Zagrają o medal!
Po siedmiu latach przerwy Polki znów są w półfinale mistrzostw Europy. W ćwierćfinałowym starciu z Holandią były nerwy, chwile słabości, a na koniec taniec radości.
Magdalena Jurczyk imponowała dynamicznymi atakami. Fot. CEV
Biało-czerwone w gronie czterech najlepszych ekip Starego Kontynentu były ostatnio w 2019 roku. Wtedy skończyło się na 4. pozycji. W kolejnych edycjach ME odpadały w ćwierćfinale. Zarówno w 2021, jak i w 2025 drogę do medali zamykały im Turczynki. Teraz liczyły, że przełamią ćwierćfinałową niemoc. Turniejowa drabinka im sprzyjała, bo w 1/8 i 1/4 finału omijały je starcia z europejskimi potęgami, czyli Włochami, Turcją i Serbią. Ostatecznie przyszło im się mierzyć z Holandią. Wprawdzie to brązowy medalista ostatnich mistrzostw Europy, drużyna mocna i wyrównana, ale na papierze słabsza od naszej.
Pierwsze akcje należały do Holenderek, lecz Polki błyskawicznie złapały rytm. Od 1:4 wygrały pięć kolejnych piłek. Napędzały je udane bloki. Wybiły z głowy siatkówkę Jolien Knollemie, która od rąk naszych zawodniczek odbijała się jak od muru. Felix Koslowski, trener Pomarańczowych, błyskawicznie zareagował i już w pierwszym secie Knollemie zeszła z parkietu. Zastępująca ją Helen Kok grała lepiej, ale drużynie nie pomogła. W grze naszego zespołu funkcjonowały natomiast wszystkie elementy. Oprócz bloku Biało-czerwone nie zawodziły w ataku, dobrze broniły i przyjmowały. W efekcie kontrolowały wynik i pewnie otworzyły spotkanie.
Potem już tak łatwo nie było. Z każdym kolejnym setem emocje rosły. Holenderki weszły na wyższy poziom. Polki nie odpuszczały. Gra toczyła się punkt za punkt. Siatkarki obu ekip wymieniały się ciosami w ataku – z jednej strony Magdalena Stysiak i Julita Piasecka, z drugiej Elles Dambrink i Marrit Jasper. Nie brakowało też efektownych obron i bloków. W tym ostatnim elemencie królowały nasze zawodniczki. Maja Koput i Magdalena Jurczyk zaliczyły po pięć punktowych bloków. – Przed meczem myślałam tylko o blokach, bo to mój najmocniejszy element. Chciałam nim jak najmocniej pomóc drużynie – zdradziła Maja Koput.
Holenderki wygrały drugą odsłonę, ale w trzeciej znów górą były nasze zawodniczki, bo kapitalną zmianę dała Paulina Damaske. Czwarty set to prawdziwy rollercoaster. Raz z przodu były nasze zawodniczki, a za chwilę musiały gonić wynik. Gdy jednak Holenderki „odskoczyły” na trzy „oczka” (21:18) wydawało się, że bez tie-breaka się nie obędzie. Stefano Lavarini, trener naszej drużyny, wprowadził wtedy na parkiet zawodniczki od zadań specjalnych, czyli Martynę Czyrniańską i Julię Szczurowską. Obie okazały się bohaterkami końcówki. Przy zagrywkach tej pierwszej poszła punktowa seria i zrobiło się 22:21 dla Polski. Ostatnie akcje też należały do naszych pań, a awans do czołowej czwórki Europy atakiem przypieczętowała Damaske.
(mic)
◼ Polska – Holandia 3:1 (25:16, 20:25, 25:20, 25:23)
POLSKA: Wenerska (1), Piasecka (14), Koput (11), Stysiak (14), Lampkowska (8), Jurczyk (13), Łysiak (libero) oraz Szczurowska (8), Łyduch, Czyrniańska (1), Grabka, Damaske (6). Trener Stefano LAVARINI.
HOLANDIA: Van Aalen (1), M. Jasper (15), Stuut (6), Dambrink (18), Knollema (3), Baijens (11), H. Jasper (libero) oraz Jansen (3), Bongaerts (1), Van De Vosse (4), Kok (8). Trener Felix KOSLOWSKI.
