Zagrali dla Ryśka
Super że jesteście, super że wspieracie Rysia! - mówił po wczorajszym meczu charytatywnym na rzecz Ryszarda Stańka 70-krotny reprezentant Polski, Piotr Świerczewski.
Ryszard Staniek (niebieska koszula) w towarzystwie przyjaciół. Od lewej (góra) Marek Bajor, Grzegorz Mielcarski, Marek Koźmiński, Dariusz Pawłowski, Tomasz Wieszczycki, Tomasz Wałdoch, Dariusz Koseła. Fot. Michał Zichlarz
W Chybiu odbył się wielki futbolowy piknik. Zaczął się przed południem, a clou wydarzenia był mecz rozegrany na rzecz mocno schorowanego byłego reprezentanta Polski, srebrnego medalisty olimpijskiego z Barcelony z 1992 roku, Ryszarda Stańka.
Poważnie schorowany
12-krotny reprezentant kraju w latach 1992-96 w ostatnim okresie mocno zaniemógł. O problemach 54-latka opowiedziała Julita Staniek, żona byłego świetnego pomocnika, który w trakcie kariery grał m.in. w Odrze Wodzisław, Górniku Zabrze, Osasunie czy Legii Warszawa. – Rysiek ma całą litanię chorób i stwierdzony wysoki stopień niepełnosprawności. Ma problemy z poruszaniem się, bo nie ma czucia w obu nogach do kostek. Jest po dwóch udarach. Te udary to wynik cukrzycy. Nie widzi na lewe oko, na prawe w 20 procentach. Wszystko jest ratowane drogimi zastrzykami. W lutym miał sepsę i mogę powiedzieć, że wrócił do żywych, bo dawano mu 10 procent szans na przeżycie – mówi Julita Staniek.
Teraz jest znacznie lepiej. Na tyle, że Rysiek mógł być obecny na meczu w Chybiu, gdzie w miejscowym Cukrowniku zaczynał grać w piłkę. Na boisko wszedł w asyście żony i Bogdana Matlocha, kuzyna, który zorganizował wydarzenie, i który dwoił się i troił, żeby wszystko było zapięte na ostatni guzik. Rysiek przywitał się z kibicami, a potem usiadł na krześle przy krytej trybunie. Nie siedział sam, bo obok niego był Jan Urban. Bardzo się ucieszył na przyjazd swojego przyjaciela, który pomagał mu w transferze do Osasuny i wspierał podczas pobytu w Hiszpanii w latach 1993-95. – Byłem w kraju, więc mogłem przyjechać na mecz na rzecz Ryśka. Nie mogło mnie zabraknąć – mówił nam świetny piłkarz i trener, jeden z kandydatów na nowego selekcjonera (rozmowa z Janem Urbanem we wtorkowym „Sporcie”).
- Czuję się lepiej niż kilka miesięcy temu. Pomaga rehabilitacja, którą mam dwa razy w tygodniu, a za którą odpowiada Karolina Gold. To prawdziwe złoto! Mocno pomaga, dzięki czemu mogę się lepiej poruszać, ale cały czas nie czuję stóp. To jest problem, to jest najgorsze – mówi Ryszard Staniek.
Przyjechali dla Ryśka
Jak wyglądał mecz, w którym Kadra Śląska Oldbojów zagrała z Kadrą Srebrnych Olimpijczyków? Było na co patrzeć! W obu ekipach roiło się od futbolowych znakomitości z przeszłości. W bramce olimpijczyków znalazł się Aleksander Kłak, z tyłu znakomicie prezentowała się dwójka stoperów Tomasz Wałdoch – Marek Bajor, na lewej stronie śmigał, jak za dawnych lat, Marek Koźmiński. Kapitanem był oczywiście, jak w kadrze olimpijskiej i potem w pierwszej reprezentacji, Jerzy Brzęczek. Do tego Piotr Świerczewski, który w swoim stylu narzekał, że koszulki były za ciasne, Dariusz Gęsior czy Dariusz Koseła i będący dalej w piłkarskiej formie Tomasz Wieszczycki. Po nim i po Tomaszu Wałdochu widać, że dalej są mocno aktywni. Co ważne i godne podkreślenia, olimpijczyków wspomogli koledzy Ryśka Stańka z juniorskich czasów Odry Wodzisław. Zagrał Krzysztof Hynek, obecnie prokurator, były reprezentant Polski juniorów Piotr Stepczuk, a także Leszek Małyszczuk, Dariusz Pawłowski, Piotr Dróżdż czy Stanisław Pietruszka. Z Niemiec specjalnie przyjechał odkrywca talentu Ryszarda Stańka, trener Tadeusz Brodacz.
