Zadość tradycji

Gdyby nie kiepska skuteczność ekipie z Cygańskiego Lasu nie przyszłoby przełknąć piątej porażki w piątym meczu z drużyną z Chojnic.

Biało-zieloni nie przebierali w środkach, ale na punkty się to nie przełożyło... Fot. Krzysztof Dzierżawa / Press Focus

Od pierwszego gwizdka inicjatywę posiadali gospodarze. Mający serię pięciu spotkań bez wygranej podopieczni trenera Piotra Tworka odważnie ruszyli do przodu, raz za razem meldując się w okolicy pola karnego przyjezdnych. Ich ofensywne zapędy sprawiały problemy defensywie Chojniczanki, która gubiła krycie i notowała straty, ale w bramce „cuda” wyprawiał Damian Primel. W sukurs przychodziły mu także rozregulowane celowniki miejscowych, którzy wręcz razili nieskutecznością. Tak było m.in. w 41 minucie, kiedy najlepszą okazję przed przerwą zmarnował Daniel Świderski, a kilka minut wcześniej uderzający zza pola karnego Daniel Ściślak trafił tylko w słupek.

Po zmianie stron obraz gry uległ diametralnej zmianie i doczekaliśmy się emocji. Zaledwie kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry goście wywalczyli rzut karny, będący konsekwencją faulu Dawida Mazurka na Mateuszu Bąkowicz. Piłkę na „wapnie” ustawił Valerijs Szabala, jednak jego intencje wyczuł Wiktor Kaczorowski. W powstałym zamieszaniu arbiter dopatrzył się jednak przewinienia Jakuba Kempnego, nakazując powtórzenie stałego fragmentu gry. Odpowiedzialność wziął siebie Bąkowicz i precyzyjnym uderzeniem umieścił piłkę w siatce. Sytuacja gospodarzy skomplikowała się jeszcze bardziej w 57 minucie. Po stracie piłki zbyt ostro w kierunku rywala ruszył Adam Gibiec, który trafił przeciwnika wyprostowaną nogą i obejrzał za todrugą żółtą kartkę.

Grający w przewadze goście błyskawicznie wykorzystali wolną przestrzeń. Po godzinie gry potężne uderzenie z około 20 metrów oddał Maciej Famulak. Piłka nieprzyjemnie kozłowała tuż przy samym słupku, lecz wyciągnięty jak struna Kaczorowski zdołał ją sparować. Wkrótce Bielszczanie stracili futbolówkę na własnej połowie. Adresatem prostopadłego podania był Szabala, który sprytnym, technicznym uderzeniem dzióbnął piłkę nad wychodzącym z bramki Kaczorowskim.

Rekord nie zamierzał składać broni i w70. minucie gospodarze wywalczyli rzut wolny z rogu linii pola karnego. Po strzale Piotra Ceglarza piłka zatrzymała się na murze, a futbolówkę ponownie wrzucił w pole karne Jan Sobociński. W powstałym w szesnastce zamieszaniu najprzytomniej zachował się Gabriel Kasprowicz , pakując z bliskiej odległości piłkę pod samą poprzeczkę i dając sygnał do odrabiania strat.

Choć zawodnicy Rekordu do ostatnich minut próbowali zepchnąć rywali do defensywy i doprowadzić do remisu, szczelna i skoncentrowana defensywa Chojniczanki nie pozwoliła sobie na błędy.

(gru)

OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐

◼ Rekord Bielsko-Biała - MKS Chojniczanka 1:2 (0:0)

0:1 - Bąkowicz, 49 min (karny), 0:2 - Szabala, 64 min, 1:2 - Kasprowicz, 71 min

REKORD: Kaczorowski - Sapiński (80. Pawłowski), Boczek, Sobociński, Mazurek - Kempny (62. Tekieli), Gibiec, Ceglarz, Ściślak (84. Hornik), Kasprowicz (80. Gumółka) - Świderski (62. Kasprzak). Trener Piotr TWOREK.

CHOJNICZANKA: Primel - Bąkowicz (82. Szot), Juchymowycz, Tecław, Nowacki, Mosek (80. Sobeczko) - Stypułkowski, Szczepanek, Adamczyk (59. Żywicki) - Szabala, Sobol (59. Famulak). Trener Marek BRZOZOWSKI.

Sędziował Maciej Pelka (Poznań). Widzów 300.

Żółte kartki: Gibiec, Sobociński, Kempny - Bąkowicz, Tecław, Szczepanek, Stypułkowski, czerwona Gibiec (57, druga żółta).



Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się