Zagłębie znów chce złota, ale konkurencja nie śpi

Zespoły ścisłej czołówki zostały wzmocnione doświadczonymi, zagranicznymi zawodniczkami, co powinno podnieść poziom i dodać kolorytu rywalizacji o podium.

„Miedziowe” mają podstawy do tego, by celować w piątą z rzędu koronę.Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus

Rywalizacja ekip z Lublina i Lubina trwa od trzech dekad. Pierwsze medale wywalczyły w sezonie 1994/95 - Lublin złoty, Lubin srebrny. Od tego czasu lublinianki 22-krotnie zdobyły mistrzostwo, 4-krotnie wicemistrzostwo, 3 razy brązowy medal i tylko dwa razy plasowały się na 4. miejscu. Ostatnio dominuje jednak Zagłębie, które cztery razy z rzędu wywalczyło koronę, a wcześniej 13 srebrnych oraz 4 brązowe medale. Do tego duetu dołączył KPR Gminy Kobierzyce, który od 2020 roku nie schodzi z podium, a zeszłym sezonie cieszył się ze srebra.

Nie ma mowy o nudzie

Lubinianki na tym nie zamierzają poprzestać. Trenerka Bożena Karkut uważa, że mistrzostwo nie może się znudzić, a jej zawodniczki mają jeden cel - piątą koronę z rzędu. - Skoro mamy możliwości, to zawsze mierzymy najwyżej. Klub nam zapewnił wszystko, aby ponownie bić się o złoto, a więc nie możemy stawiać sobie innego celu. Były transfery, zespół został odmłodzony, nabrał nowego blasku i śmiało ruszamy do boju po kolejny tytuł. Do ekipy „miedziowych” dołączyły Brazylijka Mariane Fernandes, Argentynka Malena Cavo, Francuzka Goundouba Guirassy, a także Natalia Janas i Weronika Weber. Być może pojawi się jeszcze jedna zawodniczka, ale włodarze klubu nie chcą zdradzać, kto to będzie. - Mam wrażenie, że dokonaliśmy dobrego wyboru. Zrobiło się międzynarodowo, ale nie mamy problemu z komunikacją. Potrzebujemy czasu, aby nowe wpasowały się w drużynę, zwłaszcza jeżeli chodzi i ofensywę, ale w obronie już pokazują, że tanio skóry nie sprzedadzą - oceniła Karkut.

Znów o medal

- Już chyba udowodniłyśmy, że Kobierzyce to nie jest przypadkowy klub. Zadomowiłyśmy się w czołówce i chcemy się w niej utrzymać. Ponownie będziemy walczyć o medal. Zachowujemy pokorę, ale wierzymy w siebie i wierzymy, że znowu możemy stanąć na podium - zapewnia skrzydłowa Mariola Wiertelak. Do ekipy trenera Marcina Palicy dołączyły: Aleksandra Zaleśny, Marcelina Polańska (obie Młyny Stoisław Koszalin), Justyna Świerczek, Tauani Martins Schneider (obie Piotrcovia) i Sofia Holińska (Galiczanka Lwów). - Liczę na te najbardziej doświadczone, ale młode z treningu na trening wyglądają coraz lepiej. Na pewno każda jest nam potrzebna - krótko skomentował zmiany szkoleniowiec, któremu pomagać będzie brat Marek; obu panów doprawdy trudno odróżnić...

Kosztowna lekcja

Brązowy medalista, MKS FunFloor Lublin, sezon miał rozpocząć w sobotę domowym meczem z Sośnicą Gliwice, która po wycofaniu JKS-u Jarosław wygrała przetarg o „dziką kartę”, przejmując zawodniczki i sztab szkoleniowy z Jarosławia. Sośnica, klub z bogatą przeszłością - 3 złote, 5 srebrnych i 4 brązowe medale - nie jest jeszcze gotowa do rywalizacji i spotkanie musiało zostać przełożone.

