Zabrzańskie deja vu

LIGOWIEC - Michał Zichlarz

Zima 2025. Po pierwszej części rozgrywek drużyna prowadzona przez Jana Urbana jest w ligowej czołówce. Na koniec jesiennej rywalizacji Górnicy pokonują u siebie w barbórkowym meczu Lecha, mają zdobytych 30 punktów i są na 6. miejscu, tracąc do czwartej Legii ledwie dwa „oczka”. Niestety dla nich, w styczniu odchodzi Damian Rasak, za którym była świetna runda; zdobywał bramki (4) i dobrze kierował grą zespołu. Przechodzi do węgierskiego Ujpestu (teraz znowu jest w ekstraklasie, tyle że w GieKSie).

Górnik wiosnę 2025 zaczyna od remisu u siebie z Puszczą. Potem jest wysoka porażka z Pogonią, przegrana z Rakowem, ale też zwycięstwo z Radomiakiem. W pierwszych czterech meczach 4 punkty – dokładnie jak teraz. W końcu jednak drużyna zaczęła się rozkręcać. Przyszły wygrane z Lechią i Motorem. Zespół grał dobrze także w kolejnych spotkaniach – z GKS-em, Legią i Zagłębiem. Strzelał pierwszy gola, ale... potem tracił dwa i zaliczył trzy kolejne przegrane po 1:2. Po porażce w kwietniu w Lubinie działacze niespodziewanie zwolnili trenera Urbana, który - jak wiadomo - teraz jest selekcjonerem. Sezon Zabrzanie kończą na rozczarowującym 9. miejscu, nawet za beniaminkami z Katowic i Lublina.

Zima 2026. Po pierwszej części zabrzanie są nawet wiceliderem, z 30 punktami w 18 grach, dokładnie jak w zeszłym roku. Niestety, tracą swojego ofensywnego lidera Ousmane Sow. Senegalczyk jesienią należał do najlepszych nie tylko w swojej drużynie, ale w całej lidze. Zdobył w ekstraklasie i w Pucharze Polski 9 bramek, do tego zanotował trzy asysty. Takiego piłkarza zastąpić jeszcze trudniej niż Rasaka. Na razie nikomu to się nie udaje, a Górnik zawodzi. Znowu gra może ładnie dla oka, ale efektu nie ma. W pierwszych pięciu kolejkach w tym roku drużyna prowadzona przez Michala Gašparika zdobyła 4 punkty, czyli dokładnie tyle co przed rokiem.  

Jaki będzie koniec tej historii? Dzisiaj jeszcze nie wiemy. Przed Górnikami jeszcze przecież wiele spotka, na czele z arcyważnym dla wszystkich ćwierćfinałem Pucharu Polski w środę wieczorem w Poznaniu. Nie jest powiedziane, że Lech wygra swoje siódme spotkanie z rzędu; tym bardziej że Słowak jest specjalistą od wygrywania trudnych pucharowych gier. U siebie na Słowacji przez 4,5 roku pracy ze Spartakiem Trnava triumfował aż trzy razy w krajowym pucharze, w tym w poprzednim sezonie. Jak będzie w Polsce, dowiemy się szybciej niż później.

Oczekiwania w Zabrzu są spore po udanej jesieni. Choć Górnicy przegrywają, w tabeli wciąż są wysoko, straty nie są duże, a w wyrównanej lidze wszystko jest możliwe. Zabrzanie po raz ostatni na podium ekstraklasy byli lata temu - w 1994 roku. Jest szansa, patrząc na liczną kadrę Górnika, żeby nawiązać do lepszych czasów, ale trzeba grać przede wszystkim skuteczniej i to zarówno w tyłach, jak i z przodu. Górnik od miesięcy nie potrafi zagrać na zero z tyłu – ostatni raz udało się to we wrześniu w meczu Pucharu Polski z rezerwami Legii. Z przodu też nie jest za dobrze, bo po odejściu Sowa, który wciąż jest najskuteczniejszy w zespole, nie bardzo widać kogoś, kto mógłby wejść w jego buty. Dyrektor ŁukaszMilik hurtem przeprowadza transfery, ale - jak widać - skutecznego napastnika do Zabrza ściągnąć mu się nie udało…

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się