Zagwozdka trenera Le Roya

Kim był Joseph Szczyrba, o którym w wywiadzie dla „Sportu” wspomina legendarny francuski selekcjoner?

O francuskiej karierze piłkarza Szczyrby sporo wiadomo, ale o tym, gdzie grał w Polsce już niekoniecznie...

Najpierw musiałem ustalić pisownię nazwiska zawodnika, który miał grać w reprezentacji Polski juniorów. Potem poszukać danych na jego temat. Te znalazły się na stronie francuskiego klubu FC Gueugnon w zakładce „des joueurs”, czyli piłkarze.

„W 1964 roku, jako członek polskiej juniorskiej reprezentacji narodowej (6 występów), wziął udział w renomowanym międzynarodowym turnieju organizowanym w Cannes podczas Świąt Wielkanocnych. Pod koniec tego turnieju zdecydował się nie wracać samolotem do ojczyzny i schronił się u wujka w Herinie, niedaleko Wallers, klubie prowadzonym przez byłego zawodnika Gueugnon, Jean-Claude'a Bielickiego. Po odbyciu rocznego zawieszenia nałożonego przez polską federację ten nie zwlekał długo, by go zaciągnąć, a następnie, biorąc pod uwagę jego zalety, zgłosić swojemu przyjacielowi Andre Berthommierowi, sekretarzowi FC Gueugnon. Szybko został świetnie przyjęty i pod pseudonimem „Joseph”  stał się jednym z ulubieńców publiczności Stade Jean Laville”.

Świetny technik, wiele widzący, wykonujący dobrze stałe fragmenty gry. W 1969 z Les Forgerons, czyli z Kowalami, awansował aż do ćwierćfinału Pucharu Francji. Potem przeszedł do FC Rouen, gdzie występował razem z Claudem Le Royem. Ale nie szło mu już tak dobrze, jak w klubie z Burgundii. Na swoim koncie ma występy w Ligue 1, większość w Ligue 2, a także w Coupe de France. Skończył w trzecioligowym klubie SO Cholet.

Pytanie zasadnicze, gdzie w Polsce grał urodzony w Gliwicach 18 maja 1946 roku piłkarz? Krótkie dziennikarskie śledztwo niewiele daje. – Szczyrba? Nie przypominam sobie takiego zawodnika. W 1964 sam byłem jeszcze w Stali Zabrze. Nie słyszałem o nim – mówi Henryk Kasperczak, też rocznik 1946. W podobnym tonie wypowiada się Włodzimierz Lubański, rocznik 1947, urodzony – jak Szczyrba – w Gliwicach. – Nie pomogę panu. Nie znam go, nie słyszałem o nim – mówi legenda polskiego futbolu.

Pomocy szukam u ludzi, którzy mają ogromną wiedzę na temat gliwickiego futbolu. Jednak były zawodnik, potem wieloletni działacz i prezes Piasta Marcin Żemaitis, oraz piłkarski pasjonat i statystyk Grzegorz Muzia, tylko bezradnie rozkładają ręce. – Gdyby żył Andrzej Potocki (zmarły w zeszłym roku były prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Historyków i Statystyków Piłki Nożnej, który także szefował Piastowi  – przyp. red), pewnie byśmy to szybko ustalili. Ludzie, z którymi rozmawiałem i pytałem o Szczyrbę, nie słyszeli o takim zawodniku. Dobrze byłoby, gdyby związany był z Piastem – mówi Marcin Żemaitis. Być wkrótce uda się na temat Józefa „Josepha” Szczyrby ustalić coś więcej…

(zich)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się