Zagłębie po raz pierwszy!

GKS Katowice po raz piąty z rzędu przegrał w półfinale i marzenia tego zespołu będą trwały przez kolejny rok.

Matthew Sozanski dał sygnał kolegom z Zagłębia do strzelania goli. Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus

PUCHAR POLSKI

Kto wygrał mecz? - Zagłębie, Zagłębie! – tak fetowali sukces kibice sosnowiczan, którzy po raz pierwszy awansowali do finału PP, rozgrywanego w Krynicy-Zdroju. W półfinale pokonali GieKSę 4:2 i ziściły się słowa kapitana sosnowieckiej drużyny Michała Kotlorza, który po nie tak dawnej trzeciej porażce ligowej w Satelicie (1:3) powiedział: - Dorwiemy ich w półfinale! Ta potyczka dostarczyła niesłychanych emocji i trzymała do końca w napięciu. GKS po raz piąty z rzędu w tej imprezie zakończył na półfinale. Klątwa nie została odczarowana.

Oba zespoły na mecz pucharowy zmobilizowały niemal optymalne składy. Jedynie w GKS-ie brakowało obrońcy Aleksiego Varttinena i zespół był zmuszony grać na trzy pary obrońców. W sosnowieckiej ekipie pełna mobilizacja, choć trenerzy zdecydowali się na grę siedmioma defensorami, ale już od dawna hołdują tej zasadzie. Pierwsza tercja w wykonaniu obu drużyn na pewno zadowoliła kibiców. Jedni i drudzy nie stronili od twardej, bezpardonowej walki na bandach. Wszystko zaczęło się wielce obiecująco dla Zagłębia. Matthew Sozanski, ofensywny obrońca rodem z Calgary, wystrzelił spod niebieskiej linii, a przed bramkarzem Jesperem Eliassonem wyrosło dwóch jego kolegów. Uderzenie było tak precyzyjne, że krążek wpadł w samo „okienko”. Gol najwyższej jakości, zaś radość w boksie Zagłębia ogromna.

Strata gola nie wpłynęła demobilizująco na zespół katowicki. W 7 min do boksu kar powędrował Vaino Sirkia i zespół Zagłębia przeżywał trudne momenty i nie zdołał utrzymać korzystnego wyniku, bo tuż przed wejściem Fina na lód Jonasz Hofman po podaniu Grzegorza Pasiuta zdołał wyrównać. W 17 min Aron Chmielewski, rozgrywający bardzo dobre spotkanie, sfaulował Patryka Wronkę i otrzymał, naszym zdaniem zbyt pochopnie, podwójną karę mniejszą. Udało się obronić to osłabienie, bo sosnowiczanie wykazali się niesłychana konsekwencją.

Nie wytrzymał nerwowo Ian McNulty. W 25 min przy wznowieniu był atakowany przez sosnowiczan, a chwilę potem postąpił nierozważnie.Za faul na Jere-Matiasie Alanenie otrzymał 5 min i za niesportowe zachowanie został odesłany do szatni. To był jeden z kluczowych momentów tego meczu. Trener Jacek Płachta z konieczności musiał „skrócić” skład i 4. formacja była pozbawiona środkowego.

Formacje specjalne w tym meczu odegrały istotną rolę. Gdy GKS był osłabiony 5-minutową karą (Jakub Hofman siedział na ławie) wówczas Joni Piiponen odzyskał prowadzenie dla sosnowieckiej drużyny, jednak gdy w boksie kar przebywał ponownie Sirkiä, niezawodny w takich momentach Jean Dupuy wyrównał. Podopieczni trenera Matiasa Lehtonena wcale nie zamierzali rezygnować. Kolejne prowadzenie dla Zagłębia zdobył nie tak dawno pozyskany Joonas Enlund, po podaniu niezawodnego Chmielewskiego.

A potem rozgorzała prawdziwa hokejowa bitwa. GKS dążył do wyrównania i w 55 min Wronka trafił w poprzeczkę. W 59 min Erkka Seppala w potwornym zamieszaniu zdobył gola, który już upewnił kibiców Zagłębia, że pozostaną w Krynicy na dłużej. Na 54 sek. przed końcem trener Płachta wycofał bramkarza, ale ten manewr nie przyniósł efektu.

Hokeiści Zagłębia grą w formacjach specjalnych i w defensywie udowodnili, że każdy rywal musi się z nim liczyć. Zrealizowali swoje marzenie o finale tej prestiżowej imprezy, a pewnie teraz będą mieli sny o zdobyciu Pucharu Polski...

Włodzimierz Sowiński

◼ ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 4:2 (1:1, 2:1, 1:0)

1:0 – Sozanski – Bernacki – Nahunko (4:49), 1:1 – Jonasz Hofman – Wronka – Pasiut (9:55, w przewadze), 2:1 – Piiponen – Chmielewski – Roine (26:59, w przewadze), 2:2 – Dupuy – Anderson – Monto (30:35, w przewadze), 3:2 – Enlund – Chmielewski – Roine (32:36), 4:2 – Seppala – Brynkus – Jokinen (58:37).

Sędziowali: Michał Baca i Paweł Kosidło – Mateusz Kucharewicz i Michał Żak. Widzów 2600.

ZAGŁĘBIE: Halonen; Ciura – Sozanski (2), Wanacki – Naróg, Biłas – Björkung, Kotlorz; Piiponen (2) – Seppala – Jokinen, Roine – Enlund – Chmielewski (4), Brynkus – Alanen – Bernacki, Gromadzki – Nahunko – Sirkiä (4), Sołtys. Trener Matias LEHTONEN.

GKS: Eliasson; Lundegard – Runesson, Verveda (2) – Maciaś, Hoffman – Chodor; Fraszko – Pasiut – Wronka, Dupuy – Anderson – Michalski, Koivusaari (2) – Monto (2) – Bepierszcz, Jakub Hofman – McNulty (5+20) – Jonasz Hofman, Dawid. Trener Jacek PŁACHTA.

Kary: Zagłębie – 12 min, GKS – 31 (kara meczu dla McNulty'ego) min


8 SEKUND był do końca kary Sirkii, gdy Zagłębie straciło pierwszego gola.

15 STRZAŁÓW oddali sosnowiczanie i zdobyli cztery gole. GKS miał 26 uderzeń.

Dziś od godziny 18.00 drugi półfinał JKH GKS Jastrzębie - Unia Oświęcim.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się