Zagapił się, że wygrał wszystko

Alexander Zverev zdobył drugi wielkoszlemowy tytuł w karierze. Poprzednim niemieckim triumfatorem w Nowym Jorku był Boris Becker – 37 lat temu...

Alexander Zverev zdobył w tym sezonie tylko dwa tytuły - oba wielkoszlemowe. Fot. PAP/EPA

US OPEN

Pod nieobecność lidera rankingu Jannika Sinnera Alexander Zverev był na kortach Flushing Meadows rozstawiony z numerem 1 i zakończył rywalizację jako najlepszy. W niedzielnym finale US Open w Nowym Jorku po trzech godzinach i 33 minutach Niemiec pokonał Amerykanina Bena Sheltona (8.) 6:3, 7:6 (7-2), 5:7, 6:2.

Do niecodziennej sytuacji doszło po piłce meczowej. Zverev był tak skupiony, że nie zorientował się, iż wygrał. Po wymianie zrobił kilka kroków w tył, jakby oczekiwał serwisu rywala. Dopiero krzyki i machanie z jego boksu uświadomiły mu, że to koniec.

29-letni Niemiec został właśnie czwartym tenisistą w erze Open (od 1968 roku), który zdobył swoje dwa pierwsze wielkoszlemowe tytuły w tym samym sezonie, po tym jak w czerwcu triumfował na Roland Garros.

Cierpienie i ból

Triumf tenisisty rodem z Hamburga jest spektakularnym odwróceniem losu po bolesnych przeżyciach, których doświadczył na początku ubiegłego roku. Niemiec zalał się łzami po tym, jak przegrał z Sinnerem finał Australian Open – swój trzeci z rzędu przegrany finał Wielkiego Szlema. W 2026 roku, po dotarciu do półfinału w Melbourne, Zverev przełamał wielkoszlemową niemoc na Roland Garros, pięć tygodni później awansował do finału Wimbledonu (uległ Włochowi), a teraz sięgnął po drugi wielkoszlemowy tytuł.

– Chcę podziękować mojemu zespołowi. Przez 30 lat nie wygraliśmy ani jednego turnieju wielkoszlemowego, a teraz zdobyliśmy dwa w ciągu zaledwie trzech miesięcy. Myślę, że Bóg widział, jak ciężko pracowaliśmy, ile wycierpieliśmy, ile bólu musieliśmy znosić. Myślę, że rok 2026 jest rezultatem wszystkich lat, które wydarzyły się wcześniej – stwierdził „Sascha”, syn emigrantów ze Związku Radzieckiego.

Niemiec w tym sezonie w pełni wykorzystuje problemy zdrowotne Sinnera i Carlosa Alcaraza. Włoch i Hiszpan od Australian Open 2024 między sobą rozdzielili dziewięć kolejnych szlemów. We French Open 2026 zabrakło Alcaraza, a Sinner odpadł już w 2. rundzie. Natomiast w US Open Hiszpan wrócił po czteromiesięcznej przerwie i przegrał w ćwierćfinale z Sheltonem. Jedynie w finale Wimbledonu 2026 Sinner pokonał Zvereva.

„Maratończyk” był świeży

Z o pięć lat młodszym Sheltonem Niemiec mierzył się po raz szósty i odniósł szóste zwycięstwo. Ich nowojorskie starcie było znacznie mniej wyrównane, niż może to sugerować wynik. Zverev w Nowym Jorku męczył się w dwóch pierwszych rundach, w których potrzebował pięciu setów, i w sumie w drodze do finału spędził na korcie 19 godzin i 38 minut – to czwarty najdłuższy łączny czas potrzebny na dotarcie do finału turnieju wielkoszlemowego od 1991 roku.

Mimo to od początku „maratończyk” prezentował się bardziej świeżo. Amerykanin, który w drugiej rundzie wyeliminował Huberta Hurkacza, a w ćwierćfinale pokonał broniącego tytułu Alcaraza, nie miał sposobu na głębokie i przemyślane zagrania Zvereva. Przełamał go tylko raz – w 12. gemie trzeciej partii, co oznaczało jej wygranie. Ale w czwartym secie Niemiec natychmiast wrócił do wysokiego poziomu – zaczął od przełamania, potem dokonał tego ponownie na 5:2 i pewnie serwował na zwycięstwo.

