Zagłębie pod ścianą
Po dwóch porażkach w Poznaniu koszykarki z Sosnowca muszą dziś wygrać, jeśli chcą przedłużyć swój udział w play off.
Sosnowiczanki zawiodły w Poznaniu, ale chcą się zrehabilitować w swojej hali. Fot. PAP / Jakub Kaczmarczyk
To miała być najbardziej wyrównana para ćwierćfinałowa, a tymczasem Enea AZS Politechnika Poznań przed własną publicznością niczym walec przetoczyła się po ekipie Piotra Gliniaka. Zwłaszcza niedzielna wygrana 82:49 robi wrażenie. Jak to się stało, że drużyna z Sosnowca, która imponowała formą w końcowej fazie rundy zasadniczej, nie podjęła rękawicy w stolicy Wielkopolski?
– Cóż powiedzieć... Mój zespół nie dojechał do Poznania na te mecze. O ile mogło się wydawać, że pierwsza porażka to taki trochę wypadek przy pracy i w niedzielę się odegramy, to drugi mecz pokazał, że tutaj nie było mowy o przypadku. Zespół nie zrealizował tego, co zakładaliśmy przed jednym, jak i drugim meczem. To nie jest tak, że ekipa z Poznania zagrała nie wiadomo jak wielkie zawody. Po prostu nasza drużyna zagrała dramatycznie słabo. Skuteczność, a w zasadzie jej brak, indywidualne błędy, brak konsekwencji, słaba gra w obronie. Przegraliśmy w każdym elemencie – bez ogródek stwierdził Piotr Gliniak, trener MB Zagłębie.
Zapewne nie bez wpływu na postawę zespołu był brak w składzie Matei Tadić. Chorwacka rozgrywająca doznała urazu w ostatnim meczu fazy zasadniczej w Gdyni i mimo zabiegów lekarzy nie była w stanie pomóc koleżankom w Poznaniu. Okazało się, że bez liderki na rozegraniu zespół z Sosnowca stracił pewność siebie, którą imponował jeszcze kilka tygodni temu. Podobnie było w okresie świąteczno-noworocznym, gdy Tadić także nie grała z powodu kontuzji, a zespół zaliczył kilka ligowych wpadek.
– Oczywiście, brak Matei był widoczny, ale nie może być tak, że wypada nam jedna zawodniczka i reszta zespołu stoi. Pamiętajmy, że w fazie zasadniczej Sydney Taylor była najskuteczniejszą zawodniczką w lidze, a Catherine Reese miała najwyższy współczynnik eval, tymczasem w Poznaniu zagrały poniżej oczekiwań – ocenia Gliniak. – A wracając do Tadić, to przecież bez niej w składzie pokonaliśmy u siebie najlepszy zespół po rundzie zasadniczej, czyli ekipę z Gorzowa Wielkopolskiego. Tak więc to nie jest tak, że bez niej nie można grać i wygrywać. Na pewno nie pomogła nam przerwa reprezentacyjna. Zespół był w gazie, tymczasem przyszły trzy tygodnie przerwy, część zawodniczek pojechała na kadrę. Oczywiście to nie usprawiedliwia zespołu wobec tego, co się stało w Poznaniu – dodaje.
Dziś w Sosnowcu mecz numer trzy i jeśli Zagłębie marzy o odwróceniu losów tej rywalizacji, musi wygrać. W innym przypadku to koniec sezonu dla Sosnowiczanek. – Zobaczymy, jak zespół zareaguje na to, co się stało w weekend. To nie jest tak, że dziewczyny nagle zapomniały, jak grać w koszykówkę. Liczę na ich sportową złość. Przegraliśmy z Poznaniem wszystkie dotychczasowe mecze w tym sezonie. Jeśli nie teraz, to kiedy? – pyta trener Zagłębia.
Początek meczu w hali przy ul. Żeromskiego o godzinie 18.00. Wstęp na mecz jest bezpłatny.
Krzysztof Polaczkiewicz
