Zadanie wykonane
Mistrzem olimpijskim w sprincie został wicemistrz igrzysk w Pekinie, Francuz Quentin Fillon Maillet. Polacy? - Było lepiej niż w poprzednich biegach, choć oczekiwania były większe.
Metę mija szczęśliwy złoty medalista... Fot. PAP/EPA
BIATHLON
Przewrotnie wierzyliśmy, że piątek trzynastego będzie szczęśliwy dla czwórki naszych reprezentantów startujących w biegu na 10 km, który nazywany jest sprinterskim. Nie ma w nim miejsca na kalkulacje - trzeba szybko biegać i bezbłędnie strzelać, bo każde pudło oznaczało bieganie karnej rundy, czyli dodatkowe 150 metrów. Dodatkowo, wysoko położona trasa w Anterselvie - ponad 1500 m nad poziomem morza - jest bardzo trudna. Nie ma miejsca na odpoczynek.
Zależy od strzelania
- Dobiegając do strzelnicy jest leciutka „hopka” i potem cały czas jest prosta, więc trzeba bardzo uważnie regulować swoje tempo podejścia do strzelnicy, a tam już decyduje automatyzm. To, co robiło się na strzelnicy, a biathloniści oddają na treningach około 10-12 tysięcy strzałów, trzeba przełożyć na zawody – tak opisywał nieprzyjazną trasę nasz wicemistrz olimpijski z Turynu, Tomasz Sikora, nie kryjąc optymizmu związanego ze startem Polaków. - Każdy ma szanse może nie wygrać, ale dostać się do czołówki. Jeżeli któryś znalazłby się w dwudziestce, to naprawdę byłoby fajne miejsce naszych młodych biathlonistów. To jednak będzie zależało od strzelania. Nie mogą pozwolić sobie na błędy na strzelnicy, które w biegu sprinterskim od razu cię oddalają od dobrych miejsc - tyle nasz pięciokrotny uczestnik igrzysk olimpijskich, srebrny medalista z Turynu sprzed 20 laty.
Zabawa ruszyła
I punktualnie o czternastej zaczęła się rywalizacja w 90-osobowej stawce, chociaż w przypadku Konrada Badacza, który wystartował jako pierwszy z Biało-czerwonych, trudno było mówić o przyjemności. Na „dzień dobry” zaliczył trzy pomyłki na strzelnicy, więc dodatkowe 450 m oznaczało koniec jakichkolwiek oczekiwań. Zdecydowanie lepiej poszło bezbłędnemu Grzegorzowi Galicy, potem Jan Guńka raz chybił, a Marcin Zawół zawiódł aż trzykrotnie (łącznie cztery rundy). Po drugiej rundzie jeszcze bardziej skomplikowała się sytuacja Polaków, bo jeśli jeden dobrze strzelał – Badacz, to drugi mylił się raz – Guńka, a Galica dwa razy. Ostatecznie 29. był Guńka, Galica zajął 37. miejsce, Badacz był 57., a Marcin Zawół 69. Na pewno chcielibyśmy więcej, bo od 16. miejsca Zbigniewa Filipa w 1992 roku w Albertville w sprincie już trochę czekamy, ale w niedzielnym biegu pościgowym – poza Zawołem - wystartujemy trójką Biało-czerwonych – pierwsza sześćdziesiątka kwalifikowała się – a takie było zadanie do wykonania. Dodajmy, że wynik Galicy jest drugim przypadkiem w historii sprintu na igrzyskach, po wielu latach, żeby tak młody zawodnik, jeszcze przed 19. urodzinami, zajmował lokatę w pierwszej czterdziestce.
Francusko-norweska koalicja
Na mecie okazało się, że nadal rządzi francusko-norweska koalicja. Rozczarowani mogą czuć się Szwedzi, Niemcy i Włosi. Mistrzem olimpijskim został 33-letni Francuz Quentin Fillon Maillet. W tej konkurencji wicemistrz igrzysk z Pekinu zdobył drugie złoto w zawodach olimpijskich w Anterselvie, wcześniej z koleżankami i kolegami z reprezentacji wygrał sztafetę mieszaną. W sumie ma już w dorobku siedem krążków z igrzysk: cztery z najcenniejszego kruszcu i trzy srebrne. Za nim uplasowali się Norwegowie, srebro przypadło Vetle Sjaastadowi Christiansenowi, a brąz Sturli Holmowi Laegreidowi. Drugi z Wikingów był wcześniej trzeci na 20 km. Dodajmy, że 9 zawodników strzelało bezbłędnie, pierwsza piątka zachowała czyste konto. Francuz Emilien Jacuelin przegrał brązowy medal o 0,2 sekundy, a Koreańczyk Choi Dujin , który wystartował jako ostatni, na mecie też pojawił się ostatni.
W niedzielę biathloniści będą rywalizować w biegu na dochodzenie na 12,5 km. 60 najlepszych zawodników sobotniego sprintu przystąpi do niego z zachowaniem różnic czasowych.
Zbigniew Cieńciała
NA MECIE
◼ Jan GUŃKA: - Na pewno szkoda „leżaka”, bo popełniłem minimalny błąd. Czułem, że może wpaść, a nie wpadł. „Stójkę” udało mi się fajnie przypilnować. Czułem, że to były pewne strzały, w fajnym rytmie, więc strzelanie na plus. Bieg w porównaniu z tym, co się ostatnio działo, też na plus i mogę być zadowolony z dzisiejszego startu, bo to może być fajna pozycja do biegu pościgowego. Cieszę się, że było lepiej niż w poprzednich biegach.
◼ Grzegorz GALICA: - Po pierwszym strzelaniu trochę zeszło ze mnie ciśnienie, bo ostatnio miałem problemy z trafianiem leżąc. Udało się strzelić na zero, więc drugą pętlę pobiegłem we w miarę dobrym tempie, choć chyba trochę za szybko. Strzelanie stojąc było z chęcią zrobienia go dobrze, w swoim rytmie, ale nie byłem oddechowo gotowy, tak w stu procentach plus moje głupie błędy. Bardzo szkoda tych dwóch kar, bo choć biegowo nie czułem się wybitnie, to czas na mecie nie był najgorszy, więc mógł być to fajny dzień. Cieszę się na bieg pościgowy, bo po to tu przyjechałem, by startować. Zostaje mi walczyć dalej.
(ZC)
