Zasępione Scyzoryki
Fantastyczni Gladiatorzy zasłużenie wywieźli z Kielc pełną pulę. To strata o tyle istotna, że do 2. rundy „zabiera się” punkty zdobyte przeciwko ekipie, która również uzyska promocję
Najlepszy i najskuteczniejszy zawodnik spotkania, Gisli Thorgeir Kristjansson, nawet z tak ekwilibrystycznych pozycji zdobywał bramki. Fot. PAP/Piotr Polak
LIGA MISTRZÓW
Na takie mecze, jak środowe spotkanie mistrzów Polski z Magdeburczykami, a więc z zespołem z TOP 3 Starego Kontynentu czeka się z wypiekami na twarzy. Biorąc pod uwagę tylko rozgrywki europejskie, to aż trzykrotnie te potyczki wygrywali Niemcy. W tym najbardziej prestiżowe, bo w finale EHF Ligi Mistrzów w 2023 roku po dogrywce oraz rok później w drugim ćwierćfinale po konkursie rzutów karnych. Trener Bennet Wiegert zjechał do Hali Legionów z plejadą gwiazd światowego formatu, lecz miejscowi przekonywali, że Gladiatorzy w ich twierdzy nie są faworytami.
Nerwowy początek
Scyzoryki dobrze rozpoczęły spotkanie – bramki Aleksa Vlaha i Benoita Kounkouda, ale potem trzy trafienia z rzędu zdobyli goście i trzeba było odrabiać trzybramkową stratę. Przy pomocy Dejana Milosavljeva gospodarze przełamali niemoc i serię rywali, ale w Hali Legionów zrobiło się bardzo nerwowo. W użyciu był VAR, na ławkę kar odesłany został Vlah, za protesty upomniany został trener Wiegert, a Krzysztof Lijewski zobaczył żółtą kartkę. To wszystko działo się w ciągu 12 minut. W tym chaosie lepiej poczuli się goście z Saksonii-Anhalt, po raz wtóry odskakując na plus 3, a nawet plus 4. Pod koniec pierwszej połowy załamała się nieco gra w ataku gości, grający falami Kielczanie doprowadzili do remisu, ale na przerwę udawali się z minusowym kontem.
Jak na strzelnicy
Po zmianie stron szybko nadarzyły się okazje na doprowadzenie do remisu, lecz Dominik Kuzmanowić obronił trzy „setki” i kolejny raz trzeba było gonić wynik. Gladiatorzy jeszcze bardziej zacieśnili obronę, a w atak trafiali z każdej pozycji jak na strzelnicy i coraz bardziej uciekali coraz bezradnym mistrzom Polski. A gdy Kielczanie złapali dobrą serię, to natychmiast o czas poprosił niemiecki szkoleniowiec. Kilka taktycznych uwag dało zamierzony efekt, ponieważ jego zawodnicy już do mety posiadali inicjatywę, księgując w Hali Legionów jak najbardziej zasłużenie pełną zdobycz. - Przez swoje błędy nie mamy dobrego wyniku, ale z pracy, zwłaszcza w obronie, możemy być zadowoleni. Za tydzień w Magdeburgu będziemy mieli okazję do rewanżu - skomentował spotkanie Michał Olejniczak, wracający do formy reprezentacyjny rozgrywający Industrii.
Zbigniew Cieńciała
◼ Industria Kielce - SC Magdeburg 30:35 (17:19)INDUSTRIA: Milosavljev, Morawski – Yusuf 1, Jędraszczyk 2, Olejniczak 2, Kounkoud 4, Bos 6, Karalek 2, Rabczyński 1, Vlah 8, Monar 1, Jarosiewicz 2/1, Nahi 1. Kary: 6 min. Trener Krzysztof LIJEWSKI.
MAGDEBURG: Kuzmanović, Mandić – Musche, Claar 7, Thielicke, Rasmussen, Kristjansson 11, Pettersson 2, Magnusson 11/7, Serradilla, Weber, Lagergren, Mertens, Saugstrup 3, Bergendahl 1. Kary: 4 min. Trener Bennet WIGERT.
Sędziowali: Mads Hansen i Jesper Madsen (Dania). Widzów 4200.
Przebieg meczu: 1:0 (2), 1:1 (2), 2:1 (3), 2:5 (6), 6:6 (11), 6:9 (13), 8:12 (19), 15:16 (25), 17:17 (28), 17:19 (30), 18:19 (32), 20:23 (38), 22:26 (44), 23:28 (47), 27:29 (51), 29:33 (56), 30:35 (60).
