Zaskakujący transfer
Roczne wypożyczenie Damiana Rasaka było niespodzianką przygotowaną przez GKS Katowice podczas gali Złotych Buków.
Czy Damian Rasak zadebiutuje w GieKSie już w meczu z Legią? Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
GKS KATOWICE
Katowicki klub zaskoczył uczestników środowej gali Złote Buki, ogłaszając wypożyczenie Damiana Rasaka. Pomocnik ostatni rok spędził w węgierskim klubie Ujpest Dozsa.
Ma wzmocnić rywalizację w środku
W tym sezonie Rasak w lidze węgierskiej zagrał w 18 spotkaniach, 15 razy będąc w pierwszym składzie. Wcześniej wyróżniał się w barwach Górnika Zabrze, a w ekstraklasie po raz pierwszy zabłysnął w barwach Wisły Płock w sezonie 2017/18. Od tego momentu utrzymywał się na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Teraz, co najmniej do grudnia 2026 roku reprezentować będzie barwy katowickiego zespołu. - Damian to piłkarz znany na polskich boiskach. Wiele sezonów rozegrał w ekstraklasie i zapracował sobie na transfer do Ujpestu. Jest to bardzo dobry zawodnik i przywitamy go tak, jak każdego innego nowego piłkarza. Jeszcze nie mieliśmy okazji się spotkać, więc jesteśmy trochę zaskoczeni! – powiedział zaraz po zakończeniu gali Złotych Buków Bartosz Nowak.
Rasak wzmocni rywalizację w środku pola, która i tak już jest mocna. W poprzedniej kolejce w pierwszym składzie bardzo dobrze zaprezentowali się Mateusz Kowalczyk oraz Sebastian Milewski. Rafał Górak ma jeszcze do dyspozycji Kacpra Łukasiaka, Jesse Boscha oraz Filipa Rejczyka. Jest kolejnym silnym elementem, który ma pomóc GieKSie w wykonywaniu kolejnych kroków w rozwoju. W Zabrzu w 2024 roku grał tak dobrze, że mówiło się nawet, że może trafić do reprezentacji. Do tego strzelał spektakularne gole. Kiedy zimą zeszłego roku odszedł, to zespół bez niego radził sobie dużo gorzej.
Wspomniany Nowak podczas gali otrzymał nagrodę najlepszego piłkarza poprzedniego roku. 32-latek bryluje na stadionach ekstraklasy, w tym sezonie będąc jednym z najlepszych zawodników ligi. Niedawno otrzymał nagrodę ligowca roku w plebiscycie tygodnia Piłka Nożna. Następnie przedłużył kontrakt z GKS-em Katowice na trzy kolejne lata. Widać, że górnośląskie powietrze mu służy. Gdy zapytaliśmy go, czy w stolicy województwa śląskiego czuje się jak w domu, odpowiedział krótki i bez wahania: „tak!”. – Jestem w pięknym okresie. Cały czas tylko daje przemowy i udzielam wywiadów! Dużo się dzieje, ale cieszę się z tego, ponieważ każdy sportowiec, walczy też o cele indywidualne. Oczywiście osiągnięcia drużynowe są najważniejsze – bez tego nie ma tych indywidualnych – mówił z uśmiechem na ustach Nowak, który w tym sezonie sześciokrotnie wpisał się na listę strzelców (jest najskuteczniejszym piłkarzem GieKSy) i zaliczył siedem asyst.
Nie potrzeba dodatkowej motywacji
32-latek nie ma jednak zamiaru skupiać się na otrzymanej nagrodzie. Dziś przed GKS-em wielki mecz. Do Katowic przyjeżdża Legia Warszawa i zespół chce pokazać się z jak najlepszej strony. Chce przedłużyć dobrą serię i po dwóch wygranych spotkaniach w tym roku ma zamiar pokonać także Wojskowych, którzy pod wodzą Marka Papszuna czekają na pierwsze zwycięstwo. – To nie jest mecz, na który trzeba kogokolwiek dodatkowo motywować. Każdy czuje, że to jest duże wydarzenie. Kibice wypełnią stadion. My dobrze rozpoczęliśmy 2026 rok. Presję natomiast czujemy cały czas. Lepiej jest, gdy odczuwa się ją po dwóch wygranych meczach niż po porażkach. Zawsze lepiej się gra, gdy patrzymy przed siebie, a nie gdy oglądamy się w dół tabeli. Nie osiądziemy na laurach, nie odpuszczamy. Przed nami jeszcze sporo meczów. Cieszymy się z tego, jak wyglądaliśmy w ostatnich rywalizacjach i widzimy, jak dobrze czujemy się fizycznie. Są w nas same pozytywne emocje i chcemy to przekładać na następne mecze, także na ten piątkowy z Legią – przekazał Nowak. Motywacja Katowiczan jest zrozumiała, ponieważ odkąd awansowali do ekstraklasy, z Legią jeszcze nie zdobyli punktu. Najpierw w październiku 2024 roku przegrali na wyjeździe 1:4, następnie w kwietniu u siebie 1:3, a w trakcie obecnego sezonu w sierpniu przegrali przy Łazienkowskiej 1:3.
Kacper Janoszka
