Żandarm powrócił
Powitalną konferencją trener Waldemar Fornalik oficjalnie rozpoczął swoje trzecie podejście w Ruchu. O bieżącej sytuacji opowiedział razem z dyrektorem sportowym.
„Waldek King” przemawiający jako trener Ruchu po raz pierwszy od ponad ośmiu lat. Fot. Maciej Grygierczyk/ksruch.com
RUCH CHORZÓW
Kiedy Niebiescy zatrudniali trenera Dawida Szulczka, był on tak naprawdę jedyną opcją, jaka wchodziła w grę. Teraz dyrektor Tomasz Foszmańczyk przyznał, że kandydaci sami zgłaszali się do klubu. – I to nawet hurtowo – zdradził. – Jeśli ludzie widzą, że klub jest poukładany od strony organizacyjnej, gra na Stadionie Śląskim z rzeszą kibiców, ma bardzo dobrą kadrę, to trenerzy chcą w takich warunkach pracować. Wybór mógł być jednak tylko jeden – uśmiechnął się „Fosa”, dodając, że rozmowy z trenerem zostały podjęte po meczu ze Śląskiem Wrocław.
Wszyscy mają aspiracje
– Życie idzie do przodu – mówił Waldemar Fornalik, który objął Ruch po raz trzeci, po ośmiu latach przerwy. – Gdy ostatnio odchodziłem z klubu, to był trudny moment. Nastąpiło zmęczenie materiału. Wiele rzeczy nie było załatwionych, drużyna była niezadowolona... Nie chcę wchodzić w szczegóły. Dzisiaj klub płaci na bieżąco, jest zorganizowany. Rozgrywanie meczów na Stadionie Śląskim to nie jest udogodnienie, bo każdy klub chciałby mieć swoje miejsce, ale na tę chwilę to optymalne rozwiązanie. Pomimo tego że trzeba się było przeprowadzić z trybuny głównej do budynku obok, to zorganizowano to tak, że wszystko jest pod ręką. Jest tak, jak powinno być w klubie nawet ekstraklasowym. Teraz Ruch jest w I lidze, ale ma fundamenty, aby walczyć o to, o czym wszyscy myślą – pochwalił „King”.
Organizacja to jedno, ale pozostaje jeszcze aspekt sportowy. Fornalik – co zrozumiałe – zaznaczył, że w kilka dni niczego nie jest w stanie wypracować. W końcu jego kolejny debiut już dzisiaj o 18.00 z Pogonią Siedlce. – Oby to wydarzyło się jak najszybciej, ale może trzeba będzie poczekać kilka miesięcy, aby to wyglądało tak, jak sobie wszyscy wyobrażamy. Patrzę na tę drużynę i liczę, że to może nastąpić bardzo szybko, lecz to jest piłka. Wiemy, jakie są w tej lidze zespoły, kilka prezentuje poziom ekstraklasowy. Nie tylko my mamy aspiracje – dodał.
Będą transfery
Trener przyznał, że dyrektor z prezesem Sewerynem Siemianowskim sami powiedzieli mu, że kadra nie jest jeszcze kompletna i będą kolejne transfery. Oczywiście już w konsultacji z nowym szkoleniowcem. – Dochodzimy do wspólnych przemyśleń, na jakich pozycjach trzeba wzmocnić drużynę. Są takie, na których zawodnicy nie czują konkurencji i to nie pomaga – ocenił 62-latek. Foszmańczyk dodał: – Dużo będzie zależeć od tego, jak będą prezentować się ci piłkarze, których mamy i ci, którzy wracają po urazach, Daniel Szczepan i Dominik Preisler, bo to dwa bardzo ważne ogniwa. Oczywiście czekamy dłużej na powrót Patryka Sikory. Zależy, jak trener zdiagnozuje zespół, jak pokażą się zawodnicy w najbliższych tygodniach. Może być tak, że kogoś nie docenialiśmy, a zmiana szkoleniowca przyniesie impuls. Pozycja młodzieżowca będzie potraktowana tak, jak każda inna. Jeśli trener uzna, że potrzebne jest wzmocnienie, to usiądziemy i będziemy rozmawiać – powiedział dyrektor. Jak wiadomo, Ruch zarobił ostatnio pieniądze na sprzedaży Martina Turka i Miłosza Kozaka, więc jeśli będzie potrzeba, Niebiescy mogą sięgnąć głębiej do kieszeni.
Wersja 3.0
Trener Fornalik zdradził też, że będzie chciał jeszcze jednego asystenta do sztabu (prócz swojego brata Tomasza, którego można traktować jako następcę Arkadiusza Szczerbowskiego, asystującego Szulczkowi). Na ten moment zwolnień nie planuje, bo każdego trzeba najpierw ocenić. – Trafiam tu po najlepszym okresie w swojej pracy, po mistrzostwie z Piastem Gliwice. Mam doświadczenie, które powinno tu zaprocentować. To ponad 500 spotkań na poziomie ekstraklasy, nie licząc meczów w I lidze. To wnoszę do Ruchu, także przewidywalność i to, że będę trenerem sprawiedliwym, ale przede wszystkim wymagającym – opisał Fornalika 3.0 trener Fornalik.
– Chciałbym dziś zobaczyć drużynę zmobilizowaną i charakterną, walczącą o każdą piłkę,ale też mądrą. Dobrze operującą futbolówką, która potrafi cierpieć. Są takie fazy, kiedy oddaje się piłkę i trzeba się umieć zachować. To musi być bardziej wyrachowane, żeby ktoś kiedyś patrząc na naszą grę, powiedział: to jest Ruch Chorzów, ma swój styl – opisał oczekiwania przed dzisiejszym meczem „King”. Jaki aspekt będzie dla niego teraz najważniejszy? – Punktowanie. Sposób, w jaki to zrobimy, jest drugorzędny. Wiele w treningu nie zdziałamy, bo musielibyśmy zrobić 10 elementów, aby dotknąć wszystkiego, co chcemy. Tego się nie da wykonać.
Trener Fornalik pozostawał bez pracy przez blisko rok, więc baterie ma naładowane. – Był taki film „Żandarm na emeryturze”. Kiedy oni dostali te gwizdki, myśleli, że zwariują. Lepili mandaty na prawo i lewo. Ja taki szalony nie będę – śmiał się „Waldek King”.
Piotr Tubacki