W silnej Kadrze Śląska też były same znane nazwiska. Z przodu zagrali Ireneusz Jeleń i znakomity w operowaniu piłką Radosław Gilewicz, który nie wygląda na swój wiek (54 lata). Popis dał na początku Jan Woś, znakomitym uderzeniem z dystansu pokonując Aleksandra Kłaka. Potem do siatki, w swoim stylu trafił Bogdan Pikuta. Zagrywał z lewego skrzydła Gilewicz. Doświadczyć można było wiele dobrych akcji, strzałów, dobrej zabawy, a przede wszystkim wsparcie dla Ryśka. Można było dobrowolnie kupić cegiełkę z wsparciem dla byłego piłkarza, była też licytacja koszulek, które sprzedawano nawet za 1100 złotych.
- Serdecznie dziękujemy za to, że przyszliście pooglądać w akcji starszych panów. Super że wspieracie Rysia. Dziękujmy prezesowi Śląskiego ZPN Henrykowi Kuli za zorganizowanie meczu, dziękujemy też Kadrze Śląska, która trochę po nieprzyjacielsku nas potraktowała, strzeliła nam dwa gole, no ale taki jest sport. Nie zawsze się wygrywa – komentował z uśmiechem Piotr Świerczewski.
Wielkie brawa otrzymał Jerzy Brzęczek. – Najważniejsze, że jesteśmy tutaj dla Rysia, który nigdy nas nie zostawiał samych. Zawsze można było na niego liczyć i to było wspaniałe. Dziękuję wszystkim, którzy tutaj przyjechali. Nie wszystkim się udało, ale wszyscy o Ryśku pamiętamy i wspieramy go, jak możemy – podkreślał były reprezentant i selekcjoner Biało-czerwonych.
Też by zagrał
- Czy nie chciało się wybiec na boisko? Chciało się! Ja już przed meczem chciałem być na boisku. No ale teraz nie dam rady. Jak byłem mały, to cały czas spędzałem albo tutaj, na boisku Cukrownika, albo przy szkole. Cieszę się, że tylu kolegów, przyjaciół z boiska przyjechało. Super też wszystko organizacyjnie wyglądało. Było dużo ludzi, spore zainteresowanie – cieszył się bohater dnia.
W pewnym momencie podszedł do niego były bramkarz Górnika, reprezentacji Polski i też oczywiście świetny olimpijczyk z Barcelony z 1992 roku, Aleksander Kłak. – Rysiek jak się czujesz? Wytrzymałeś? – dopytywał troskliwie kolegę z boiska.
Czy łatwo było pokonać Kłaka? – Nie, bo to był dobry bramkarz i potrafił świetnie bronić – komplementował kolegę Ryszard Staniek.
Michał Zichlarz
Pomoc dla Ryśka
54-letni Ryszard Staniek żyje z olimpijskiej emerytury. Na portalu zrzutka.pl powstał profil dotyczący pomocy dla niego. Można tam wpłacać dowolne sumy na wsparcie. „Pomoc dla Ryśka Stańka – rehabilitacja i leczenie” – link: https://zrzutka.pl/tev7nt#
◼ Kadra Srebrnych Olimpijczyków - Kadra Śląska Oldbojów 0:2 (0:1)
0:1 - Woś (19), 0:2 - Pikuta (55)
OLIMPIJCZYCY: Kłak – Pawłowski, Bajor, Wałdoch, Koźmiński – Wieszczycki, Gęsior, Koseła, Świerczewski – Brzęczek, Małyszczuk oraz Pietruszka, Hynek, Dróżdż, Stepczuk. Trener Grzegorz MIELCARSKI.
KADRA ŚLĄSKA: Kubicz – Pawlusiński, Polczak, Dudek, Madeja – Radzewicz, Woś, Jeleń, Chrapek – Pikuta, Gilewicz oraz Kryger, Sikora, Żelichowski, Buffi. Trener Janusz BODZIOCH.
Mecz w Chybiu odbywał się po patronatem Śląskiego Związku Piłki Nożnej. W środku prezes Henryk Kula. Fot. Michał Zichlarz
Piłkarskich emocji nie brakowało. Olimpijczycy w biało-czerwonych strojach. Fot. Łukasz Knopek
Pamiątkowa piłka dla Ryszarda Stańka (z prawej). Fot. Michał Zichlarz
