Zakończyć misję
Przed reprezentacją U-21 dwa najważniejsze mecze w tym roku. Nic dziwnego zatem, że Jerzy Brzęczek skoszarował zawodników już na tydzień przed starciem ze Szwecją na Nowej Bukowej (30.09).
Daniel Mikołajewski (w środku) błysnął ostatnio formą w lidze szwajcarskiej./Fot. Kacper Pacocha/PressFocus
W wyjątkowo sprzyjających okolicznościach Polacy mogą zapewnić sobie bilety do Serbii i Albanii już w czwartek. Jest to jednak mało prawdopodobne, bo poza wygraną ze Szwedami punkty z Armenią musieliby stracić Włosi, a od początku eliminacji to my oraz Italia całkowicie zdominowały wydarzenia w grupie E.
Swoją część planu powinniśmy wykonać, ponieważ Skandynawowie w przeciwieństwie do nas zdecydowanie mocniejszą mają obecnie pierwszą drużynę niż młodzieżówkę. Chyba nikomu specjalnie nie trzeba przypominać, że to właśnie reprezentację Jana Urbana ograły Trzy Korony w barażu o amerykański mundial. W kategorii U-21 górujemy nad nimi jednak zdecydowanie, by nie powiedzieć, że wręcz upokorzyliśmy ich w pierwszym meczu, aplikując rywalowi sześć bramek na jego terenie. Gole strzelali wówczas Tomasz Pieńko (hat-trick), Kacper Urbański, Antoni Kozubal i Marcel Krajewski. Szansę na kolejne trafienia będą mieli zawodnicy Rakowa oraz Widzewa, bo Urbański został powołany przez Jana Urbana na Ligę Narodów, a Kozubal aktualnie leczy kontuzję.
Szwedzi nie mają już najmniejszych szans nawet na baraże, ale za tamtą bolesną porażkę zapewne będą chcieli się zrewanżować.
Co w ogóle słychać w naszej młodzieżówce przed dwoma ostatnimi meczami eliminacji? Igor Drapiński zaczął zgrupowanie od... ślubu w urzędzie stanu cywilnego w Gliwicach, przez co nieznacznie się na nie spóźnił. Kilku ważnych zawodników zabrał Brzęczkowi Jan Urban, ale niewykluczone, że bardzo szybko objawią się nowe gwiazdy. Mocnym kandydatem do tego miana jest z pewnością Daniel Mikołajewski, który w ostatnim ligowym spotkaniu z Grasshopper Club Zürich ustrzelił hat-tricka dla Luzerny, do której jest wypożyczony z Parmy. Dobrego humoru nie zepsuł mu nawet zaginiony podczas lotu do Polski bagaż. A zguba okazała się o tyle uciążliwa, że w pakunku miał m.in. buty piłkarskie. Z odsieczą przybył mu jednak rywal do miejsca w składzie, Daniel Bąk z Korony Kielce, użyczając swojego sprzętu.
Reprezentanci Szwecji przylecieli do Polski w poniedziałek i zameldowali się w hotelu Marriott przy Uniwersyteckiej w Katowicach. Korzystając z uroków złotej polskiej jesieni, wybrali się na spacer po śląskiej stolicy, a że uczynili to w reprezentacyjnych dresach, co niektórych przechodniów wprawili w małą konsternację. Tego samego dnia bowiem ze Szwedami grała pierwsza reprezentacja, ale… na Solnej w Sztokholmie.
