Zaskakujący beniaminek
Świeżo po awansie GKS Katowice stał się zespołem, z którego jakością musiały liczyć się najlepsze drużyny ekstraklasy.
Piłkarze GieKSy często mieli powody do radości. Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus
Piękną historię napisał GKS Katowice w minionym sezonie. Trener Rafał Górak wprowadził drużynę do ekstraklasy, skrupulatnie budując ją wcześniej przez 5 lat. GieKSa miała walczyć o utrzymanie, jak wielu beniaminków przed nią. Tymczasem ani przez moment nie była zagrożona spadkiem. Może tylko po 1. kolejce, w której przegrała z Radomiakiem, kibice ze stolicy województwa śląskiego zastanawiali się, czy ich ulubieńcy są w stanie rywalizować na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Później jednak GKS zaczął punktować w miarę regularnie, wpasowując się w wymogi ekstraklasy. Drużyna wyglądała, jakby od wielu lat grała w tej lidze. Spora w tym zasługa… czasu. Trener Górak mógł budować zespół przez lata. Został zatrudniony w 2019 roku, gdy GieKSa spadła do 2. ligi. Od tego momentu zaczął tworzyć się obecny model gry GKS-u. Przez lata przeżywał kryzysy, z których jednak wychodził i osiągał sukcesy. Cierpliwość popłaca i widać to było w poprzednim sezonie. Rzadko zdarzały się mecze katowiczan, w których nie było widać pomysłu na grę. GieKSa prezentowała powtarzalny styl, nie bała się grać ofensywnie, nie przestraszyła się silniejszych na papierze rywali i dzięki temu bezproblemowo się utrzymała, zajmując 8. miejsce, będąc najlepszą drużyną z Górnego Śląska przed Górnikiem Zabrze (9.) i Piastem Gliwice (10.).
Rozwijają się
Absolutnie nie ma przypadku w tym, że GieKSa znalazła się w górnej połowie tabeli. To wynik systematycznej, długiej pracy, której owoce mogliśmy oglądać przez ostatni rok. Wystarczy spojrzeć na indywidualności w zespole, żeby zrozumieć, że gra przy Bukowej (a później przy Nowej Bukowej) pozytywnie wpływa na rozwój zawodników, a co za tym idzie - na wyniki. Oskar Repka jeszcze w 2021 roku był zawodnikiem drugoligowej Pogoni Siedlce. Tam został wypatrzony przez pion sportowy GieKSy. Z nią grał przez trzy lata na zapleczu ekstraklasy i dopiero jako 25-latek zadebiutował w elicie. Stał się wyróżniającym się środkowym pomocnikiem, dzięki czemu otrzymał powołanie na ostatnie zgrupowanie reprezentacji Polski (ostatecznie nie zadebiutował). Zauważony przez Michała Probierza został też Mateusz Kowalczyk. Pomocnik został wypożyczony z Broendby, żeby pomóc w wypełnieniu limitu minut młodzieżowca. Okazało się, że nie tylko spełnia się w roli zawodnika U-21, ale szybko stał się bardzo ważną częścią zespołu, pomagając mu w zwycięstwach. Zaledwie po kilku meczach otrzymał powołanie do pierwszej reprezentacji.
Cudowne momenty
Zawodnicy GKS-u, a razem z nimi kibice, przeżyli fascynującą przygodę, która - wydaje się - dopiero się zaczyna. Rafał Górak powtarzał, że jego celem jest utrzymanie GKS-u w ekstraklasie na wiele lat. Po sezonie z takimi rezultatami to zadanie nie jest tylko i wyłącznie marzeniem. Zespół wlał w serca fanów optymizm i niemal pewność, że ekipa z Nowej Bukowej w następnych latach poradzi sobie na tym stopniu rozgrywkowym. W końcu dostali wiele powodów do radości, a nawet euforii. GieKSa w minionym sezonie grała piękne mecze. Wygrywała u siebie z Jagiellonią Białystok 3:1. Takim samym wynikiem pokonała Pogoń Szczecin. Rozegrała jeden z najciekawszych meczów całego sezonu z Cracovią, gdy obie ekipy były nastawione ofensywnie, a katowiczanie wygrali 4:3 po golu w ostatnich sekundach. Podopieczni trenera Góraka pokonali też na wyjeździe Raków, a pod koniec sezonu brali czynny udział w… walce o mistrzostwo, gdy na dwie kolejki przed zakończeniem zmagań zremisowali z liderującym Lechem. Jednak dla wielu kibiców największym wydarzeniem z pewnością było derbowe starcie z Górnikiem Zabrze, które było pierwszym spotkaniem na nowej Arenie Katowice przy Nowej Bukowej. Było to spotkanie, które zapierało dech w piersiach, biorąc pod uwagę wyprowadzkę po dekadach z Bukowej i przenosiny na nowoczesną arenę, która spełnia wymogi współczesnego futbolu na wysokim poziomie. Co więcej, GieKSa wygrała po tym, jak w 11 (!) minucie doliczonego czasu gola na wagę trzech punktów zdobył Filip Szymczak.
Bez kompleksów
GieKSa dostarczała emocji, a także jakościowego futbolu. Wielu sądziło, że kadra zespołu będzie niewystarczająca na ekstraklasę. Tymczasem katowicki klub robił mądre ruchy na rynku transferowym. Sprowadził zawodników doświadczonych, znanych z polskich boisk. Wiedział, czego można spodziewać się po nowych piłkarzach. Transfery delikatnie zmodyfikowały podstawowy skład, którego trzon pozostał jednak niezmieniony. I w ten sposób, na solidnych fundamentach, powstała drużyna, która nie popadała w kompleksy, gdy rywalizowała z tymi, którzy w ekstraklasie są dłużej i mają w teorii lepszych piłkarzy.
Kacper Janoszka
3060 MINUT spędził na boisku Arkadiusz Jędrych. Jest jedynym zawodnikiem w ekstraklasie z pola, który nie zszedł z boiska nawet na minutę. Kapitan GKS-u zagrał w każdym spotkaniu od początku do końca.