- Każdy krążek należy szanować, ale miniony sezon był tylko kosztowną lekcją i drogą ku powrotowi na szczyt - zapowiada Tomasz Lewtak, prezes klubu z „Koziego grodu”, który ma ambicję powalczyć o coś więcej. Temu mają służyć m.in. powroty reprezentantek kraju: Aleksandry Rosiak, która po rocznym pobycie we francuskim ESBF Besancon przez dwa ostatnie lata występowała w słoweńskim Krim Mercator Lublana, oraz Sylwii Matuszczyk ze wspomnianego Jarosławia. Ponadto dołączyły: Antonija Mamic, Anouk Nieuwenweg i Szimonetta Planeta. Drużynę opuściły natomiast: Sara Kovarova, Paulina Masna, Patrycja Noga, Romana Roszak i Karolina Wicik, a Kinga Achruk zakończyła bogatą karierę. - Zdaję sobie sprawę z oczekiwań. Każda zawodniczka, która zdecydowała się grać w biało-zielonych barwach, też jest świadoma o co walczy. Chcemy udowodnić, że stać nas na tytuł. Wierzę, że idziemy w dobrym kierunku - powiedziała trenerka Edyta Majdzińska, oceniając okres przygotowawczy. - Mierzymy wysoko. Mamy trzy cele główne i jeden pośredni: mistrzostwo, Puchar Polski i awans z fazy grupowej Ligi Europejskiej, ale najpierw musimy przebrnąć listopadowe kwalifikacje. Mamy świetny sztab, szeroki i mocny skład, co pozwoli nam usatysfakcjonować kibiców - podkreślił prezes Lewtak.

Ambitne plany „Pszczółek”

Rewelacją poprzedniego sezonu był MKS Urbis Gniezno, zajmując miejsce tuż za podium. Prowadzone od wielu lat przez Roberta Popka „Pszczółki” ponownie chcę powalczyć o czołowe lokaty. - Gdy po kilku kolejkach zajmowaliśmy 4. miejsce, to zrobiliśmy sobie „screeny” tabeli, by mieć co wspominać. Tymczasem rzeczywistość nas zaskoczyła, bo przez moment byliśmy nawet blisko 3. pozycji, a 4. zapewniliśmy sobie na kilka kolejek przed końcem rozgrywek - uśmiecha się prezes Arkadiusz Koronka. Latem dokonano niewielu zmian. Z drużyną pożegnały się Agnieszka Siwka, Dominika Hoffmann, Marta Giszczyńska, Karolina Chojnacka i Magdalena Widuch, a dołączyły tylko: Nikola Głębocka i Katarzyna Cygan. Zespół z Gniezna mierzy siły na zamiary, tym bardziej że będzie to jego dopiero trzeci sezon w elicie. - Chcemy być zespołem, który bez większych perturbacji jest w stanie awansować do grupy mistrzowskiej. Celujemy w miejsca 1-6, a jak się uda powtórzyć sukces sprzed roku, to będziemy zadowoleni - podkreślił prezes MKS-u.

Z myślą o utrzymaniu

Beniaminkiem będzie Ruch, wracający do elity po rocznej banicji. W Chorzowie wiedzą, że nie będzie to łatwy sezon, ale liczą na spokojne utrzymanie. „Niebieskie” zainaugurują sezon spotkaniem z Piotrcovią. - Chcielibyśmy wejść dobrze w sezon i jasne, że pierwszym zadaniem jest utrzymanie się - mówi trener Ivo Vavra, który w Chorzowie pracuje już trzeci rok. - To nasz priorytet. Z drugiej strony jestem człowiekiem bardzo ambitnym, dlatego nie chciałbym z tym czekać do ostatniej kolejki. Spoglądam trochę wyżej. Myślę, że jak będziemy nadal tak pracować i będzie trochę szczęścia przy nas, to mamy realne szanse nawet na 7. miejsce. Pomóc w tym mają m.in. nowe zawodniczki, którymi zostały: Kinga Hajnos (bardziej znana pod panieńskim nazwiskiem Stanisławczyk), Magdalena Widuch, Ana Blagojević oraz wracająca po dwóch latach, Katarzyna Wilczek.


CZY WIESZ, ZE...

  • Okazja do walki o pierwsze w tym sezonie trofeum nadarzy się już 7 września w łódzkiej Atlas Arenie. W meczu o Superpuchar Polski zmierzą się KGHM Zagłębia Lubin oraz KPR Gminy Kobierzyce, czyli mistrzynie i wicemistrzynie ubiegłego sezonu.
  • Szimonetta Planeta, nowa rozgrywająca zespołu z Lublina, poradziłaby sobie w siatkówce. Węgierka mierzy bowiem 198 cm i jest najwyższą zawodniczką w Orlen Superlidze.
  • Przed dwoma laty Marta Gęga kończyła bogatą karierę w Superlidze, odbierając nagrodę za całokształt. Po kilku miesiącach zmieniła plany, wiążąc się z Ruchem Chorzów, mając udział w awansie. W tym sezonie doświadczona zawodniczka również ma pomagać „Niebieskim”.


17 

LAT nie było ekstraklasy w Gliwicach.

151

MECZÓW i 539 bramek w reprezentacji Polski ma w swym dorobku Bożena Karkut, która od 24 lat - z sukcesami - prowadzi Zagłębie Lubin.

Przygotowali: Zbigniew Cieńciała i Marek Hajkowski