Zaczęli od kompromitacji
Nieudolność i bezradność piłkarzy GKS-u Tychy w pierwszym sparingu ma tylko jeden pozytywny aspekt...
22-letni Kacper Kołotyło wykonał kilka parad w meczu z Polonią Bytom. Fot. Łukasz Sobala/Press Focus
To, co zademonstrowali piłkarze GKS-u, wywołało złość i oburzenie kibiców. Zacytujmy tylko niektóre wpisy z oficjalnych social mediów „Trójkolorowych”: zaangażowanie zerowe, kpina z kibiców, standard i żenada!
Dobry materiał
A co po porażce 1:3 z II-ligową Polonią Bytom powiedział trener tyszan Artur Skowronek? Przeczytajcie uważnie jego słowa, bo warto... się nad nimi głębiej zastanowić. – Cieszę się z tej gry kontrolnej, bo przeciwnik był bardzo wymagający, bardzo dobrze zorganizowany i bardzo intensywny – stwierdził w pomeczowej wypowiedzi dla klubowych mediów szkoleniowiec GKS-u Tychy. – Z tej perspektywy mamy na pewno dużo dobrego materiału. Chcieliśmy zamknąć pierwszy tydzień, mikrocykl, od strony motorycznej i na pewno to zrobiliśmy. Wykreowaliśmy też sytuacje, których nie skończyliśmy, popełniliśmy też kilka błędów w zakładaniu pressingu, między innymi dlatego, że Polonia Bytom bardzo dobrze operuje piłką. To taki materiał, który daje nam kolejne rozwiązania, żeby iść do przodu. Każdy z piłkarzy dostał po 45 minut, takie założenie było objętościowe. Piłkarze wracają do rytmu meczowego i z biegiem czasu to wszystko będzie się krystalizowało.
Z czego się pan cieszy?
Panie trenerze z czego się pan cieszy? Ten „bardzo wymagający przeciwnik” to zespół z trzeciego poziomu rozgrywek. Jeżeli więc rywal z tak niskiej półki jest na tle GKS-u Tychy „bardzo dobrze zorganizowany i bardzo intensywny”, to jaki jest pułap tyskiej drużyny? Trener 100-lecia polskiej piłki Kazimierz Górski zwykł mawiać – dodajmy, iż Artura Skowronka nie było wtedy jeszcze na świecie – że gra się tak, jak przeciwnik pozwala. To „Trójkolorowi” pozwalali bytomianom na wszystko. Pierwszy gol stracony z karnego po zagraniu ręką przez Nemanję Nedicia, drugi po trampkarskim błędzie Marcela Łubika, który podał piłkę w swoim polu karnym rywalowi, pozwalając na strzał do pustej bramki, a trzeci po „entej” stracie futbolówki podczas rozpoczynania gry od swojej bramki.
Gorzej już być nie może
W dodatku w tym krótkim fragmencie Artur Skowronek kilka razy użył sformułowania „na pewno”. Tak naprawdę to pewne jest tylko jedno – i to jest jedyny pozytywny aspekt tego meczu – że gorzej już być nie może. Chyba...
Sytuacji wykreowanych przez GKS w meczu z Polonią było jak na lekarstwo, a pierwszy celny strzał dopiero w 43 minucie oddał najbardziej zaangażowany w grę Wiktor Niewiarowski. Ponadto większość zawodników przespacerowało swoje 45 minut, a strata piłki raz po raz otwierała rywalom drogę w pole karne. Jedynie końcówka pierwszej i początek drugiej połowy, w której rywale sami sobie strzelili gola – czyli w sumie kwadrans meczu – można było zaliczyć do poprawnych. To wrażenie szybko jednak zepsuła końcówka spotkania, kiedy to Teo Kurtaran wielokrotnie tracił piłkę i Kacper Kołotyło parę razy zmuszony został do efektownych parad. Jedną z nich, po strzale z połowy boiska, zaliczył nawet przed polem karnym i gdyby to był mecz oficjalny musiałby opuścić boisko, ale z racji kontrolnego charakteru gry został do końca i obronił jeszcze mocne uderzenie z 17 metrów.
Natężenie psychofizyczne
– To naprawdę dobre bodźce treningowe. Piłkarze dostają dobre obciążenia – zapewnił Artur Skowronek. – Fajnie je tolerują i na pewno nie będzie inaczej w drugim tygodniu. Dlatego cieszę się, że możemy zmienić otoczenie i przy takim natężeniu psychofizycznym zawodnicy odbędą takie minizgrupowanie w Busku-Zdroju. Tam też jest dobra odnowa, także będziemy ze sobą dłużej, będziemy się bardziej scalać, żeby tworzyć jedność, która będzie siłą na wiosnę.
A kibice czekają tylko na to, żeby GKS Tychy grał lepiej...
Jerzy Dusik
