ZaChłańni, ale nienasyceni

Zabrzanie nie wykorzystali okazji do zrównania się liczbą punktów z liderującą Jagiellonią. I mieli prawo być ciut bardziej rozgoryczeni podziałem punktów niż gospodarze.

Maksym Chłań (na pierwszym planie) dał przegrywającemu Górnikowi sygnał do powstania z kolan. PAP/Łukasz Gągulski

Bartosz Kopacz, Rafał Kurzawa, Krzysztof Kubica, Kamil Zapolnik, Jesus Jimenez, a na trenerskiej ławce Marcin Brosz – ech, niejednemu z kibiców Górnika zakręciła się w poniedziałkowy wieczór łezka w oku, bo nie brak na tej liście ich ulubieńców. Byłych ulubieńców – uściślijmy, bo wspomniany szkoleniowiec z dala od Zabrza zbudował drużynę z tych, którzy mają w CV zabrzańską szkołę charakteru. Każdy z nich jednak dawał w którymś momencie niedawnej klubowej przeszłości powód, by myśleć o nim z sentymentem.

Chłopaki też płaczą

To był pierwszy powód do ewentualnych wzruszeń górniczych fanów. Ten drugi, związany z Niecieczą, był z kategorii tych gorzkich. Kiedy niemal dziesięć lat temu Górnik – przed niemal tysiącem swych kibiców – po raz ostatni spadał z ekstraklasy, działo się to właśnie na kameralnym stadionie w Niecieczy. Morze łez popłynęło wówczas na murawie, ze zwieszonymi głowami schodzili do górniczej szatni między innymi... Kopacz i Kurzawa. Zaraz potem na Roosevelta pojawił się wspomniany Brosz, dał podwaliny pod „nowego Górnika”, Arena Zabrze nauczyła się przyśpiewki „do młodzieży świat należy”.

„Blitzkrieg” Fassbendera

No i w końcu sama w sobie Termalica w brutalny sposób skłaniała zabrzańskich fanów do szlochu. Konkretnie – Morgan Fassbender. W sierpniowym upale w Zabrzu to Niemiec zdobył jedyną bramkę meczu, przesądzając o sensacyjnej wygranej beniaminka. W poniedziałkowy wieczór – w diametralnie odmiennych warunkach, przy temperaturze znacznie poniżej zera – Fassbender też sprawdził, jak rozgrzani są rywale. Dokładnie 104 sekundy od pierwszego gwizdka potrzebował, by otworzyć wynik meczu, pokonując Marcela Łubika „na raty” po prostopadłym podaniu Dominika Strzałka. - Szkoda, że nie udało się wyciągnąć asysty z tego podania. Ale ważne, że skończyło się golem – mówił w przerwie młody pomocnik gospodarzy.

- Uczulaliśmy się, że rywale mają mocne początki, że grają piłki za plecy. A jednak nie udało się przeciąć tego podania... - kajał się Kryspin Szcześniak, zastępujący w zabrzańskiej defensywie Rafała Janickiego.

Maksym(alna) motywacja

Nokdaun w pierwszej rundzie? Zamroczenie trafionego? Nic z tych rzeczy. Nie brak w górniczym teamie charakternych walczaków. Ale jeśli w tych warunkach – przy 0:1 – ktoś ma wstrząsnąć ekipą, to kandydatów jest tylko dwóch. Naturalny – to kapitan Erik Janża, i zaczął on „szesnastkę” gospodarzy zarzucać podaniami i centrami. A ten szarpiący z trzewi i dający najwięcej z wątroby – to Maksym Chłań. Nie ma drugiego w Zabrzu chłopaka tak zachłannego – poprawka: zaChłańnego – na drybling, akcję, strzał. Adrian Chovan z uderzeniami obu – chytrymi, mierzonymi – sobie poradził. Nie poradził sobie z ciosem tyleż podstępnym, co pechowym: Arkadiusz Kasperkiewicz tak niefortunnie przecinał podanie Lukasa Sadilka w kierunku Jarosława Kubickiego, że wpakował piłkę do własnej bramki!

Czy VARto słuchać VAR-u?

- Czy cofnęliśmy się za głęboko? - zastanawiał się po tej odsłonie Marcin Brosz. – Tak. Ale nie dlatego, że tak chcieliśmy. To Górnik rozgrywał dobre spotkanie. Trudno było zneutralizować jego środek, więc poświęcaliśmy na to wielu zawodników ofensywnych – tłumaczył szkoleniowiec Termaliki.

W drugiej części przewaga gości nie była aż tak znacząca, ale wciąż to oni sprawiali wrażenie bardziej głodnych sukcesu i gola. Raz za razem „gotowało się” w polu karnym Termaliki, aż... się ugotowało. Przynajmniej na chwilę, gdy Paweł Malec starcie Wojciecha Jakubika z Jarosławem Kubickim zinterpretował jako faul: „jedenastka”! Daniel Stefański na VAR-ze miał jednak swoją wizję tej akcji, i po niemal pięciu minutach (!) konsultacji przekonał do niej młodszego rozjemcę z gwizdkiem.

Górnik karnego nie dostał, mógł za to dostać... bramkę do szatni: Łubik złapał jednak „w zęby” piłkę uderzaną z bliska głową przez Bartosza Kopacza. Apetyt na trzy punkty zaspokojony nie został, ale w tych okolicznościach ów jeden punkcik nie jest bynajmniej klęską...

Dariusz Leśnikowski

CYTAT WIECZORU

„Legia zepsuła Twittera żeby się nie śmiać z ich ostatniego miejsca”

 (@ergosumblito)


OCENA MECZU⭐

◼ Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Górnik Zabrze 1:1 (1:1)

1:0 – Fassbender, 2 min (bez asysty), 1:1 – Kasperkiewicz, 40 min (bez asysty)

Termalica: Chovan 7 – Isik 5, Kopacz 6, Kasperkiewicz 4 – Boboc 4, Kurzawa 4 (68. Jakubik 3), Kubica 6, Hilbrycht 4 (73. Wolski niesklas.) – Strzałek 6 (84. Biniek niesklas.), Fassbender 6 (68. Jimenez 2) – Zapolnik 4 (68. Durdov 3) Trener Marcin BROSZ. Rezerwowi: Mleczko, Guerrero, Masoero, Matysik, Putiwcew, Trubeha.

Górnik: Łubik 5 – Sacek 5, Szcześniak 5, Josema 6, Janża 6 – Kubicki 7, Hellebrand 7 – Domingues 6, Sadilek 6, Chłań 7 (83. Massimo niesklas.) – Liseth 5 (83. Rupanow niesklas.). Trener Michal GASPARIK. Rezerwowi: Loska, Ambros, Bochniewicz, Donio, Olkowski, Podolski, Rakoczy, Sauer, Szala.

Sędziował Paweł Malec (Łódź) - 5. Asystenci: Sebastian Mucha (Kraków) i Michał Gajda (Zgierz). Widzów 2958. Czas gry 99 min (48+51). Żółta kartka Hilbrycht (71. faul)


MÓWIĄ LICZBY
BRUK-BET GÓRNIKA
30 posiadanie piłki  70
3  strzały celne  3
9  strzały niecelne  19
2  rzuty rożne  10
12  faule  8
1  spalone  0
1 żółte kartki  0

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się