1, Richardson 7/3, Zarabec 1, Serdio (CZK, 22 min - atak na twarz), Fazekas 2, Szita, Susznja, Kosorotow 4, Daszek 2, Janc 3, Samoiła 1, Dawydzik 2, Mihić 2. Kary: 12 min. Trener Xavier SABATE.

KIELCE: Ferlin, Morawski - Moryto 1, A. Dujszbajew 4, Vlah 4, Karalek 5/1, Olejniczak 1, Nahi 3, Maqueda 1, Sićko, Monar 1, Jędraszczyk 3, Jarosiewicz 4/3, D. Dujszebajew 2, Kounkoud 1. Kary: 12 min. Trener Krzysztof LIJEWSKI.

Sędziowali: Michał Fabryczny (Jaworzno) i Jakub Rawicki (Mikołów). Widzów 5467.

Przebieg meczu: 1:0 (2), 1:1 (3), 2:4 (9), 3:9 (16), 4:11 (17), 5:13 (20), 8:14 (25), 11:19 (30), 11:21 (32), 15:21 (38), 17:22 (42), 19:24 (47), 21:28 (54), 25:30 (60); stan rywalizacji 0-1.


______________________

Kolejny krok postawimy w Kielcach

Cztery pytania do Adam Morawskiego, bramkarza Industrii

1. Jak smakuje ten sukces?

- Po ostatnim meczu w Płocku, który przegraliśmy po karnych, powiedziałem, że wrócimy tutaj w play offie po zwycięstwo i tak zrobiliśmy. To najlepsza odpowiedź każdego z nas. Za nami ciężki okres, ale podnieśliśmy się i pokazaliśmy charakter. Postawiliśmy pierwszy krok i mam nadzieję, że kolejny postawimy w Kielcach.

2. Trener Krzysztof Lijewski znakomicie ustawił was na ten mecz. Dostrzegł pan, jak fantastycznie reagował?

- Żyje cały czas z nami. Bardzo emocjonalnie podchodzi do tego, co się dzieje na boisku. My mu ufamy, chwała mu za to, że w tak ciężkim momencie dla klubu, dla nas wszystkich, wziął nas razem i pierwszy położył cegiełkę pod zwycięstwo. Wierzy, że za tydzień wygramy po raz drugi i sięgniemy po mistrzostwo.

Adam Morawski wierzy, że Industria odzyska mistrzowski tytuł. Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus

3. Kadrowicze, choć zmęczeni, dużo dali drużynie?

- Super, że reprezentacja awansowała na mistrzostwa świata. To wielkie osiągnięcie dla nas. Jeśli się wraca po zwycięstwie, to dodatkowe morale wstępuje w zawodników. Wszyscy zrobili swoje, oddając serca dla swojego klubu. Wszyscy zasłużyli na brawa.

4. Kibice też wam pomogli?

- Szacunek dla nich, bo ciężko dzisiaj w świecie kibicowskim o tak kulturalny doping. My stąpamy twardo po ziemi. Wiemy, gdzie byliśmy i gdzie chcemy być. Idziemy krok po kroku. Ten mecz da nam jeszcze więcej motywacji do walki i zwycięstwa w niedzielę.

Zbigniew Cieńciała

_________________________________

Gdańszczanie bliżej podium

Szczypiorniści Wybrzeża postawili w sobotę ważny krok w kierunku brązowego medalu. Gdańszczanie wygrali po rzutach karnych w Ostrowie Wielkopolskim z Rebudem KPR-em Ostrovią.

Pierwsze spotkanie o miejsce na najniższym stopniu podium nie zawiodło. Zgodnie z przypuszczeniami w wypełnionej do ostatniego miejsca 3mk Arenie Ostrów oglądaliśmy wyrównany mecz, walkę o każdą piłkę i każdy centymetr boiska. Po pierwszej połowie było 15:15, a druga również była na remis. Potrzebne były dwie serie „siódemek”. Decydującego karnego wybronił Mateusz Zembrzycki, który zatrzymał Dawida Frankowskiego.

Nie tylko porażka była przykrą wiadomością dla brązowego medalisty zeszłego sezonu, gdyż kontuzji doznał gruziński rozgrywający Miriani Gawaszeliszwili, który opuścił boisko na noszach.

W rywalizacji do dwóch wygranych prowadzą Gdańszczanie. Drugi mecz odbędzie się 2 czerwca o 18.00 w Ergo Arenie. Ewentualne trzecie spotkanie odbędzie się 6/7 czerwca ponownie w Ostrowie Wielkopolskim. 

Zbigniew Cieńciała

◼ Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski - PGE Wybrzeże Gdańsk 28:28 (15:15) rzuty karne 6:7

OSTRÓW WLKP.: Ligarzewski, Krekora, Zimny - Frankowski, Smolikow 3, K. Adamski 5, Burzak 6, Gawaszeliszwili 3, Urbaniak 1, Kamyszek, Marciniak 9/7, Misiejuk, Wojciechowski, Szpera, Krok 1, Klopsteg. Kary: 10 min. Trener Kim RASMUSSEN.

WYBRZEŻE: Zembrzycki, Poźniak - Michałowicz 4/1, Tomczak, Papina 3, Domagała 2, Czapliński 7/7, T. Gębala 5, Będzikowski 1, Pepliński, Stępień, Czertowicz 1, Stanescu 5, Zmavc. Kary: 8 min. Trener Patryk ROMBEL.

Rzuty karne: 1:0 – Adamski, 1:1 – Michałowicz, 2:1 – Marciniak, 2:1 - Czapliński (bramkarz obronił), 3:1 - Frankowski, 3:2 – Stanescu, 3:2 - Krok (nie trafił w bramkę), 3:3 – Pepliński, 4:3 Kamyszek - 4:4 – Papina, 4:5 – Michałowicz, 5:5 – Marciniak, 5:6 – Czapliński, 6:6 – Adamski, 6:7 – Stanescu, 6:7 - Frankowski (bramkarz obronił).

Sędziowali: Korneliusz Habierski i Grzegorz Skrobak (Głogów). Widzów 2746.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się