ZaKerkowani

Lublinianie przez pięć kolejnych tygodni skrzętnie ciułali punkty. W Gdyni jednak Motor wyraźnie się zatarł; wielka w tym zasługa niemieckiego pomocnika gospodarzy.

Sebastiana Kerka (z lewej) wszędzie było pełno: tworzył okazje kolegom, ale i powstrzymywał rywali. Fot PAP/Adam Warżawa

Ledwie dwa celne strzały oddali goście w ciągu 98 minut – tyle trwała sobotnia gra w Gdyni; mając w pamięci ubiegłotygodniową katastrofę Damiana Węglarza w meczu Arki z Rakowem, lublinianie nawet... nie dali mu „szansy na pomyłkę”. Występ Karola Czubaka, rewelacji rundy jesiennej, widzowie bardziej niż z okazji bramkowych zapamiętają z zagrania ręką we własnym polu karnym w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Paweł Raczkowski, przy współudziale Bartosza Frankowskiego za sterami VAR-u, uznał jednak, że gospodarzom „jedenastka” się nie należy. I to była kolejna sytuacja, wpisująca się w scenariusz pełnometrażowego filmu instruktażowego dla trenerów, piłkarzy i kibiców, pod hasłem: „Jak zaciemnić obraz najprostszej gry świata”...

- Wydaje mi się, że jesteśmy jedynym zespołem, który w tej rundzie nie dostał rzutu karnego, natomiast przeciwko nam były dyktowane. Jeśli popatrzy się na liczbę sędziowskich błędów na naszą niekorzyść, to jest to niepokojące, że tak łatwo kontrowersyjne sytuacje oceniane są na niekorzyść beniaminka – oceniał po końcowym gwizdku Dawid Szwarga, trener gdynian.

Parę chwil przed kontrowersjami związanymi z zagraniem Czubaka, Raczkowski też pofatygował się przed monitor i ostatecznie anulował trafienie Kike Hermoso. Ta decyzja miała jednak dość klarowne podstawy: Michał Marcjanik co prawda skutecznie, ale jednak niezgodnie z przepisami blokował Ivana Brkicia w jego próbie złapania piłki dogrywanej w lubelską „piątkę”.

Arka – mimo kontrowersji – wygrała, bo... - Kluczowe, oprócz umiejętności piłkarskich, które pokazaliśmy, było nastawienie – podkreślał Szwarga. Gospodarze mieli też w swych szeregach wszędobylskiego Sebastiana Kerka. Zapowiedzią świetnej dyspozycji Niemca była akcja już z 3 minuty; po jego dośrodkowaniu wzdłuż bramki, Edu Espiau nie zdołał wepchnąć piłki do lubelskiej siatki z... 2 metrów. Kerk – przy współudziale głównie Tornike Gaprindaszwilego w roli „wahadła” - napędzał kolejne akcje miejscowych i ostatecznie miał udział w „złotym golu”. To jego uderzenie Brkić sparował do boku na tyle nieszczęśliwe, że rezerwowemu Luisowi Perei skuteczna dobitka nie sprawiła kłopotu.

(DaL)

OCENA MECZU⭐ ⭐  

◼ Arka Gdynia – Motor Lublin 1:0 (0:0)

1:0 - Luis Perea, 82 min (bez asysty)
ARKA: Węglarz 6 – Navarro 6, Marcjanik 5, Hermoso 6, Gojny 6, Gaprindaszwili 7 (74. Predenkiewicz niesklas.) - Rusyn 4 (74. Szysz niesklas.), Sidibe 5 (74. Luis Perea 1), Jakubczyk 6, Kerk 7 (88. João Oliveira niesklas.) - Espiau 4 (86. Percan niesklas.). Trener Dawid SZWARGA. Rezerwowi: Grobelny – D. Abramowicz, Celestine, Stolc, Vitalucci.
MOTOR: Brkić 6 – P. Stolarski 2 (29. Wójcik 3), Najemski 5 (78. Bartoš niesklas.), Matthys 5, Luberecki 4 - Król 4 (65. Haxha 3), Samper 3 (78. Łabojko niesklas.), Scalet 3, Wolski 5, Fabio Ronaldo 6 (65. van Hoeven 3) – Czubak 4. Trener Mateusz STOLARSKI. Rezerwowi: Tratnik – Ede, Meyer, Karasek, Lewandowski, Dadaszow.

Sędziował Paweł Raczkowski – 6. Asystenci: Marcin Lisowski i Filip Sierant (wszyscy Warszawa). Widzów 6549. Czas gry – 98 min (50+48). Żółte kartki: Espiau (18. faul), Jakubczyk (87. faul) – Luberecki (44. faul), Wolski (57. faul), Scalet (81. faul).

MÓWIĄ LICZBY
ARKA MOTOR
40  posiadanie piłki 60
6  strzały celne  2
7  strzały niecelne 5
6  rzuty rożne  5
2  spalone  1
12  faule  18
2  żółte kartki  3

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się