Sędziowali: Predrag Balandzić (Chorwacja) i Bogdan Laurentiu Stoica (Rumunia). Widzów 2414.
Przebieg meczuI: 10:7, 15:10, 20:14, 25:16.
II: 9:10, 14:15, 18:20, 20:25.
III: 10:7, 15:10, 20:15, 25:20.
IV: 10:9, 15:13, 18:20, 25:23.
Bohaterka - Magdalena JURCZYK.
POWIEDZIAŁY
◼ Julita PIASECKA: - Jesteśmy bardzo szczęśliwe, że udało nam się zakwalifikować do czołowej czwórki. To było nasze marzenie. Półfinał z Włoszkami będzie bardzo trudny, ale będziemy walczyć o każdą piłkę.
◼ Katarzyna WENERSKA: - Każda z nas chciała być w tej czwórce i w niej jest. Pierwszy set trochę nas zgubił, bo łatwo go wygrałyśmy. Potem Holenderki zaprezentowały się już zdecydowanie lepiej. Choć miałyśmy trudne momenty, wyciągnęłyśmy na 3:1. W końcówce czwartej odsłony trener zaryzykował ze zmianami, ale się opłaciło. Każda z dziewczyn coś dodała. Najważniejsze, że mamy czwórkę.
◼ Justyna ŁYSIAK: - To coś niesamowitego. Teraz chcemy walczyć o upragniony medal. Optymistyczne jest to, że wytrzymałyśmy końcówki. Musiałyśmy gonić wynik i cieszę się, że udało nam się go wyciągnąć. Teraz przed nami Włochy. Wiemy jak mocny to zespół. Musimy zagrać z czystą głową. Nie mamy nic do stracenia.
◼ Magdalena JURCZYK: - Jeszcze do mnie nie dociera, co zrobiłyśmy. Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec. Super że jesteśmy w czwórce, ale jesteśmy tu, by zrobić coś więcej.
◼ Paulina DAMASKE: - Nawet nie wiem, co czuję. Myślałam, że po ostatniej piłce się popłaczę, ale adrenalina jest jeszcze chyba zbyt duża. Niesamowicie się cieszę. Zagrałyśmy drużynowo, każda dała coś od siebie. Niesamowita była końcówka czwartego seta w naszym wykonaniu. Pierwszy raz czułam tak duży stres zarówno gdy byłam w kwadracie dla rezerwowych, jak i potem na parkiecie. Co było decydujące? W pewnym momencie trudno było nam zdobyć punkt, ale cały czas sobie pomagałyśmy, byłyśmy aktywne, nie zwiesiłyśmy głów. W żadnym momencie nie poczułam, że dziewczyny odpuściły i przestały wierzyć w sukces. To było budujące i było naszą największą siłą.
FAZA PUCHAROWA
Brno
|
30.08. Francja – Grecja |
0:3 (16:25, 18:25, 20:25) |
|
30.08. Serbia – Chorwacja |
3:1 (19:25, 25:19, 25:17, 25;12) |
|
31.08. Włochy – Bułgaria |
3:0 (25:18, 25:13, 25:13) |
|
31.08. Czechy – Szwecja |
0:3 (19:25, 23:25, 21:25) |
Stambuł
|
31.08. Holandia – Słowenia |
3:2 (25:18, 19:25, 25:21, 29:31, 15:9) |
|
31.08. POLSKA – Portugalia |
3:0 (25:18, 25:17, 25:23) |
|
1.09. Belgia – Niemcy |
2:3 (25:20, 21:25, 20:25, 27:25, 8:15) |
|
1.09. Turcja – Azerbejdżan |
3:0 (25:14, 25:16, 25:22) |
Brno
|
2.09. Serbia – Grecja |
3:0 (25:14, 25:20, 25:17) |
|
2.09. Włochy – Szwecja |
3:1 (21:25, 26:24, 25:21, 25:23) |
Stambuł
|
3.09. POLSKA – Holandia |
3:1 (25:16, 20;25, 25:20, 25:23) |
|
3.09. Niemcy – Turcja |
1:3 (18:24, 25:22, 18:25, 22:25) |
Stambuł
◼ 5.09. SF 2 Serbia – Turcja
Stambuł
Stambuł
