Zapachniało awansem
Jest blisko sukcesu, bo trzeba „tylko” wygrać z Litwą, ale nie będzie łatwo...
Filip Komorski doczekał się gola, a potem wspólnie z kolegami świętował zwycięstwo. Fot. PAP/Art-Service
MISTRZOSTWA ŚWIATA
Oj, nie było łatwo w czwartym meczu mistrzostw świata Dywizji 1A w Sosnowcu, ale ostatecznie Polska wygrała z Japonią 4:2. Teraz obowiązkowo musimy śledzić mecz Kazachstan – Francja, gdzie najlepszy dla nas byłby podział punktów, natomiast my musimy wygrać z Litwą. Gdyby Polska, Ukraina i Francja miały równą liczbę punktów, wówczas stworzy się małą tabelkę i jesteśmy w niej najlepsi! Awans jest na wyciągnięcie ręki...
W przedostatnim dniu turnieju sporo się działo, bo mecze Francji z Litwą oraz Kazachstanu z Ukrainą kończyły się po karnych. Faworyci, Francuzi i Kazachowie, mieli poważne kłopoty, ale zaliczyli zwycięstwa tylko za dwa punkty. W grupie dziennikarzy rozpoczęły się gorące dyskusje o sytuacji w grupie. Jedno było wiadome – Kazachstan wraca na z góry upatrzone pozycje, czyli do elity. Natomiast Biało-czerwoni wraz z Ukrainą i Francją mogą myśleć o premiowanym miejscu. Trzeba wygrać z Litwą, a wówczas o awansie może zadecydować dodatkowa tabela. To jednak zmartwienie na później...
Najpierw jednak trzeba było się uporać z zawsze niewygodnymi i nieobliczalnymi Japończykami. I mieliśmy trochę obaw, bo przecież to był już czwarty mecz, a w poprzednich skala trudności była duża. Niemniej zaczęło się wielce obiecująco. W 6 min, gdy w boksie kar przebywał Taiga Irikura, nasi hokeiści zamknęli rywali w tercji i szukali szansy. Na 38 sek. przed końcem kary Bartłomiej Pociecha w swoim stylu uderzył spod niebieskiej linii, zaś Dominik Paś, stojący przed Yutą Narisawą, przekierował „gumę” do siatki. Mieliśmy inicjatywę, posiadaliśmy kontrolę nad krążkiem. Zaliczyliśmy dwie kary (Paweł Zygmunt i Paś), ale opanowaliśmy dobrze sztukę bronienia. Jakimś dziwnym trafem od 14 min oddaliśmy inicjatywę i na efekty nie trzeba było długo czekać. W 16 min, znów przy biernej postawie naszych obrońców, Chikara Hanzawa z bliskiej odległości posłał krążek do siatki. Po stracie gola przez dwie minuty mieliśmy przewagę, ale bez gola. Na tablicy wyników był remis 1:1, ale w strzałach lepsi byli Azjaci (14-8).
Trudno się zdobywa gole, ale traci w dość łatwych okolicznościach – do takiego wniosku dochodzimy po drugiej tercji. Biało-czerwoni po raz drugi wykorzystali przewagę po golu Filipa Komorskiego, a akcja w wykonaniu Patryka Krężołka i Arona Chmielewskiego była wręcz perfekcyjna – „Komora” tylko dopełnił formalności. Mieliśmy znów kilka sytuacji, ale efektu bramkowego nie było, a historia lubi się powtarzać. Znów oddaliśmy inicjatywę i straciliśmy gola w podobnych okolicznościach. Zagranie zza bramki nasi obrońcy (Ciura z Pociechą) pozostawili bez reakcji i ponownie Hanzawa nas skarcił. Takie zachowanie jest nie do pomyślenia!
Ostatnia odsłona była szalenie emocjonująca i znów miała wiele zwrotów akcji. Najedliśmy się strachu. Japończycy starali się odwrócić losy meczu i atakowali z pasją, jednak Patryk Wronka, przy współpracy kolegów z ataku, Pasia i Alana Łyszczarczyka, zdobył po raz trzeci prowadzenie. Odetchnęliśmy z ulgą, ale znów mieliśmy obawy o ostatnie minuty. W 56:25 min Christian Mroczkowski powędrował do boksu za spowodowanie upadku rywala i w tym momencie bramkarz Japonii zjechał z lodu. Pod naszą bramką działy się dantejskie sceny, ale Fučik bronił rewelacyjnie. Gdy do końca kary było 19 sek., Jakub Wanacki wystrzelił w stronę pustej bramki, a krążek otarł się o słupek. Dopadł do niego Krężołek i ogrywając obrońcę, wpakował do siatki.
Biało-czerwoni zaprezentowali się poniżej oczekiwań, ale zdobyli trzy cenne punkty. A dzisiaj będzie się działo...
Włodzimierz Sowiński
◼ Japonia – Polska 2:4 (1:1, 1:1, 0:2)
0:1 – Paś – Pociecha – Wronka (5:56, w przewadze), 1:1 – Hanzawa – Nakajima – Halliday (15:32), 1:2 – Komorski – Krężołek – Chmielewski (31:22, w przewadze), 2:2 – Hanzawa - Sato – Yoneyama (37:46), 2:3 – Wronka – Paś – Łyszczarczyk (52:00), 2:4 – Krężołek – Wanacki – Ciura (58:26, 4 na 6, do pustej).
Sędziowali: Niclas Lundsgaard (Dania) i Zsombor Palkovi (Węgry) – Eric Cattaneo (Szwajcaria) i Kai Juergens (Niemcy). Widzów 1907.
JAPONIA: Narisawa; Halliday – Hayata, Murakami – Yoneyama, Takebe – Otsu; Hirano – F. Suzuki (2) – Keller, Sato – Nakajima – Hanzawa, Irikura (2) – Miura Takagi, Isogai – Kobayashi – Osawa (2), M. Suzuki. Trener Jarrod SKALDE.
POLSKA: Fučik; Ciura – Pociecha, Naróg – Górny, Bryk – Wanacki, Biłas; Krężołek – Wałęga – Zygmunt (2), Wronka – Paś (4) – Łyszczarczyk, Mroczkowski (2) – Komorski – Chmielewski, Maciaś – Syty – Kiełbicki, Ślusarczyk. Trener Pekka TIRKKONEN.
Kary: Japonia – 8 (2 tech.) min, Polska – 8 min.
Pozostałe wyniki: Francja – Litwa 2:1 (0:1, 1:0, 0:0, 0:0) po karnych 2-1, Ukraina – Kazachstan 5:4 (0:1, 3:2, 1:1) po karnych 2-1.
|
1. Kazachstan |
4 |
11 |
18:7 |
|
2. POLSKA |
4 |
7 |
11:10 |
|
3. Ukraina |
4 |
7 |
11:11 |
|
4. Francja |
4 |
7 |
11:9 |
|
5. Japonia |
3 |
2 |
8:16 |
|
6. Litwa |
4 |
2 |
5:11 |
Dzisiaj grają: Kazachstan – Francja (12.30), Ukraina – Japonia (16.00), POLSKA – LITWA (19.30).