Wróżba mistrza

Shelton walczył o to, by zostać pierwszym amerykańskim tenisistą od czasu Andy'ego Roddicka w 2003 roku, który sięgnąłby po wielkoszlemowy tytuł w singlu. Jednocześnie mógł zostać dopiero drugim Afroamerykaninem, który triumfował na tym poziomie – po Arthurze Ashe'u w 1975 roku.

– Ben, jesteś niesamowitym tenisistą i wspaniałym człowiekiem. To był twój pierwszy wielkoszlemowy finał, ale już ci mówiłem, że wrócisz tutaj jeszcze wiele, wiele razy – powiedział Zverev do Sheltona podczas ceremonii wręczenia trofeów.

Niemiec, który w tym roku legitymuje się bilansem 25 zwycięstw i zaledwie dwóch porażek w turniejach wielkoszlemowych, pozostaje zdecydowanie w grze o końcowy triumf w rankingu ATP, mimo że zdobył w tym sezonie tylko dwa tytuły – oba wielkoszlemowe.

Finał singla mężczyzn: Alexander Zverev (Niemcy, 1) – Ben Shelton (USA, 8) 6:3, 7:6 (7-2), 5:7, 6:2. 

(ToM)

Goni Sinnera

W poniedziałkowym notowaniu rankingu ATP Alexander Zverev nadal jest drugi, ale Niemiec odrobił ponad 3000 punktów do nieobecnego w Nowym Jorku Jannika Sinnera – teraz traci do Włocha już „tylko” 1810 pkt. Trzeci jest Carlos Alcaraz, Ben Shelton awansował na najwyższą w karierze czwartą pozycję, a do top 10 – na 8. lokatę – wskoczył kolejny Amerykanin i półfinalista US Open, Frances Tiafoe. Z czołowej dziesiątki wypadł Serb Novak Djoković.

Najwyżej z Polaków sklasyfikowany jest Hubert Hurkacz, który w porównaniu z zestawieniem sprzed dwóch tygodni awansował o jedno „oczko” – na 46. miejsce; Kamil Majchrzak pozostał 73.

Zverev powiększył natomiast do 700 punktów przewagę nad Sinnerem na czele rankingu Race To Turin, który wyłoni uczestników kończącego sezon turnieju ATP Finals. Hurkacz zajmuje 39. lokatę.

Rybakina oficjalnie

Tenisistka z Kazachstanu Jelena Rybakina, triumfatorka US Open, została oficjalnie liderką światowego rankingu – po raz pierwszy w karierze. W opublikowanym w poniedziałek notowaniu wyprzedziła swoją finałową rywalkę Arynę Sabalenkę, którą w sobotę pokonała 6:4, 5:7, 6:2. Białorusinka numerem 1 była łącznie przez 107 tygodni.

Iga Świątek, która odpadła w Nowym Jorku w 4. rundzie (była na czele zestawienia przez 125 tygodni), spadła z ósmej na dziewiątą lokatę. Poprzednio tak nisko plasowała się w lutym 2022 roku, a od kwietnia 2022 do października 2024 spędziła 125 tygodni na czele rankingu.

Do top 10 po raz pierwszy w karierze awansowała Ukrainka Marta Kostjuk, która zepchnęła z „dziesiątki” Amerykankę Amandę Anisimovą. Maja Chwalińska jest 26. (z 22.), Magdalena Fręch 57. (z 41.), Magda Linette – 74. (z 82.). Katarzyna Kawa zajmuje 128. pozycję, a na najwyższą w karierze – 171. – awansowała Martyna Kubka.

W rankingu Race to the WTA Finals, który wyłoni osiem uczestniczek kończącego sezon turnieju w listopadzie, Świątek zajmuje 10. pozycję. Na czele także są Rybakina i Sabalenka.

Wróciła do Meksyku

Mistrzyni z 2024 roku Magdalena Fręch jest rozstawiona z numerem 7. w turnieju WTA 500 w Guadalajarze (z pulą nagród 1,2 mln dolarów), który rozpoczął się w Meksyku. W nocy polskiego czasu łodzianka miała zmierzyć się w 1. rundzie z kwalifikantką, Japonką Nao Hibino (199. WTA). Gwiazdami imprezy w Meksyku są Ukrainka Marta Kostjuk (10.) i Amerykanka Iva Jovic (16.). Dwa lata temu Fręch wygrała w Guadalajarze jak dotąd swój jedyny turniej rangi WTA.

(t)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Masz już dostęp? Zaloguj się