Zagłębie na deskach
Trzy mocne ciosy otrzymali w przeciągu kilku dni piłkarze z Sosnowca. Jeśli szybko nie wstaną, muszą się liczyć z konsekwencjami.
Wydaje się, że Bartosz Boruń (z lewej) i jego koledzy zostali w blokach startowych... Fot. Facebook/Zagłębie Sosnowiec
Niezła postawa w sparingach, wygrana na inaugurację w wyjazdowym meczu z Sokołem Kleczew... Wydawało się, że w klubie z Sosnowca nastaną spokojne dni i przebudowany, a w zasadzie stworzony na nowo zespół będzie walczył o powrót na zaplecze ekstraklasy.
Kibice nie wytrzymują
Bańka szybko jednak pękła. Między 2 a 10 sierpnia Zagłębie uległo w lidze 1:5 Resovii, po 0:3 z Hutnikiem Kraków pożegnało się z Pucharem Polski, a w niedzielny wieczór - po kolejnym dramatycznym występie - przegrało 0:3 z Unią Skierniewice. Ponad 3000 kibiców już w trakcie meczu dało upust emocjom. „Zejdźcie z boiska, nie róbcie z nas pośmiewiska” - to najłagodniejsze „apele”, które niosły się z trybun. Fani mają dość kolejnych kompromitacji i upokorzeń. W klubie zmieniają się piłkarze, trenerzy, czasem współudziałowcy, patrz Rafał Collins, a drużyna jak zawodziła, tak zawodzi. Warto w tym miejscu przypomnieć, że po raz ostatni u siebie wygrała 5 kwietnia, pokonując Olimpię Elbląg, której nie ma już w 2. lidze. W żadnym z sześciu kolejnych meczów u siebie nie była w stanie sięgnąć po komplet punktów, dając się pokonać m.in. Świtowi Szczecin, Wiśle Puławy czy wspomnianemu beniaminkowi ze Skierniewic, przy całym szacunku dla wymienionych.
Prezydent czeka
Klub z Sosnowca od dłuższego czasu jest obiektem drwin i żartów. Jak długo jeszcze? Zagłębie to wciąż miejska spółka, stąd nie dziwi komentarz, a w zasadzie zapowiedź rozliczeń, która padła z ust prezydenta Arkadiusza Chęcińskiego. „Jestem jeszcze tydzień poza miastem i przez ten czas nie będę komentował tych kompromitacji. Nie jestem w stanie. Po powrocie muszę się spotkać z odpowiedzialnymi osobami. Wtedy możecie liczyć ma komentarz” - zwrócił się do kibiców za pośrednictwem social mediów. Niewykluczone, że fatalna postawa zespołu przyspieszy sprzedaż klubu. Trwa właśnie procedura przetargowa na zakup akcji Zagłębia, a jednym z zainteresowanych przejęciem 4-krotnego zdobywcy Pucharu Polski jest Marek Koźmiński, który dziś będzie brał udział w tzw. negocjacjach.
Zagubiony w akcji
Zanosi się więc, że druga połowa sierpnia będzie burzliwa. Mimo emocji, wyjątkowo spokojnie do całej sytuacji zdaje się podchodzić trener Marek Gołębiewski, który na konferencji prasowej wysnuł tezę, że z Unią jego zespół zagrał lepiej niż z Hutnikiem. Nawet jeśli taka „mądrość” przeszła mu przez głową, mógł nie przekazywać jej na forum. - Ciężko jest coś powiedzieć po bliźniaczym meczu jak z Resovią. Głupota jednego z zawodników (Patryk Gogół - przyp. red.) spowodowała, że zostaliśmy w dziesięciu i powtórzył się scenariusz sprzed tygodnia. W pucharowym starciu chcieliśmy oszczędzić zawodników. W Krakowie nie mieliśmy świeżości, ale z Unią wyglądaliśmy lepiej i na początku mieliśmy bardzo dobre sytuacje. Szkoda, że je zmarnowaliśmy... W końcówce widzieliśmy, że to co się dzieje na murawie, to jest wstyd i po raz kolejny muszę przeprosić kibiców za to, że oglądali Zagłębie w takiej dyspozycji - powiedział szkoleniowiec, któremu ponadroczny rozbrat z ligową piłką nie wyszedł na dobre. Gołębiewski dość szybko zagubił się w akcji. Bezsensownie z dnia na dzień wrócił do gry z wahadłowymi, choć takich Zagłębie nie posiada, a niefortunne wypowiedzi, że mający za sobą dwa mecze ligowe piłkarze będą oszczędzani w Pucharze Polski, świadczą o tym, że czasem warto dwa razy zastanowić się nad tym, czy dana myśl powinna zamienić się w słowa... Na razie jednak słów na to co grają, a w zasadzie nie grają piłkarze z Sosnowca, którzy już na starcie sezonu sami sobie podstawili nogę.
Krzysztof Polaczkiewicz
