Załatamy lukę po Sochanie
Trzy pytania do Tomasza Gielo, środkowego reprezentacji Polski
Tomasz Gielo jest optymistą - mimo kontuzji Jeremiego Sochana powinno być dobrze. Fot. Piotr Matusewicz / PressFocus
- Trudno mi się wypowiadać, bo rozumiem, w jakiej sytuacji znalazł się Jeremi. On wchodzi w ostatni rok swojego pierwszego kontraktu w NBA, otwierają się przed nim możliwości i drzwi do wielkiej kariery w NBA. On był z nami od pierwszego dnia, początku tych przygotowań, mimo że przepisy nie pozwalały mu na wspólne treningi. No i mimo że nie musiał. Wspierał nas, łapał z nami kontakt, budował chemię w zespole. On zrobił ze swojej strony wszystko. Złapał uraz i ciężko go za cokolwiek winić. Takie jest ryzyko w sporcie, on jest bardzo ambitny. Trochę go to przybiło. My musimy być wyrozumiali i wspierać go. Cała kariera przed nim. Jest w takim wieku, że może jeszcze zagrać na trzech, czterech EuroBasketach. Dziurę po stracie Jeremiego na pewno będzie ciężko załatać, ale postaramy się to zrobić.
2. Do kadry dołączył z kolei Jordan Loyd. W niedzielę przeciw Szwedom zaprezentował się rewelacyjnie. Co pan sądzi o tym transferze?
- Jordan zrobił na nas bardzo dobre pierwsze wrażenie. Jest mega w porządku człowiekiem, można z nim fajnie, swobodnie rozmawiać. On jest bardzo ciekawy Polski jako kraju, naszego języka. To zawsze pomaga, jeśli widzimy, że jest jakiś fundament, na którym można budować. Bardzo szybko wkomponowuje się w zespół. Czasu nie ma dużo, teraz musimy działać szybko. Jordan na pewno będzie dla nas wzmocnieniem. W meczu ze Szwecją pokazał cząstkę tego, co potrafi. Jest bardzo szybko w stanie złapać wiatr w żagle.
3. Czuje pan presję przed zbliżającym się EuroBasketem? Gracie wszak u siebie.
- To wielka przyjemność, że mogę założyć po raz kolejny koszulkę z orzełkiem na piersi, reprezentować Polskę. I to na imprezie, która odbywa się w naszym kraju. Dla mnie to spełnienie marzeń. Nie ma mowy o żadnej presji, jest tylko i wyłącznie przyjemność i spełnienie sportowego marzenia. Na pewno zostawię całego siebie na parkiecie. Jestem elementem układanki. Mamy różne warianty, które testujemy. Michał Sokołowski może wejść na “czwórkę”, graliśmy też na “dwie wieże” z Olkiem Balcerowski i Dominikiem Olejniczakiem.
Nasz system obrony jest dość skomplikowany. Jest dużo rotacji, pomagania sobie wzajemnie. Jeżeli jeden element nie funkcjonuje, to są takie braki - rywal jednym podaniem potrafi zdobyć łatwe punkty. Mamy jeszcze czas, żeby to doszlifować. Jeśli to wszystko się zepnie w idealnym momencie na EuroBasket, to możemy naprawdę zrobić wiele dobrego. Skupiamy się na sobie, nie analizujemy przeciwników, analizujemy nasze błędy. Z każdym kolejnym sparingiem widać, że tych błędów, które były na początku jest coraz mniej. Pojawiają się może inne, ale na bieżąco sobie z tym radzimy. Zmierza to wszystko w dobrym kierunku.
Rozmawiał pp
