Zamknąć i zaorać

Chorzowianie w Łodzi byli zespołem trochę lepszym, ale na fatalnej murawie piłkarski klasyk zakończył się niezadowalającym nikogo podziałem punktów.

Mało kto w Ruchu zna łódzkie klimaty tak dobrze, jak Jakub Jendryka (z lewej). Fot. Dawid Figura/Press Focus

Rzadko się zdarza taka konstelacja gwiazd, jaka zaświeciła na piłkarskim niebie podczas pierwszego wiosennego weekendu w Łodzi: w sobotę i w niedzielę można było oglądać czterech byłych mistrzów Polski, a mający już 99-letnią historię stuprocentowy „klasyk” ŁKS – Ruch był ledwie suportem przed niedzielnym meczem Widzewa z Górnikiem.

Młody, a rutyniarz

Gdy nie można meczu wygrać, trzeba umieć zremisować. ŁKS nie mógł wygrać z Ruchem, bo goście byli zespołem lepszym, ale zdołał dwukrotnie doprowadzić do wyrównania, a w doliczonych siedmiu minutach był bliżej gola niż przyjezdni. Ataki Ruchu były groźne od samego początku i Aleksander Bobek został szybko rozgrzany strzałami Patryka Szwedzika i Szymona Szymańskiego. Jeden kontratak Łodzian nie wystarczył, by zagrozić bramce Ruchu i zgodnie z logiką wydarzeń – na boisku Niebiescy uzyskali prowadzenie.

Ostatni przyłożył nogę do piłki Shuma Nagamatsu, ale nie można było nie zauważyć wkładu, jaki włożył w tę akcję 19-letni Jakub Jendryka. Latem przeszedł on z III-ligowych rezerw Legii do II-ligowej Unii Skierniewice i nie czekając na kolegów, którzy są na najlepszej drodze do awansu, szybciej od nich znalazł się w I lidze. Może się zdarzyć, że w ciągu roku przeskoczy trzy szczeble, bo powrót Ruchu do ekstraklasy jest przecież realny. Była to jego czwarta asysta w siódmym meczu tej wiosny! Ciągle było go widać w akcji, wykonywał rzuty wolne i rożne z wprawą 30-letniego rutyniarza.

Zwycięstwa tylko wyjazdowe

ŁKS wyrównał już po pięciu minutach, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego blisko bramki z piłką znalazł się Andreu Arasa, który wygrał klubową rywalizację o pozycję napastnika „na szpicy” z Fabianem Piaseckim, Mateuszem Lewandowskim i Bastienem Tomą. Do szatni weselsi na przerwę schodzili jednak goście, bo 10. swojego gola w tym sezonie zdobył Patryk Szwedzik, tym razem po wrzucie z autu.

Wydawało się, że ŁKS nie odrobi straty po raz drugi. Po zdobyciu gola Ruch nadal atakował, a gospodarze nie byli w stanie choćby zbliżyć się do jego pola karnego. Po raz drugi okazało się jednak, jak groźną bronią może być wrzut piłki z autu. W ŁKS-ie specjalizuje się w tym Sebastian Rudol, który narobił na polu karnym takiego zamieszania, że sprytny Koki Hinokio zaskoczył zasłoniętego bramkarza.

Ruch nie wygrał, ale w czterech kolejnych meczach, po dwóch wcześniejszych porażkach, zdobył 10 punktów. ŁKS nie wygrał po raz szósty na swoim boisku, które jest w takim stanie, że lepiej byłoby je zamknąć i zaorać, bo Łodzianie... i tak punkty zdobywają na wyjazdach.

Wojciech Filipiak

Skąd się wziął Jakub Jendryka?

Przyszedł zimą i od pierwszego meczu ma pewne miejsce w składzie Ruchu. Po raz pierwszy mógł zagrać w Łodzi, przed swoimi kolegami i krewnymi, chociaż pochodzi z podłódzkiego Bychlewa. Nie wsiadł jednak w tramwaj 41 i nie pojechał do Łodzi, do SMS-u, Widzewa albo ŁKS-u, tylko udał się w znacznie bardziej skomplikowaną podróż.

Już w wieku 10 lat opuścił zespół trampkarzy Jutrzenki Bychlew i rozpoczął treningi w mającej dobrą renomę szkółce w Zduńskiej Woli. Tam wypatrzyli go trenerzy akademii Widzewa, a gdy skończył 16 lat, przeniósł się do Legii. Stamtąd było już blisko do Skierniewic. W Unii znali go z III-ligowych meczów z rezerwami Legii i po awansie ściągnęli do siebie. Kuba ma przed sobą piękną karierę!


GŁOS TRENERÓW

Grzegorz SZOKA: Podziękować chciałbym kibicom, którzy licznie przyszli na stadion i wspierali nas do końca. Przykro mi jednak, że ich zawiedliśmy i że nie wszystkich udało się przekonać, że warto być z nami. Zgubiły nas nerwy, były problemy z utrzymaniem piłki, zbyt często zdarzały się błędne decyzje.

Waldemar FORNALIK: Zbyt łatwo straciliśmy bramki po stałych fragmentach. W końcówce ŁKS nacisnął, był groźny na polu karnym. Zakończyło się remisem, z którego nie jesteśmy zadowoleni.


OCENA MECZU ⭐

◼ ŁKS Łódź – Ruch Chorzów 2:2 (1:2)

0:1 – Nagamatsu, 26 min, 1:1 – Arasa, 31 min, 1:2 – Szwedzik, 44 min, 2:2 – Hinokio, 69 min

ŁKS: Bobek – Loeffelsend, Rudol, Craciun, Pingot – Terlecki, Wysokiński (59. Lewandowski), Hinokio, Toma (59. Piasecki), Norlin (79. Krykun) – Arasa. Trener Grzegorz SZOKA.

RUCH: Gradecki – Konczkowski, Komor, Lukić, Karasiński – Jendryka, Ventura (90+1. Szwoch), Szymański, Nagamatsu (90+1. Rosół), Szwedzik (81. Ceglarz) – Szczepan (81. Kolar). Trener Waldemar FORNALIK.

Sędziował Piotr Rzucidło (Warszawa). Widzów 10 868. Żółte kartki: Piasecki – Szwedzik.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się